• Środa, 15 kwietnia 2026

    imieniny: Anastazji, Wacławy

Skazany bez dowodów

Poniedziałek, 17 lutego 2014 (02:07)

Notowania Jaruzelskiego są o niebo lepsze niż moje – mówi płk Ryszard Kukliński w 1998 r. w wywiadzie udzielonym na potrzeby filmu „Wizyta”, który w sobotę pokazała TVP.

Niestety, słowa polskiego oficera mimo upływu kilkunastu lat niewiele straciły na aktualności. Propagandzie „mniejszego zła” komunistycznego dyktatora nadal wierzy duży odsetek Polaków, a w związku z premierą fabularnego filmu o Kuklińskim pt. „Jack Strong” w mediach miała miejsce swoista peregrynacja postkomunistycznych „autorytetów”, nieustannie oskarżających oficera o zdradę. Dali o sobie znać również „nieznani sprawcy”, oblewając po raz kolejny popiersie pułkownika w krakowskim parku Jordana.

Dlatego dobrze, że TVP pokazała „Wizytę”, będącą czymś na kształt reportażu z pierwszej, po ucieczce z kraju, wizyty Kuklińskiego w Polsce i wywiadu z nim. Film powstał na zlecenie kierownictwa I Programu TVP, a nakręciły go dziennikarki Krakowskiego Ośrodka TVP Beata Kołaczyk i Bożena Toporek na przełomie kwietnia i maja 1998 roku. W zasadzie była to jego pierwsza emisja dla szerokiego widza, ponieważ trudno za taką uznać nadanie filmu w TVP Polonia tuż po jego powstaniu. Reportaż przedstawia główne punkty tej wizyty: Wawel, Sejm, Gdańsk i Zakopane, przetykane wypowiedziami Kuklińskiego o kilku aspektach jego życiorysu. Nie znajdziemy tam pełnego wykładu jego drogi, ale jedynie wybrane elementy.

Film pokazuje Kuklińskiego jako ciepłego, bezpośredniego człowieka, tak jak opisywany jest w biografiach czy relacjach o nim. Swobodnie i z dystansem opowiada, jakie miał problemy z obsługą urządzenia szyfrującego Iskra, w jakie wyposażyli go Amerykanie, do kontaktu z ich służbami. – Z tym draństwem miałem jak najwięcej kłopotów, zawodziło, trzeba było odwoływać się do bardziej prostych metod – relacjonuje. – Było to cudo techniki, ale ja byłem antytalentem technicznym, cudem było, że to wszystko nie wybuchło i na tym cała operacja się nie skończyła – puentuje.

Kukliński jednak poważnieje, gdy mówi o sprawach najważniejszych. Miłości do Polski. – Decyzja o opuszczeniu kraju to był dramat, największa tragedia, nie widziałem żadnego wyjścia, poza jednym – opowiada. Wiemy, że myślał wówczas o samobójstwie. Miał nawet specjalną substancję przekazaną przez CIA. Ale silnie wsparła go rodzina. – Oni wtedy wpadli w szok, to wsparcie ze strony obu moich synów i żony nakierowało nasze myśli na skorzystanie z szansy, jaką Ameryka dawała mi od chwili tej współpracy – podkreśla. – Zawdzięczam im życie, bo to oni podjęli tę decyzję za mnie – dodaje.

Film pokazuje w urywkach reakcje ulicy, które w zasadzie niewiele zmieniły się do dzisiaj. – Dla mnie bohater – słyszymy wypowiedź przechodnia. – To, co on wiedział, nikt nie wiedział – dodaje mężczyzna. – Zdrajca i tyle. Dlaczego? Przecież wziął pieniądze – z przekonaniem mówi z kolei inny.

To efekt propagandy. Wiadomo, że Kukliński nie brał żadnych pieniędzy od CIA. Tłumaczy, że dom wybudował sam, wraz z rodziną, biorąc na to pożyczki. Trwało to siedem lat. – Wiem z akt sądowych, że co do grosza się zgadzało, te legendy o czarnych meblach, specjalnych skórach są bzdurami – podkreśla. – Nie było tam żadnego luksusu – dodaje.

Dystansuje się jednocześnie od ocen jego postępowania, przekonany wewnętrznie o jego słuszności. – Nie przejmuję się opiniami, to mnie absolutnie nie obchodzi – podkreśla.

Widać jednak, że ma żal do władz w kwestii jego rehabilitacji. – Byłem skazany bez żadnych dowodów – akcentuje. Smutno zauważa, iż „pięciu ministrów sprawiedliwości patrzyło do tej teczki i nie znalazło powodu do złożenia rewizji nadzwyczajnej”. – Polsko, gdzie ty jesteś? – pyta.

W filmie oglądamy spięcie w Sejmie z przedstawicielami obozu Lecha Wałęsy, który nie przejawiał chęci do uchylenia wyroku skazującego na Kuklińskiego. – Wy na moim karku, krzywdzie, wyjechaliście do władzy – wykrzyczałem wówczas – przypomina Kukliński swoje słowa z negocjowania z przedstawicielami ówczesnego prezydenta Wałęsy kwestii rehabilitacji. – Polska niepodległa wzywa mnie do udowodnienia, że jestem niewinny, kiedy prawo całego świata, że trzeba najpierw udowodnić winę, mnie tej winy nikt nie udowodnił – stwierdza.

O jego dobre imię walczą natomiast zwykli obywatele. Samorządowcy przyjmują uchwały o nadaniu mu honorowego obywatelstwa, jak w Krakowie czy Gdańsku. Na filmie widać towarzyszących mu reprezentantów jego interesów, prof. Józefa Szaniawskiego czy dr. Jerzego Bukowskiego.

Otoczony ochroniarzami, w reakcji na pogróżki Kukliński stwierdza, że nie wierzy, iż ktoś mógłby dokonać na niego zamachu w Polsce, mimo że Jaruzelski ma ciągle dobre „notowania”. Ta wiara Kuklińskiego w Polaków, że jednak kiedyś dostrzegą prawdę, jest pozytywnym przesłaniem tego filmu.

Zenon Baranowski