• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Złoty medal Bródki

Sobota, 15 lutego 2014 (18:22)

Zbigniew Bródka (UKS Błyskawica Domaniewice) zdobył złoty medal igrzysk olimpijskich w Soczi w łyżwiarstwie szybkim w wyścigu na 1500 m. Zaledwie o 0,003 s wyprzedził Holendra Koena Verweija i o 0,22 Kanadyjczyka Denny'ego Morrisona.

W przeliczeniu na dystans Bródka pokonał Verweija o niespełna 4,5 cm.

29-letni Bródka jest zawodowym strażakiem. W jednostce ratowniczo-gaśniczej Państwowej Straży Pożarnej w Łowiczu pracuje od czterech lat. Obecnie jest oddelegowany do Centralnej Szkoły Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie, gdzie przechodzi kurs, który pozwoli mu awansować do stopnia aspiranta.

Bródka jest pierwszym polskim łyżwiarzem szybkim, który został mistrzem olimpijskim w łyżwiarskim wyścigu indywidualnym. Przed nim w medalowych annałach zapisały się Elwira Seroczyńska i Helena Pilejczyk, które stanęły na podium w Squaw Valley w 1960 roku, też na dystansie 1500 m. Pierwsza z nich wywalczyła srebrny, a druga brązowy medal. Wyprzedziła je Lidia Skoblikowa (ZSRS).

Po południu do walki o medale w olimpijskiej hali w stawce 40 zawodników stanęła trójka Biało-Czerwonych. Po pierwszej części konkurencji z udziałem dziesięciu par na czele plasowała się dwójka Holendrów, prowadził Stefan Groothuis - 1.46,08, dystansując o 0,42 s Jana Blokhuijsena.

Jako pierwszy z Polaków pojechał Szymański, w dwunastej parze jego rywalem był Kanadyjczyk Mathieu Giroux. Zawodnik LKS Poroniec, legitymujący się rekordem życiowym 1.44,58, pokonał dystans w czasie 1.46,86.

W 17. parze na starcie stanęli późniejszy mistrz olimpijski i srebrny medalista z Vancouver na tym dystansie Amerykanin Shani Davis. Podopieczny trenera Wiesława Kmiecika wyścig rozegrał perfekcyjnie. Na 400 m przed metą tracił pół sekundy do prowadzącego wówczas Morrisona, ale końcówkę dystansu pojechał doskonale i uzyskał czas 1.45,00, o 0,22 s lepszy od Kanadyjczyka.

Niedźwiedzki (1.47,77) w następnej dwójce przegrał z reprezentantem Kazachstanu Denisem Kuzinem (1.45,69), ale obaj uzyskali czasy gorsze od Bródki.

W tej sytuacji do zakończenia zawodów pozostało tylko czterech zawodników. Zarówno triumfator przedostatniej, Rosjanin Denis Juskow, jak i jego rywal Norweg Sverre Lunde Pedersen uzyskali czasy słabsze od Bródki. W tym momencie Polak miał już zapewniony medal. Pozostała tylko kwestia jego koloru.

Konkurencję kończyli Verweij i Amerykanin Joey Mantia. Ten ostatni nie był zbyt wymagającym przeciwnikiem dla zawodnika z Holandii, który toczył samotnie walkę z dystansem, zbliżając się coraz bardziej do wyniku osiągniętego przez Polaka. Kiedy na tablicy pojawił się identyczny wynik 1.45,00 stało się jasne, że o podziale medali zadecydują tysięczne części sekundy. Po chwili niepewności widzowie w hali i na ekranach telewizorów mogli zobaczyć dwie reakcje - radość Polaka i wściekłość jego rywala. Holendrzy ponieśli pierwszą w tych igrzyskach porażkę w męskich konkurencjach.

W sobotę w Soczi startowała trójka medalistów z Vancouver. Mistrz, Holender Mark Tuitert był 5., zdobywca srebra Davis - 11., a brązowy Norweg Havard Boekko - 6.

Przed czterema laty Bródka uplasował się na 27. miejscu. Dziesięć lokat przed nim znalazł się Niedźwiedzki.

MPA, PAP