Justyno, jesteśmy z Ciebie dumni
Czwartek, 13 lutego 2014 (15:15)Zwycięstwo Justyny Kowalczyk w biegu na 10 km stylem klasycznym na igrzyskach olimpijskich w Soczi było naprawdę czymś niezwykłym. Sukces zawodnika z tak ciężką kontuzją – ze złamaną kością w stopie – w dyscyplinie, w której ta część ciała odgrywa kluczową rolę, jest niezwykle rzadko spotykany. Takie przypadki w historii sportu zdarzają się może raz na 20-50 lat.
Justyna biegła na blokadzie, ze znieczuloną nogą, mając zaległości treningowe. Jednak jej niesamowita ambicja – poparta rzecz jasna olbrzymimi umiejętnościami i znakomitą opieką całego serwisu: świetnym przygotowaniem nart, odpowiednim doborem smarów oraz opieką lekarską, trenerską i fizjoterapeutyczną – złożyły się na ten niewiarygodny wyczyn. Zwróćmy uwagę na styl, w jakim Justyna dziś znokautowała rywalki. Zyskała przewagę prawie 20 sekund nad następną zawodniczką. Zdecydowaną porażkę poniosła Norweżka Marit Bjørgen, która zajęła dopiero 4. miejsce. Przypomnę, że to właśnie ona była typowana na dzisiejszą złotą medalistkę.
W czasie biegu Justyny na pewno wielu wstrzymało oddech. Teraz cała Polska jest pełna uznania dla ogromnego hartu ducha naszej zawodniczki, jej uporu i wielkich umiejętności, których połączenie zaowocowało przepięknym i wyśnionym przez nią złotym medalem.
Jeśli Justyna postanowi zakończyć w tym momencie karierę, to nikt nie powinien mieć o to do niej żalu ani pretensji. Przypuszczam, że jednak wystartuje w zaplanowanych konkurencjach – sztafecie 4x5 km i biegu na 30 km stylem dowolnym – choć może być to zbyt trudne dla niej w związku z kontuzją stopy. Ostateczna decyzja należy już tylko i wyłącznie do naszej „złotej” Justyny.
Krzysztof Miklas – komentator sportowy
Krzysztof Miklas