• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Upolityczniony import

Wtorek, 11 lutego 2014 (22:04)

Rosjskie media poinformowały, że tamtejsi importerzy uważają, iż wieprzowinę mogą kupować z krajów spoza UE. Ich zdaniem, europejskie mięso można zastąpić dostawami z Brazylii, USA, Kanady i Chile.

Rosja dostęp do swojego rynku zawsze traktowała w kategoriach politycznych. Starała się dopuszczać te kraje, które jej zdaniem realizują politykę zgodną z jej interesami. Jeżeli ktoś chciał realizować inną politykę, wtedy nagle się okazywało, że rynek rosyjski jest zamknięty, ponieważ znaleziono jakieś mankamenty importowanych do Rosji produktów, np. żywności.

Oczywiście nie tylko Unia Europejska produkuje żywność i zapewne Rosjanie, jeśli będą chcieli UE ukarać, znajdą żywność/wieprzowinę gdzie indziej.

Trzeba uczciwie powiedzieć, że żywność z UE, poddawana licznym kontrolom i wytwarzana według najwyższych światowych standardów, często zdecydowanie wyższych niż to ma miejsce na innych kontynentach. Nawet w stosunku do USA normy bezpieczeństwa dotyczące żywności w UE są wyższe. Nie mówiąc już o produkcji z Ameryki Południowej, Chin czy Azji. Dlatego Rosjanie będą mieli wielką trudność, żeby znaleźć wieprzowinę w podobnej jakości jak ta unijna. Dotyczy to w sposób szczególny polskiej żywności, która jest sprzedawana z dużym powodzeniem, gdyż jest dobra, smaczna, zdrowa i jednocześnie niezbyt droga.

Natomiast UE powinna twardo bronić swoich interesów. To nie jest jednostronna korzyść ze strony krajów Wspólnoty.

Część swojej żywności sprzedaje do Rosji. Nie jest ona decydującym odbiorcą żywności z Unii Europejskiej. Moim zdaniem, to Federacji Rosyjskiej bardziej zależy na prowadzeniu handlu z unijnymi krajami niż odwrotnie. Unia jest znacznym odbiorcą rosyjskich surowców energetycznych: gazu i ropy naftowej.

Unia Europejska nie jest w tej sytuacji na pozycji straconej i w żaden sposób nie może ulegać rosyjskiemu dyktatowi podporządkowanemu decyzjom z Kremla. Polski rząd powinien zabiegać jako o sprawę zasadniczą, czyli o integralność swojego kraju i jednocześnie prawa polegającego na tym, że jeżeli Rosja wyrazi zgodę na eksport żywności z UE, to ze wszystkich jej państw członkowskich. Mieliśmy przypadki, że zakaz dotyczył tylko i wyłącznie polskich produktów.

Rosjanie chcieliby wykorzystać obecną sytuację i podzielić Unię na pewne sektory ustanowione przez nich, w których to oni decydowaliby, z którego żywność można by było eksportować. Jeżeli doszłoby do takiego podziału, to oznaczałoby, że zasady wspólnego rynku UE będące podstawą przy jej konstytuowaniu się są kompletną fikcją. W tym przypadku Unia zobowiązana jest do wspólnej polityki. Unijni politycy powinni wykazać się determinacją i jednogłośnie reagować.

 


  

Jan Krzysztof Ardanowski – poseł Prawa i Sprawiedliwości, zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Jan Krzysztof Ardanowski