Człowiek, który wpłynął na losy świata
Wtorek, 11 lutego 2014 (20:43)Z Filipem Frąckowiakiem, dyrektorem Muzeum Izby Pamięci Pułkownika Kuklińskiego w Warszawie, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Mija 10. rocznica śmierci płk. Kuklińskiego. Jak ważna jest ta rocznica?
– Dzięki postawie płk. Ryszarda Kuklińskiego 10 lat po jego śmierci znów widać, kto w Polsce broni interesów Rosji. Dzięki tej rocznicy możemy starać się o upamiętnienie bohatera i nie chodzi tu bynajmniej o pomniki, ale o to, aby płk Kukliński znalazł się w podręcznikach do historii. Myślę, że Polska i Polacy zasłużyli sobie na to, żeby płk Kukliński, człowiek bohaterski, zapisał się trwale w narodowej świadomości.
Na czym polega wyjątkowość płk. Kuklińskiego?
– Jako jedyny w Polsce odważył się podjąć walkę z imperium zła na taką skalę. Miał wiedzę, której nie posiadali inni, którzy także podejmowali taką walkę, dzięki temu prawdopodobnie ocalił świat przed III wojną światową. Powiedzmy to wprost, że gdyby w grudniu 1980 r. prezydent Jimmy Carter właśnie dzięki informacjom, które przekazał płk Kukliński, nie ostrzegł w rozmowie z Leonidem Breżniewem, że Stany Zjednoczone są gotowe do kontruderzenia w przypadku rozpoczęcia przez Związek Sowiecki ofensywy, to na przełomie 1981 i 1982 r. mogłoby dojść do wojny atomowej.
Nie tylko działalność, ale także życie płk. Kuklińskiego było tajne…
– Nikt nie wiedział o jego współpracy, bo wiedzieć nie mógł. Kukliński zdawał sobie sprawę z tego, że próba podzielenia się tą tajemnicą z kimkolwiek będzie prowadziła do jego dekonspiracji. Nawet wówczas, kiedy po 10 latach pracy w konspiracji w nocy z 7 na 8 listopada 1981 r. wraz z żoną i dwoma synami został potajemnie wywieziony z Polski, dalej musiał pozostać w ukryciu, bo imperium zła – sowiecki komunizm, w dalszym ciągu mu zagrażało. To odbiło się także na prywatnym życiu płk. Kuklińskiego. Wystarczy tylko wspomnieć, że w niewyjaśnionych okolicznościach stracił dwóch synów. Sam w obawie przed zemstą sowiecką często musiał zmieniać miejsce pobytu.
W dalszym ciągu jednak jest kwestionowana postawa płk. Kuklińskiego. Dlaczego?
– Dzieje się tak, bo jedni bronią swoich życiorysów, inni ideologii, której wiernie służyli, a jeszcze inni bronią państw, które już nie istnieją; mam tu na myśli ZSRS i PRL. Widać dla nich to wciąż ważne.
W tym momencie warto przypomnieć o największych zasługch płk. Kuklińskiego.
– Myślę, że największą zasługą płk. Kuklińskiego dla Polski jest to, że swoją działalnością i pracą wzmocnił doktrynę wojenną, obronną Stanów Zjednoczonych – największego przeciwnika ZSRS, który znajdował się u szczytu swej potęgi. Dzięki temu spalił plany Rosjan i tym samym powstrzymał ofensywę sowiecką na zachód. Gdyby ofensywa sowiecka ruszyła na zachód, a po 1945 r. było kilka takich niebezpiecznych momentów, kiedy Sowieci mieli takie zapędy, to z Polski pozostałoby jedno wielkie atomowe pobojowisko. Inaczej mówiąc, jeżeli doszłoby do takiej ofensywy, to byłaby to III wojna światowa, a to z kolei oznaczałoby wojnę atomową. Polskim żołnierzom przypadłaby rola mięsa armatniego, a Polska byłaby buforem bezpieczeństwa, który Rosjanie bez wahania poświęciliby dla realizacji swoich agresywnych celów.
W jaki sposób postać tego bohatera Polsce i Polakom przybliża Muzeum Izba Pamięci Pułkownika Kuklińskiego, której działalność kontynuuje Pan po swoim ojcu Józefie Szaniawskim?
– Muzeum Izba Pamięci Pułkownika Kuklińskiego pokazuje sytuację geopolityczną, w której dla ratowania Ojczyzny wysoki rangą polski oficer musiał podjąć decyzję o rozpoczęciu współpracy z obcym wywiadem. Pokazuje także to, czym inspirował się płk Ryszard Kukliński, a więc pamięć o Katyniu, atak wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 r., gdzie w krwawy sposób stłumiono Praską Wiosnę, zbrodnie z grudnia 1970 r. na Wybrzeżu. Można zatem, poznając postać płk. Kuklińskiego, poznać realia, w jakich przyszło mu żyć i podejmować tak ważne i trudne decyzje.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki