• Środa, 11 marca 2026

    imieniny: Konstantego, Ludosława

Zaproszenie Papieża zobowiązuje

Środa, 8 sierpnia 2012 (06:14)

Z ks. bp. Wiesławem Meringiem, ordynariuszem włocławskim, przewodniczącym Rady KEP ds. Kultury i Ochrony Dziedzictwa Kulturowego, rozmawia Sławomir Jagodziński



Co skłoniło Księdza Biskupa do wystosowania listu do prezydenta RP w sprawie Telewizji Trwam?
- Przyznanie miejsca na multipleksie cyfrowym to zbyt ważna sprawa, aby ją zamiatać pod dywan, zupełnie o niej nie mówić czy sztucznie przedłużać konflikt. Zależy mi na tym, aby także ludzie, którzy są widzami Telewizji Trwam, mieli świadomość, że nie zaniedbujemy tej sprawy. Wysyłając list, uznałem, że to nasza prywatna korespondencja. Dlatego czekałem dwa tygodnie, być może pan prezydent jest zbyt zajęty, ale do mnie żadna odpowiedź do dzisiaj nie dotarła. Dlatego umieściłem list na włocławskiej stronie diecezjalnej.


Miliony protestów w obronie Telewizji Trwam, apele całego Episkopatu, wezwania wielu biskupów i kapłanów zostały zignorowane. Rodzi się pytanie, jak list Księdza Biskupa potraktuje prezydent?
- W liście argumentuję logicznie i z kulturą. Proponuję panu prezydentowi, aby użył swojego autorytetu, bo może przysłużyć się dobru. Z okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego pan prezydent mówił o tym, że nie należy dzielić społeczeństwa. Mój argument jest zawsze ten sam. Ta sprawa przez zaniedbanie cały czas jątrzy, ona jest jak wrzód, który nieleczony, nieusunięty powoduje coraz większą infekcję. Ktoś o autorytecie pierwszej osoby w państwie powinien w takiej sytuacji wykazać dobrą wolę. Pan prezydent ma takie możliwości.


Czy zapraszanie przez władze Ojca Świętego i przyjmowanie go na polskiej ziemi, a jednocześnie dyskryminowanie katolickich mediów w kraju nie byłoby ogromną hipokryzją?
- Nie bez znaczenia są tu te dwie bardzo życzliwe dla toruńskich mediów wypowiedzi Ojca Świętego: grudniowa posłana do Torunia z okazji 20. rocznicy powstania Radia Maryja, podpisana przez watykańskiego sekretarza stanu ks. kard. Tarcisio Bertonego, oraz niedawny bezpośredni sposób zwrócenia się do Rodziny Radia Maryja przy okazji lipcowej pielgrzymki na Jasną Górę. Pokazują one jednoznacznie, na czym Ojcu Świętemu zależy, że ceni i Radio Maryja, i Telewizję Trwam. Zaproszenie Benedykta XVI do Polski i radosne przyjęcie go także przez głowę państwa w naszej Ojczyźnie to bardzo dobra okazja, aby sprawę koncesji dla Telewizji Trwam wreszcie pozytywnie rozstrzygnąć. Jeżeli nie byłoby tu dobrej woli ze strony władz, to wtedy oczywiście możemy podejrzewać je o jakąś dwulicowość.


Żegnając niedawno włocławskich pielgrzymów na Jasną Górę, podkreślał Ksiądz Biskup, że jak nigdy dotąd przedmiotem naszej modlitwy musi być Kościół, który nie może nie bronić prawdy, sprawiedliwości i uczciwości. Niesprawiedliwość, która spotkała Telewizję Trwam, nie może być przemilczana, musi być piętnowana...
- Kościół musi mieć tych, którzy go bronią, którzy mówią o tym jasno. I to jest także zadanie biskupa. Stąd też ja nie nadużywam swej pozycji i nie wtrącam się w żadne kwestie związane z partiami politycznymi, bo mnie to mniej interesuje. Natomiast polityka interesuje mnie bardzo, bo polityka to jest mądra organizacja życia społecznego. Dzisiaj już nikt nie mówi o tym, że dobro wspólne jest ważniejsze od dobra jakiejś partii. Ale ja jestem absolutnie przekonany, że prezydent państwa musi kierować się dobrem wspólnym Ojczyzny, dlatego musi stanąć ponad partyjnymi interesami, także w sprawie multipleksu dla Telewizji Trwam. Jednocześnie jestem pewien, że w tej sprawie zwyciężymy, bo jest ona słuszna i prawdziwa. Nie jest skierowana przeciw nikomu, tylko w stronę dobra, a w takiej sprawie nie można przeżywać ani zwątpień, ani niepewności.


Dziękuję za rozmowę.

Sławomir Jagodziński