• Poniedziałek, 13 kwietnia 2026

    imieniny: Marcina, Przemysława

Zastrzyk na przetrwanie

Wtorek, 11 lutego 2014 (02:00)

Po publikacji „Naszego Dziennika”

Muzeum Techniki i Przemysłu w Warszawie otrzymało dotację, która pozwoli placówce przetrwać ten rok.

Dyrektor muzeum techniki dr hab. Edward Malak pukał do wielu ministerialnych drzwi z prośbą o wsparcie dla placówki. I wcale nie było oczywiste, że te pieniądze się znajdą.

– Po wszystkich wiceministrach, urzędach uprawiałem „żebractwo ossolińskie”. Rozmawiałem z wiceministrem Markiem Ratajczakiem w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, który poprzednio odżegnywał się od pomysłu dofinansowania muzeum. Choć z początku zapowiedział, że pieniądze będą, to później stwierdził, że jeszcze różnie może być, bo coś może się wydarzyć – relacjonuje dyrektor Malak. – Nie rozmawialiśmy bezpośrednio z nową minister nauki, lecz z sekretarzami i podsekretarzami stanu. Podjęto pozytywną decyzję – oddycha z ulgą.

Chodzi o około 5 milionów złotych. Jak informuje Jacek Kubielski, sekretarz generalny Naczelnej Organizacji Technicznej, która jest właścicielem muzeum, pieniądze będą wydzielane w transzach kwartalnych. Pierwsza już wpłynęła.

To wsparcie nie rozwiązuje jednak problemu zapaści finansowej, w jakiej znajduje się placówka. Aby normalnie funkcjonować, Muzeum Techniki i Przemysłu powinno mieć od 2015 r. zapewnione środki z budżetu państwa, co pociąga za sobą konieczność przekształcenia w placówkę o charakterze narodowym. W przeciwnym razie muzeum grozi likwidacja.

– Kontynuujemy prace związane z ustanowieniem naszego muzeum jako placówki państwowej. Szukamy sojuszników. Odbyło się już m.in. spotkanie w tej sprawie z przedstawicielami Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Prezes NOT Ewa Mańkiewicz-Cudny spotkała się również z wicepremierem Januszem Piechocińskim – mówi Kubielski.

 

Szkandela, planimetr, aeroskop

Jak dowiedział się „Nasz Dziennik”, w projekcie budżetu ministra gospodarki na rok 2014 nie znalazły się jednak środki na dofinansowanie Muzeum Techniki i Przemysłu, o co również zabiegała NOT. Kubielski oczekuje, że od przyszłego roku ta sytuacja się zmieni. Powołuje się przy tym na ustawę, która mówi o finansowaniu szczególnych obiektów, w tym muzealnych, będących w gestii ministra gospodarki, która mogłaby rozwiązać problem. Trwają też rozmowy z Kancelarią Prezydenta, na razie bez konkretnych efektów. – Zwróciliśmy się także o wsparcie do posłów – relacjonuje sekretarz generalny NOT.

Dyrektor muzeum ocenia, że choć „być może pożar cichnie”, to jednak przekształcenie w placówkę o charakterze narodowym nie jest łatwym procesem. – To trudny proces, ale mamy szanse, że w ciągu tego roku uda nam się doprowadzić do odpowiednich decyzji. Jednocześnie przygotowujemy modernizację samego muzeum – ujawnia Jacek Kubielski.

Dla zwiedzających udostępniona została już nowa sala wystawiennicza o powierzchni 60 m kw., gdzie do końca lutego można oglądać wystawę pt. „Cymelia w zbiorach Muzeum”. Nawiązuje ona tytułem do najcenniejszych i trudno dostępnych pozycji wydawniczych w zbiorach bibliotecznych – znalazły się na niej unikalne, a czasem wręcz bezcenne eksponaty, które nader rzadko prezentowane są publicznie. Na ekspozycji możemy podziwiać m.in. stołowy zegar szafkowy z 2. połowy XVII w., unikalną wagę równoramienną do ważenia mięsa z warszawskiej fabryki Juliusza Sperlinga z 1878 r., cenną szkandelę z XVIII w., służącą do ogrzewania pościeli, jedyny zachowany na świecie planimetr konstrukcji Juliana Majewskiego z lat 70. XIX w., jeden z kilku zaledwie zachowanych na świecie aeroskopów, czyli pierwszych ręcznych kamer filmowych konstrukcji Kazimierza Prószyńskiego, wyprodukowany w Anglii w latach 1911-1920 czy etażerkę platerowaną, wykonaną w firmie „Norblin, Bracia Buch i T. Werner” w Warszawie na początku XX wieku.

W ramach Akademii Muzeum Techniki w każdą ostatnią środę miesiąca odbywają się ciekawe wykłady z historii techniki. W planach są kolejne nowe sale ekspozycyjne, a także propozycja utworzenia nowych oddziałów Muzeum Techniki i Przemysłu w różnych ośrodkach w Polsce.

– Wszystko po to, by alokować nasze zasoby, które są magazynowane. Chcemy je udostępnić szerokiej publiczności, ale przy założeniu, że logistyczną część kosztów będą ponosiły samorządy lokalne – mówi Jacek Kubielski.

Powołany został także specjalny zespół, który ma opracować nowoczesne metody prezentacji muzealnych przy wykorzystaniu różnych elektronicznych form, w tym technologii 3D i innych.

– W tym roku opracujemy strategię zmian. Chcemy też złożyć aplikację o fundusze unijne. Pragnę w tym miejscu podziękować „Naszemu Dziennikowi” za wsparcie, bo nagłaśnianie trudnej sytuacji, w jakiej znalazło się Muzeum Techniki i Przemysłu w Warszawie, stwarza pewien klimat do tego, by nasza walka o finansowanie przez państwo tej wyjątkowej w skali kraju placówki zakończyła się w końcu jakimiś konkretami – podkreśla sekretarz generalny Naczelnej Organizacji Technicznej.

– Nagłośnienie kwestii związanych z trudną sytuacją finansową naszej placówki było niezwykle potrzebne. Cieszę się, że w związku z wytłumaczeniem Ministerstwu Nauki i Szkolnictwa Wyższego przez „Nasz Dziennik” wagi istnienia Muzeum Techniki i Przemysłu udało się tę dotację otrzymać – dodaje Andrzej Berezowski, kierownik Działu Ochrony Zabytków Techniki w Muzeum Techniki i Przemysłu w Warszawie.

Piotr Czartoryski-Sziler