• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Stoch naszych marzeń

Poniedziałek, 10 lutego 2014 (10:38)

Kamil Stoch został wczoraj w Soczi trzecim polskim złotym medalistą zimowych igrzysk olimpijskich. Urodzony w Zębie zawodnik znokautował rywali w konkursie na normalnym obiekcie, wygrywając w porywającym stylu, niebudzącym żadnych wątpliwości.

Przed zawodami było mnóstwo spekulacji, ale ogromna większość komentatorów, samych skoczków umieszczała Stocha w roli jednego z głównych faworytów. Tuż przed igrzyskami wygrał dwa pucharowe konkursy w Willingen, przewodził klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Fruwał pięknie, czuł się świetnie – i jak to on – niczego nie obiecywał, poza walką. Taki już jest Kamil: skromny, wręcz pokorny, nieszafujący wielkimi słowami, lubiący, gdy przemawiają za niego skoki. W Soczi przemówiły wspaniale. Jak nigdy, na miarę najskrytszych marzeń.

Z faworytami bywa jednak różnie. Austriak Gregor Schlierenzauer w ostatnich sezonach wygrywał z niespotykaną regularnością, bił rekordy. Do Rosji przyjechał po złoto, nawet nie wyobrażał sobie, że zabraknie go na podium. A jednak igrzyska go przerosły. Nie poradził sobie z presją, oczekiwaniami. Podobnie jego koledzy z reprezentacji, znakomici Niemcy, Szwajcar Simon Ammann. A Stoch fruwał tak, jakby to były zwykłe zawody. Bez wyjątkowej otoczki, czaru.

W pierwszej serii kilku jego rywali poleciało pięknie i daleko, ale kiedy na belce startowej pojawił się Kamil, kiedy odpalił „petardę”, wszystko stało się jasne. 105,5 metra to był bowiem nie tylko nowy rekord obiektu, to był także nokaut konkurentów. Oczywiście w tej dyscyplinie sportu na łączny wynik składa się suma dwóch skoków. Stoch o tym doskonale wiedział i ponownie perfekcyjnie uniósł ciężar oczekiwań. W finałowej serii poleciał jak marzenie, znów niezwykle daleko, znów pięknie, stawiając cudowną kropkę nad i. Mistrzowską pieczęć. Czuliśmy, że może być dobrze, że może być pięknie, ale to, co wczoraj zrobił Stoch, chyba przerosło oczekiwania. Skoczek z Zębu został trzecim polskim mistrzem zimowych igrzysk, po Wojciechu Fortunie i Justynie Kowalczyk.

Ciesząc się z tego niebywałego sukcesu Stocha, nie można zapomnieć o pozostałych podopiecznych Łukasza Kruczka. Siódme miejsce Macieja Kota i 13. Jana Ziobry to też świetne wyniki.


 Wyniki:

1. Kamil Stoch 278,0 pkt. (105,5+103,5),

2. Peter Prevc (Słowenia) 265,3 (102,5+99),

3. Anders Bardal (Norwegia) 264,1 (101,5+98,5),

4. Thomas Diethart (Austria) 258,3 (99+98),

5. Michael Hayboeck (Austria) 258,0 (101+98,5),

6. Andreas Wellinger (Niemcy) 257,1 (96+101,5),

7. Maciej Kot 255,8 (101,5+98,5)

13. Jan Ziobro 252,4 (101+99).

Piotr Skrobisz