Muzeum niezłomnych bohaterów
Poniedziałek, 10 lutego 2014 (09:17)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Z Januszem Kotowskim, prezydentem Ostrołęki, rozmawia Izabela Kozłowska
W lutym ubiegłego roku Rada Miasta Ostrołęki podjęła uchwałę o utworzeniu pierwszego w Polsce Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Jakie zadania stawiacie Państwo przed nowo powstałą instytucją?
- Muzeum ma przypominać o niezwykłych żołnierzach Polski Niepodległej, ma pokazywać ich drogę i bohaterstwo, ma przywracać ich polskiej pamięci, ale ma też wskazywać na najwyższe wartości, uczyć i edukować. Ma wreszcie – prócz funkcji poznawczej czy edukacyjnej – być miejscem pamięci, a wierzę, że i zadumy czy modlitwy za tych, którym przecież często nie dano nawet skromnego brzozowego krzyża na grobie.
Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce to nie jedyna forma upamiętniania w Ostrołęce polskich bohaterów walczących w podziemiu...
- To nie są pierwsze działania w naszym mieście. Już wcześniej „powyrzucaliśmy” z nazewnictwa naszych ulic różnych zdrajców Ojczyzny typu Nowotka czy Finder. Mamy za to ulicę rotmistrza Witolda Pileckiego czy rondo majora Łupaszki. Jedno z gimnazjów nosi imię Danuty Siedzikówny „Inki”, a w centrum miasta mamy pomnik Żołnierzy Wyklętych zbudowany dzięki współpracy z Fundacją „Pamiętamy” i odsłonięty przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Na tablicach upamiętniliśmy ok. 200 żołnierzy, którzy nie mają swoich grobów, a którzy oddali życie za Ojczyznę.
Na jakim etapie są teraz prace prowadzone przy powstawaniu muzeum?
- Pod opieką miasta jest ciekawy zespół obiektów po dawnym zakładzie karnym. Główny budynek pochodzi z 1903 roku. Dodatkowe znaczenie ma fakt, iż w więzieniu przetrzymywano po wojnie także żołnierzy z formacji niepodległościowych. Wykonaliśmy szereg prac porządkowych. Powiększyliśmy wstępnie pierwsze cele pod potrzeby przyszłych ekspozycji. A przede wszystkim przygotowaliśmy dokumentację techniczną i wyjątkowo ciekawy projekt architektoniczno-funkcjonalny na potrzeby muzeum. Projekt zakłada wszystkie elementy nowoczesnego muzeum – ścieżkę edukacyjną, martyrologiczną, gromadzenie pamiątek, sale multimedialne, badawcze itp.
Kiedy możemy spodziewać się otwarcia muzeum?
- To trudne pytanie. Mamy pełną koncepcję architektoniczną i funkcjonalną, gromadzimy pamiątki. Ale sprawy budowy i wyposażenia zależne są mocno od środków finansowych. Złożyliśmy dobrze przygotowane wnioski o zewnętrzne wsparcie finansowe, niestety w tej chwili tego wsparcia nie ma.
Budżet Ostrołęki ma też zapisy finansowe na rzecz budowy, pragnienie pomocy wyraził Bank WBK BZ, pomagać chcą różni, często nawet niezbyt zamożni ludzie. Ale całkowite wypełnienie założeń projektowych to wyboista droga. Być może zwycięży koncepcja, by zacząć od kilku sal ekspozycyjnych, a potem stopniowo budować dalej. Może przyjdzie czas, gdy rządowi decydenci w Polsce zrozumieją, że środki na budowę tak wyjątkowego muzeum po prostu muszą się znaleźć. Zatem trudno może jeszcze mówić o konkretnej dacie, ale w 2015 r. muzeum powinno zacząć owocnie działać.
Jakie ekspozycje znajdą się w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i czego będziemy mogli dowiedzieć się po jego zwiedzeniu?
- Muzeum Żołnierzy Wyklętych ma przypomnieć historię ludzi niezwykłych, niezłomnych żołnierzy Polski Niepodległej. Ma przypomnieć prawdę o tych, którzy oddali życie za Polskę, a przez lata nazywani byli bandytami i zdrajcami. Chcemy pokazać prawdę o Polakach pełnych życia, marzeń, pragnień, o chłopakach i dziewczętach zakochanych, tęskniących, dowcipnych, pulsujących młodością, ale też odważnych i konsekwentnych, zdolnych do największych poświęceń dla Polski.
Chcemy, by ci ludzie inspirowali współczesną młodzież, by wskazywali, że istnieją sprawy ważniejsze niż tylko własne potrzeby, spokój, dostatek, rozrywka, przyjemne życie. Oczywiście w naszym zamyśle Muzeum Żołnierzy Wyklętych łączy jasny głęboki przekaz ideowy z nowoczesną „angażującą” odwiedzających formą tego przekazu.
Nowoczesne techniki multimedialne to dziś po prostu obowiązek. Jeżeli chcemy pokazywać „powszechność” oporu przeciw sowieckim i polskim komunistom, to musi być np.: potężna multimedialna tablica z zarysem Polski, gdzie przy dotknięciu odpowiedniego miejsca „wyskoczy” historia walk na danym terenie, pojawią się dowódcy, zdjęcia, obrazy. Jeśli chcemy mówić o aparacie powojennego terroru, to musi być przykładowo zamknięta sala, z której może przez zaryglowane drzwi słychać będzie głosy torturowanych, krzyki oprawców… Elektronika, dźwięk, światło muszą być dziś wykorzystane, by dotrzeć, zwłaszcza do młodych, z tą niezwykłą historią.
Ostrołęka jest stolicą regionu, który po II wojnie światowej był nasycony oddziałami partyzanckimi. Na tych terenach walczyło ok. 3,5 tys. żołnierzy. Muzeum jednak ma upamiętnić żołnierzy wyklętych z całej Polski...
- Powojenna historia ziemi ostrołęckiej faktycznie jest niezwykła. Choć trzeba przyznać, że ludzie naszego regionu także w innych epokach słynęli z umiłowania wolności, głębokiej wiary w Boga, odwagi i miłości do Ojczyzny. W naszym muzeum chcemy przypomnieć historię zmagań o prawdziwą niepodległość Polski w czasie powojennym. Oczywiście ziemia ostrołęcka ma swoich bohaterów: Aleksander Bednarczyk „Adam”, Hieronim Rogiński „Róg”, Witold Borucki „Babinicz”, Józef Kozłowski „Las” i setki innych operujących na naszym terenie to nasi bracia i bohaterowie. Ale chcemy oczywiście przypomnieć pełniej historię żołnierzy wyklętych.
Chcemy pokazać ludzi, miejsca, potyczki i bitwy, ale także wskazać na motywacje i ideały, by w systematyczny sposób wypełniać ciągle istniejącą lukę w zbiorowej pamięci naszego pokolenia. Tak więc nasze muzeum ma być miejscem pamięci o bohaterach i walkach na terenie całej II Rzeczypospolitej. W Polsce potrzeba takiego „miejsca”, które kompleksowo przypomni ten niezwykły czas naszej historii. Wartości, w imię których żołnierze wyklęci walczyli i umierali, są wspólne. Warto na nie wskazywać.
Powstające w Ostrołęce muzeum będzie pierwszym takim miejscem w Polsce. Dlaczego musieliśmy tak długo na nie czekać i z czego bierze się fakt, że w dalszym ciągu prawda oraz pamięć o tych polskich bohaterach jest dla niektórych środowisk wciąż niewygodna?
- Po ludzku to wielki wstyd dla państwa polskiego, że do dziś nie ma Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Dlaczego tak długo czekamy? Po pierwsze, swoje szatańskie skutki odgrywa wciąż komunistyczna propaganda zohydzająca wyklętych przez dziesiątki lat.
Tym większą winniśmy wdzięczność rodzinom i środowiskom, które pielęgnowały pamięć o niezłomnych, tym większa wdzięczność dla działalności śp. pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Instytutu Pamięci Narodowej, Fundacji „Pamiętamy” itp. Swoje skutki ma też świadoma polityka wielu środowisk w Polsce, kierujących uwagę na dorabianie się i „wybieranie przyszłości”, tak jakby pamięć o bohaterach sprzed lat przeszkadzała godnemu budowaniu teraźniejszości i przyszłości.
Duże znaczenie ma bez wątpienia też fakt, iż dominujące media częstokroć nie szukają prawdy o latach powojennych, nie oceniają prawdziwie komunizmu i jego skutków. Ogromny wpływ mają także związki wielu współczesnych „autorytetów” z tymi, którzy bezpośrednio lub przez działania kłamliwej propagandy walczyli z polskimi bohaterami. To wszystko działa. Wielu do dziś czci pseudobohaterów. Jeśli ktoś np. uznaje „zasługi” gen. Jaruzelskiego po wojnie czy w latach 80., nie jest w stanie pewnie uznać wielkości ofiary i bohaterstwa żołnierzy wyklętych.
Mimo faktów, dostępu do źródeł, obiektywnej pracy naukowców wciąż dla wielu Polaków autorytetem i podstawą budującą pogląd na przeszłość są ubeckie fałszywki, opowieści czy książki zdrajców albo ośrodki medialne, które pisały czy nadal piszą o bandytach od Łupaszki, Zapory czy Młota. Ale prawda o bohaterach zwycięży. Mam w tej sprawie jasność i pewność w sercu.
Dziękuję za rozmowę.
Izabela Kozłowska