Afryka potrzebuje misjonarzy
Czwartek, 6 lutego 2014 (11:05)Z ks. Waldemarem Cisłą, dyrektorem polskiej sekcji Stowarzyszenia Papieskiego Pomoc Kościołowi w Potrzebie, rozmawia Izabela Kozłowska
Ministerstwo Spraw Zagranicznych apeluje do obywateli RP, aby opuścili terytorium Republiki Środkowoafrykańskiej. Tymczasem misjonarze tam posługujący podkreślają, że nie mogą zostawić swych podopiecznych...
- Ewangelia to najważniejszy i jedyny kodeks etyczny, którym kierują się misjonarze. Zapisane tam jest, że pasterz nie opuszcza swojego stada. Dlatego zrozumiała jest deklaracja polskich misjonarzy, którzy chcą pozostać na zagrożonym terenie.
Oni wiedzą, że są tam, by służyć ludziom. Szczególnie teraz, kiedy region ten jest tak niebezpieczny. Tylko najemnik opuszcza swoje miejsce pracy w momencie pojawienia się zagrożenia. Powinniśmy zrozumieć decyzję misjonarzy. Rozsądna jest propozycja zabrania stamtąd wolontariuszek i sióstr zakonnych. Kobiety w szczególny sposób narażone są na niebezpieczeństwo. Dlatego jest to słuszny krok ze względu na brak bezpieczeństwa. Moim zdaniem, mężczyźni, czyli księża i bracia zakonni, powinni zostać.
Jaką rolę w życiu ludności żyjącej na terenach ogarniętych wojną odgrywają misjonarze?
- Rola misjonarzy w krajach pochłoniętych wojną, czy rebelią jest niezwykle istotna. Organizują oni tam ośrodki zdrowia, szkoły. Dzięki misjom miejscowa ludność ma większe poczucie bezpieczeństwa. Dlatego w chwili zagrożenia szukają schronienia właśnie na misjach. Misjonarze pomagają wszystkim. Nie zwracają uwagi na wyznanie tych ludzi. Często przychodzą do nich osoby będące wyznawcami religii afrykańskich. A to dlatego, że misjonarze widzą przede wszystkim człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boga, naszą siostrę czy brata w Chrystusie.
Kościół musi pomóc tym ludziom, w przeciwnym wypadku nie otrzymają oni wsparcia od innych, gdyż mieszkają w państwie, które praktycznie nie funkcjonuje. Nie jest przesadne stwierdzenie, że Kościół i misjonarze są jedyną drogą ratunku dla ogarniętych wojną narodów.
Posługa misjonarzy może mieć wpływ na wprowadzenie pokoju w krajach afrykańskich pochłoniętych wojną?
- Przypomnijmy słowa emerytowanego Papieża Benedykta XVI. Wypowiedział je w kontekście Bliskiego Wchodu, ale są one aktualne i idealnie pasują także w kontekście sytuacji w Republice Środkowoafrykańskiej, jak i innych krajach ogarniętych wojną. Ojciec Święty powiedział: „Bliski Wschód nie będzie tym samym Bliskim Wschodem bez chrześcijan lub z dużo mniejszą ich ilością”.
Chrześcijanie pokazują, że traktują wszystkich po ludzku, jako swoich braci i siostry. To jest najpiękniejsze w chrześcijaństwie, że my nie segregujemy ludzi, tylko najpierw widzimy człowieka, a dopiero później staramy się go – że tak powiem – ochrzcić i nawracać. Idziemy z miłością chrześcijańską i wiarą. To wszystko niosą misjonarze: pokój, dobro, miłość. Obecność polskich misjonarzy w Republice Środkowoafrykańskiej na pewno zwiększy zainteresowanie polityków i odpowiednich organów bezpieczeństwa. To z kolei może wpłynąć na podjęcie decyzji o konkretnych działaniach.
Jaka przyszłość czeka kraje afrykańskie?
- Afryka wymaga mądrego całościowego podejścia. Pamiętajmy, że mamy tam do czynienia z wielkimi interesami ekonomicznymi Chin. Narody Afryki często są ofiarami interesów ekonomicznych krajów rozwiniętych. Należy zastanowić się nad podłożem konfliktu w Republice Środkowoafrykańskiej. Zwróćmy uwagę, kto i jakie złoża wydobywa na pograniczu z Czadem. A są to złoża złota, uranu, ropy naftowej, które nie były eksploatowane. Bo ludność krajów Afryki nie ma tradycji wydobywania złóż. Oni nie przeliczają ich na bogactwo. Nie miejmy złudzeń. W konflikcie w RCA nie chodzi o dobro tamtego społeczeństwa, lecz o zasoby, które ten kraj posiada. Dlatego przyszłość krajów afrykańskich, w których jest wiele cennych dla innych złóż, nie wygląda pozytywnie.
Jak my, chrześcijanie, katolicy, możemy pomóc zarówno misjonarzom, jak i tamtejszej ludności?
- Jako ludzie wierzący przede wszystkim powinniśmy się za nich modlić. Pamiętajmy niedawny apel Ojca Świętego Franciszka, który zachęcał nas wszystkich do podjęcia postu i modlitwy w intencji pokoju w Syrii. Ten apel przyniósł efekty. Dlatego także w sytuacji Republiki Środkowoafrykańskiej czy innych krajów Afryki, jak Czad, Kamerun, gdzie trwają konflikty, powinniśmy trzymać się tego ratunku: modlitwy i postu w intencji tych narodów i posługujących tam misjonarzy. Z drugiej strony nie możemy pozostawać bierni. Próbujmy naciskać naszych polityków, by na płaszczyźnie politycznej zaczęli działać.
Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie już od roku pomaga ludności z Republiki Środkowoafrykańskiej. W zeszłym tygodniu w naszej centrali gościł przewodniczący Konferencji Episkopatu RCA, który błagał o natychmiastową pomoc. Zachęcam do wejścia na naszą stronę internetową, gdzie opisany jest projekt na 100 tys. euro, który zakłada pomoc uchodźcom gromadzącym się wokół Kościołów. Każdy może wesprzeć naszą inicjatywę i do tego również zachęcam.
Dziękuję za rozmowę.
Więcej informacji na temat akcji „Afryka woła o pomoc” prowadzonej przez stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie dostępne jest tutaj.
Izabela Kozłowska