• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Bulwersująca postawa ONZ

Czwartek, 6 lutego 2014 (09:11)

Komitet ds. Praw Dziecka w Genewie zarzucił Stolicy Apostolskiej stosowanie zasad, jakie rzekomo umożliwiły duchownym molestowanie dzieci. Zażądał od niej udostępnienia dokumentacji co do sprawców przestępstw i tych, którzy je ukrywali.

Autorów genewskiego raportu niepokoją negatywne ich zdaniem skutki sprzeciwu Kościoła wobec aborcji, antykoncepcji i zaapelowali, by również w szkołach katolickich prowadzono zajęcia z wychowania seksualnego i zapobiegania AIDS. Jak widać, ideologia gender ma swoich wysoko postawionych lobbystów. Na szczęście Kościół jest niezależny i odległy od ulegania naciskom swoich wrogów, zmian nauczania pod wpływem przemijających mód i dzielnie broni normalności.

Jednak nie można przejść obojętnie wobec tego dyktatu. Mamy tu bowiem do czynienia z kolejną odsłoną niebezpiecznego zjawiska. Propaganda antykatolicka zatacza coraz szersze kręgi. Ideologiczny atak ma na celu jak zawsze zdyskredytowanie Kościoła, ale źródła tej presji są dziś usytuowane bardzo wysoko.

Zarzuty ONZ ukazują wyraźnie, jak postępująca nienawiść do Kościoła staje się coraz częściej legitymizowana i zinstytucjonalizowana, prowadzona przez potężną, międzynarodową instytucję, która atakując system wartości, podważając prawdę, zakrzykując dobro, zachęca przy okazji do podejmowania takich działań przez inne środowiska antykatolickie.

Myślę jednak, że dobrze by było, gdyby ONZ zajęła się po pierwsze swoimi problemami, po drugie – zwróciła uwagę na poważne kryzysy światowe, gdyż jak na razie kompromituje się co rusz na arenie międzynarodowej. Brak umiejętności w rozwiązywaniu poważnych konfliktów militarnych, od Syrii zaczynając, po Republikę Środkowoafrykańską, brak posłuchu u największych graczy sceny światowej, rozbudowywanie bezużytecznej administracji, wysokie uposażenia dla swoich dygnitarzy, promowanie antynaukowych ideologii, powodują, że ostatnią rzeczą, do jakiej ONZ ma prawo, jest zwracanie uwagi autonomicznej instytucji, która czyni wszystko, aby właśnie chronić dzieci, rodzinę, najważniejsze wartości humanitarne.

ONZ jest niewątpliwie sfrustrowane ciągłymi kompromitacjami. Ignorowana przez USA, Rosję, Iran, reżimy totalitarne, jak Korea Północna czy Chiny, wybiera sobie za cel upominanie Kościoła katolickiego, żeby podreperować reputację.

Ponadto ingerencja w wewnętrzne nauczanie Kościoła demaskuje cele i zapędy antychrześcijańskich ideologów. Wtargnięcie na autonomiczny obszar, upominanie, krytykowanie to nic innego, jak kolejna odsłona prześladowania, oczywiście w wersji soft.

ONZ daje sygnał, że teraz i ona jawnie sprzeciwia się istnieniu katolicyzmu i zachęca inne środowiska do takiej samej postawy. Jest to tym bardziej zasmucające, że akurat w przypadku obrony praw człowieka na świecie ONZ jest instytucją całkowicie indolentną, bezradną, bierną, zaś Kościół, przeciwnie, aktywną i efektywną. Krytyka Kościoła, który jako jedyny gwarantuje w pełni zapewnienie podstawowych praw człowieka, w tym kobietom, dzieciom, chorym, rodzinom, dyskryminowanym i prześladowanym, jest zatem mocno nie na miejscu.

Bulwersujący jest też cynizm instytucji, która ma w swojej nazwie „prawa dziecka” i przy tej okazji promuje aborcję, a ośmiela się gromić instytucję, która za wszelką cenę staje w obronie najmłodszych. Doprawdy, diabelska sztuczka, upominanie Kościoła, który broni i chroni dzieci, gdy tymczasem ONZ nie tylko pozwala na ich bezkarne mordowanie, ale też zaleca zabijanie nienarodzonych, szczególnie w krajach rozwijających się.

Przypomnę, że kiedy wyszło na jaw, iż znienawidzony przez mainstreamowe media wspaniały Papież Benedykt XVI, nieustannie oskarżany o nieskuteczne zwalczanie pedofilii w Kościele, w tajemnicy, bez medialnego szumu usunął ze stanu duchownego kilkuset księży podejrzanych o pedofilię i wprowadził program „zero tolerancji”, wówczas zapanowała nieznośna cisza, bo jednak „coś” robił i jest to niewygodne.

Trzeba też przypomnieć, że po drugiej stronie barykady sekretarz generalny ONZ Ban-Ki Moon podczas konferencji w dniu 15 kwietnia ub.r. powiedział, że żądania osób zdezorientowanych seksualnie powinny być stawiane ponad żądaniami pozostałych osób, a  także że przestrzeganie „praw” tych osób jest ważniejsze niż „kultura, tradycja czy religia”. Jeżeli na czele ONZ stoi wyznawca ideologii gender, to naprawdę trudno się dziwić aktualnemu trendowi, któremu hołdują poszczególne komisje i komitety w ramach tego kompletnie bezużytecznego, rachitycznego tworu, jakim jest dzisiaj ONZ.

Dr Tomasz M. Korczyński