• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Powstrzymać dyskonty

Środa, 5 lutego 2014 (19:43)

Polska Izba Handlu apeluje do władz państwowych o przeciwdziałanie niekontrolowanemu rozwojowi dyskontów. Zdaniem PIH, powoduje to zamykanie małych sklepów i przez to zaburza równowagę w handlu detalicznym.

 

Izba skierowała pismo w tej sprawie do premiera, marszałków Sejmu i Senatu oraz szefów wszystkich klubów parlamentarnych.

Waldemar Nowakowski, prezes Polskiej Izby Handlu, tłumaczy, że apel do władz państwowych został wysłany z kilku powodów. Chodzi o to, że ekspansja dyskontów uderza w interesy lokalnych firm handlowych, prowadząc do bankructwa i zamykania małych sklepów. Ale w dłuższej perspektywie taka sytuacja uderzy też w interesy konsumentów, którzy powinni mieć jak największy wybór sklepów.

– Nie można zawężać pola wyboru konsumentowi i dlatego nie można doprowadzić do sytuacji, gdy nie będzie innych sklepów niż dyskonty – podkreśla prezes Nowakowski.

Jego zdaniem, w Polsce mamy jednak do czynienia z sytuacją, której końcowym skutkiem będzie monopolizacja rynku przez dyskonty. Prezes PIH podaje przykład Olecka koło Suwałk, niedużego miasta, liczącego około 20 tys. mieszkańców, gdzie działa już pięć dyskontów.

Polska Izba Handlu wskazuje, że co roku upada kilka tysięcy polskich mniejszych sklepów, a powstają kolejne dyskonty i państwo powinno prowadzić politykę, która będzie chroniła lokalne rynki. Dlatego PIH postuluje sporządzanie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego w taki sposób, aby uwzględniały one „zrównoważony rozwój wszystkich formatów handlu”. Waldemar Nowakowski argumentuje, że wspieranie rodzimego handlu będzie się państwu opłacać, bo przyczyni się to do ożywienia rozwoju gospodarczego, zagwarantuje wyższe wpływy z podatków, zapewni większą stabilność i dywersyfikację zatrudnienia oraz przyczyni się do rewitalizacji centrów miast.

Interpelację do premiera Donalda Tuska w sprawie ekspansji dyskontów skierował poseł Szymon Giżyński (PiS). „Jakie działania zostały podjęte w celu zapobieżenia wskazanym w Apelu Polskiej Izby Handlu zjawiskom?” – pyta premiera parlamentarzysta PiS. Odpowiedź powinna nadejść w ciągu dwóch-trzech tygodni.

Poseł argumentuje, że tylko w jego rodzinnej Częstochowie działa 80 hipermarketów i dyskontów, w tym: 14 placówek Biedronki, 44 – Żabki, 3 Lidla, 5 Tesco, 6 Rossmanna. W innych miastach sytuacja zresztą wygląda podobnie.

Giżyński podkreśla, że dotychczas żadne władze samorządowe Częstochowy, podobnie jak innych miast, nie podejmowały jakichkolwiek kroków przeciwdziałających ekspansji zagranicznych sieci handlowych.

– Upokarzająca jest sytuacja, że taki unijny średniak jak Portugalia ma w Polsce ogromną sieć dyskontów, a jej właściciel jest drugi na liście najbogatszych Portugalczyków. Tę pozycję osiągnął właśnie dzięki interesom robionym w Polsce – mówi Szymon Giżyński.

– Można powiedzieć, że dopiero 500 lat po portugalskiej kolonizacji części Ameryki Południowej, założeniu wielkich faktorii w Afryce, Indiach i Chinach, osiągnęli oni następny, epokowy sukces, kolonizując polski handel spożywczy – dodaje poseł.

Dane dotyczące liczby placówek handlowych potwierdzają słuszność interwencji podejmowanych przez PIH. Okazuje się, że w latach 2009-2013 z rynku zniknęło około 25 tys. sklepów – tylko w tamtym roku likwidacji uległo przynajmniej 6 tys. placówek (dokładnych danych jeszcze nie ma). Znikają nie tylko sklepy ogólnospożywcze czy spożywczo-przemysłowe, ale również specjalistyczne: piekarniczo-ciastkarskie, rybne, mięsne, warzywno-owocowe. I eksperci nie mają wątpliwości, że sklepy wielkopowierzchniowe, w tym dyskonty, wypierają z rynku mniejszych przedsiębiorców. Co więcej, jedno miejsce pracy, które powstaje w dużym sklepie, oznacza likwidację pięciu stanowisk w tradycyjnym handlu.

A sieci zapowiadają dalszą ekspansję, choć na 1 milion mieszkańców przypada w Polsce już 80 dyskontów, a ich dymaniczny rozwój obserwowany jest zwłaszcza w ostatnich kilku latach. Największa sieć dyskontów – Biedronka – zapowiada, że utrzyma tempo otwierania co roku 300 nowych placówek i już w 2015 roku będzie miała trzy tysiące sklepów. Drugi w Polsce dyskont – Lidl – wkrótce będzie miał 500 placówek. Z analiz menedżerów tych sieci wynika, że opłaca się im stawiać sklepy w coraz mniejszych miastach i miasteczkach. Często na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy” – jeśli w danej miejscowości postawi sklep jedna sieć, to nie ma już miejsca na drugą konkurencyjną placówkę. Ale już jeden taki dyskont może spowodować upadek większości dotychczasowych sklepów.

 

Krzysztof Losz