Konfiskata plakatu to cenzura
Wtorek, 7 sierpnia 2012 (18:36)Organizatorzy wystawy propagującej życie, którzy zostali zatrzymani przed wejściem na Festiwal Woodstock, skarżą się na działania policji w Kostrzynie. "Interwencja Policji zmierzała do tego samego skutku, co działanie podpitych chuliganów: chodziło o zamknięcie ust ludziom głoszącym wstrząsającą prawdę o mordowaniu nienarodzonych" - czytamy w proteście skierowanym do ministra spraw wewnętrznych, Jacka Cichockiego.
"Wyrażamy stanowczy protest przeciwko rozbiciu przez Policję legalnej pikiety Fundacji Pro – Prawo do Życia podczas Przystanku Woodstock w dniu 2 sierpnia 2012 roku w Kostrzynie nad Odrą. Działanie »stróżów prawa« było szczególnie gorszące, gdyż odbywało się na oczach świadków(...). Policjanci bez podania przyczyn zatrzymali dwóch uczestników pikiety i zarekwirowali ich antyaborcyjny transparent" - czytamy w liście do szefa MSW Jacka Cichockiego.
"Po przesłuchaniu na komisariacie przedstawili kuriozalny zarzut »umieszczania w miejscu publicznym nieprzyzwoitych treści«. Policjantom zatroskanym o publiczną obyczajność przeszkadzało zdjęcie przedstawiające dziecko zabite w wyniku aborcji. Nie przeszkadzały im natomiast wulgarne i agresywne zachowania pijanych osób depczących antyaborcyjny transparent i wyzywających uczestników pikiety. Przeciwnie – interwencja Policji zmierzała do tego samego skutku, co działanie podpitych chuliganów: chodziło o zamknięcie ust ludziom głoszącym wstrząsającą prawdę o mordowaniu nienarodzonych" - napisali obrońcy życia.
Fundacja Pro – Prawo do Życia domaga się ukarania inicjatorów tej bezprawnej próby tłumienia ważnej dyskusji społecznej przy pomocy policji. "Chcemy czuć się obywatelami demokratycznego państwa, w którym Policja strzeże prawa i gwarantowanej przez Konstytucję swobody wypowiedzi" - podkreślili sygnatariusze listu.
Swoje poparcie dla protestu wyraził również Wiesław Johann, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku. - Policja naruszając elementarne zasady porządku prawnego zlikwidowała wystawę obrońców życia. Policja jest powołana po to, aby zapewnić nam obywatelom, porządek i bezpieczeństwo – stwierdził sędzia.
Natomiast Mateusz Dzieduszycki, redaktor naczelny portalu razem.tv, który udokumentował na filmie interwencję funkcjonariuszy, porównał także działania policji do tych, których stosowano podczas PRL. Zaznaczył, że każdy dziennikarz musi zareagować, jeżeli jest łamane w ten sposób prawo. Zwrócił także uwagę na toczącą się dyskusję na temat zaprezentowanego plakatu, który przedstawiał abortowane dziecko oraz dziewczynkę z zespołem Downa. - Śmierć nie może być przedstawiona w sposób miły. Pytanie, czy śmierć jest przyzwoita, czy nieprzyzwoita, w pewnym sensie jest skandalem - podkreślił.
Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro – Prawo do Życia, nie krył żalu do policji. – Dwie godziny oczekiwaliśmy, aby ktoś się nami zajął. Dopiero po kilku godzinach otrzymaliśmy odpowiedź, na pytanie, dlaczego zostaliśmy aresztowani – stwierdził Dzierżawski.
Przypomnijmy, początkowo oskarżono obrońców życia o nielegalne zgromadzenie bez zgody Kostrzyńskiego Urzędu Miasta, później zmieniono zarzut na prezentowanie „nieprzyzwoitych treści”. O ile pierwszy zarzut według polskiego prawa do zrzeszania się i pokojowych zgromadzeń mija się z prawdą, o tyle drugi jest zdecydowanie kontrowersyjny.
Aleksandra Michalczyk, ekspert fundacji ds. prawnych, wypowiedziała się na temat organizacji manifestacji za życiem w stolicy. – W Warszawie policjanci są mili i nigdy nie doszło do takich sytuacji, jak na Przystanku Woodstock. Być może dlatego, że tutaj urzędnicy są świadomi istnienia ustawy o zrzeszaniu się i zgromadzeniach – wyjaśniła.
Podczas konferencji przedstawiono także krótki film z zajścia w Kostrzynie, który obok przebiegu aresztowania demonstrantów, przedstawia również opinie uczestników festiwalu Woodstock, w większości pozytywnie wypowiadających się o akcji obrońców życia. Nie zabrakło jednak i negatywnych ocen oraz skandalicznych zachowań osób, które przekleństwami manifestowały swój sprzeciw wobec zorganizowanej akcji pro-life.
Monika Niżnik