• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Wołanie o pokój z Republiki Środkowej Afryki

Wtorek, 4 lutego 2014 (20:08)

Jak informuje papieskie stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie w połowie stycznia, już po dymisji samozwańczego prezydenta-dyktatora Michela Djotodii, wycofujące się do Czadu oddziały muzułmańskich rebeliantów z grupy Seleka wkroczyły do Bocaranga, mając ze sobą 31 opancerzonych pojazdów.

Tam zaatakowały stację misji kapucynów, gdzie w tym czasie ukrywało się około 2,5 tysięcy uchodźców. – To był apokaliptyczny dzień – powiedział PKwP polski kapucyn ks. Robert Wnuk, opisując, co się wówczas wydarzyło.

– Słychać było strzały, detonacje. Było wiele grup rebeliantów, a każda liczyła od 10 do 15 ludzi. Wchodzili do wszystkich pomieszczeń, szerząc przemoc. Kobiety ze swymi dziećmi siedziały na podłodze. Rebelianci grozili kapłanowi i strzelali w stronę kościoła. Cały czas strzelali, jakby byli opętani. Kule pozostawiały duże otwory w ścianach i podłogach. Później znaleziono ponad 120 łusek po zużytych nabojach. Kobieta i mężczyzna zmarli, a jeden z zakonników został ranny. Lekarz został uderzony w twarz i kula bardzo blisko przeleciała obok jego głowy. Rebelianci ukradli wszystkie samochody i wzięli pieniądze, komputery, telefony, aparaty fotograficzne. Potem przenieśli się do klasztoru sióstr, gdzie powtórzył się ten sam scenariusz. W tym samym dniu rebelianci zaatakowali również misję w Ngaoundaye, gdzie wzięli miejscowego zakonnika jako zakładnika, ale potem go uwolnili. Następnego dnia ta sama grupa obrabowała stację misyjną kapucynów w mieście Nim – opowiadał.

Ojciec Robert nie może uwierzyć w to, co wydarzyło się w jego stacji misyjnej pośród wielu bezbronnych uchodźców: – Są to zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko ludzkości! Zbrodnie przeciwko bezbronnym kobietom i dzieciom! Sprawcy są już w Czadzie, który mimo że zostały zamknięte granice, ewidentnie pozwala uzbrojonym przestępcom na wjazd na swoje terytorium samochodami, które ukradli z misji i organizacji pomocowych – stwierdza.

Z kolei „Nasz Dziennik” dowiedział się bezpośrednio od o. Benedykta Pączki OFMCap, misjonarza posługującego w miejscowości Ngaoundaye w Republice Środkowej Afryki, że zmierzają do nich cztery samochody z uzbrojonymi rebeliantami z Seleki. – Być może po raz kolejny chcą ograbić misję, a może jedynie planują przejechać przez wioskę. Wszystko jednak jest możliwe. Dlatego postanowiliśmy opuścić misję. Schroniliśmy się około kilometr od niej. Z miejsca, w którym obecnie przebywamy, mamy dobry widok na całe nasze miasteczko. Obecnie jesteśmy bezpieczni. Jeśli pojawi się jakiekolwiek zagrożenie dla naszego życia, jesteśmy gotowi do ucieczki w busz. Cała ta sytuacja powoduje, że odczuwamy już ogromne zmęczenie. Od dwóch tygodni jesteśmy w pełnej gotowości do ucieczki. Nocą najmniejszy szmer stawia nas na nogi. Wierzymy jednak, że ta bardzo trudna i dramatyczna sytuacja w końcu zostanie zakończona. Dlatego apeluję do wszystkich, by pamiętali o nas w modlitwie – mówił o. Pączka.

Polska wysłała do Republiki Środkowoafrykańskiej żołnierzy na misję pokojową. Donald Tusk i minister Radosław Sikorski wiedzą o istnieniu polskich zakonników, a jednak armia nie może zagwarantować bezpieczeństwa Polakom. Pytania, jakie się natychmiast w tym miejscu pojawiają, brzmią: – W jakim celu polscy żołnierze przybyli zatem do tego odległego kraju? Dlaczego nie ma reakcji i wiadomości o pomocy czy jakichś działaniach w celu wsparcia Polaków? Skoro Polska wzięła udział w tej niebezpiecznej rozgrywce, powinna wziąć odpowiedzialność za obywateli naszej Ojczyzny przebywających na misji.

Nie czekając na opieszałe działania polskiego MSZ, w związku z dramatyczną sytuacją, jaka ma miejsce w Republice Środkowoafrykańskiej, oprócz modlitwy możemy też bezpośrednio pomóc chrześcijanom. Papieskie stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie zdecydowało o zwiększeniu swojego wsparcia dla tego kraju. W ubiegłym tygodniu przybył do naszej Centrali przewodniczący Konferencji Episkopatu Republiki Środkowoafrykańskiej ks. abp Dieudonne z prośbą o natychmiastową pomoc. Pod koniec ubiegłego roku papieskie stowarzyszenie PKwP udzieliło pomocy humanitarnej Republice Środkowoafrykańskiej na kwotę 200 tys. zł.

Na stronie stowarzyszenia możemy przeczytać: „Zwracamy się o pomoc do wszystkich ludzi dobrej woli o sfinansowanie projektu, który będzie przeznaczony na zakup ubrań, leków i żywności dla uchodźców, którzy w środku nocy musieli natychmiast uciekać z domów, by ratować swoje życie. Według danych 68 000 osób uciekło do ościennych krajów, a 400 000 to są uciekinierzy wewnątrz kraju. W samej katedrze św. Antoniego w Bossangoa zgromadziło się 34 000 osób”.

Dr Tomasz M. Korczyński