• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Radykalizacja nastrojów w Malezji

Wtorek, 4 lutego 2014 (09:10)

W liczącej 28 milionów mieszkańców Malezji 60 proc. ludności to muzułmanie, na drugim miejscu są buddyści, a chrześcijanie stanowią trzecią pod względem liczebności wspólnotę religijną, która liczy około 2,6 milionów wiernych.

Cztery lata temu w Malezji przetoczyła się fala ataków na kościoły chrześcijańskie. W połowie stycznia 2010 roku setki miejsc kultu (zarówno chrześcijańskich, jak i niechrześcijańskich) stały się celem ataków terrorystycznych i wandalizmu fanatyków islamskich, którzy w prawie szariatu upatrują normalności. Niestety, w Malezji jest wciąż niespokojnie. Fanatyzm się szerzy, a władze wydają się raczej podkręcać atmosferę nienawiści, niż ją niwelować.

Tydzień temu dwóch napastników jadących motocyklem rzuciło dwa koktajle Mołotowa w stronę katolickiego kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Penang. Na szczęście tylko jeden koktajl eksplodował i nie spowodował poważnych strat ani nie ranił przypadkowych osób.

Policja w Malezji rozpoczęła śledztwo w sprawie wydarzeń związanych z atakami. Minister spraw wewnętrznych Ahmad Zahid apeluje o spokój, mając nadzieję, że chrześcijańscy i muzułmańscy przywódcy będą w stanie utrzymać kontrolę i zapobiec dalszej przemocy.

„Zwracam się z prośbą do każdego z was, zarówno do indywidualnych osób, jak i grup, aby nie ulegać tym aktom prowokacji. To, co teraz jest najważniejsze, to międzyreligijna harmonia” – powiedział minister spraw wewnętrznych Malezji w wywiadzie dla prasy. Deklaracja polityka jest tylko zasłoną dymną dla braku dobrej woli ze strony władz.

We wspólnocie chrześcijan incydent wywołał niepokój. Chrześcijanie obawiają się, że jest możliwy wzrost napięć pomiędzy stanowiącymi większość muzułmanami a katolicką społecznością w Malezji. Są oni coraz bardziej spychani na margines i doświadczają dyskryminacji. Oprócz fizycznych ataków są poddawani presji także w sferze symbolicznej. To zresztą ciekawa z punktu widzenia kulturowego i socjologicznego sytuacja.

W wywiadzie dla agencji informacyjnej Eglise d’Asie (EDA) 68-letni redaktor naczelny tygodnika katolickiego „The Herald”, jezuita o. Lawrence Andrew powiedział, że w kraju dostrzegalna jest „radykalizacja” nastrojów w społeczeństwie, która ma miejsce od lat 70. ubiegłego stulecia i która zwiększyła się w ostatnim czasie.

Religijne i etniczne podziały stały się powszechnym „sposobem na życie” w tym kraju. „W tym kontekście lepiej nie poruszać w rozmowach kwestii związanych z religią, a także nie przystoi muzułmaninowi, aby ten życzył chrześcijanom wesołych świąt Bożego Narodzenia” – powiedział kapłan.

Dla niego najważniejsze jest, aby katolicy mogli używać słów ojczystych w modlitwie do Boga, mogli czytać Pismo Święte w swoim języku, a to jest dzisiaj poważnie zagrożone. Wyznawcy Chrystusa mają zakaz używania na co dzień 35 słów, które są powszechnie stosowane przez wszystkich obywateli. Ta przeszkoda stanowi, według księdza Lawrence’a, „bezczelne naruszenie wolności religijnej i chociaż konstytucja Malezji gwarantuje wolność religijną każdemu obywatelowi, to jednak jest ona w praktyce lekceważona”.

W tym kraju, jak również w innych częściach świata, zaobserwowano znaczny wzrost islamskiego ekstremizmu, a młodych ludzi z mniejszości wyznaniowych zachęca się do emigracji.

„Porównując to, co się dzieje na Bliskim Wschodzie, wszędzie, gdzie muzułmanie są większością, Malezja nie jest żadnym wyjątkiem w tej dziedzinie” – dodał o. Lawrence.

Ojciec Lawrence i jego tygodnik stali się znani w związku z kontrowersyjnym procesem sądowym wynikającym z używania słowa „Allah”, które u chrześcijan w Malezji jest także stosowane na określenie „Boga”, co obowiązuje tutaj od wieków. Nie zgadzają się na to muzułmanie, rezerwując to słowo dla siebie.

Spór o „imię Boga” ciągnie się już dłuższy czas. Warto dodać, że sprawa sądowa toczy się pomiędzy redaktorem naczelnym katolickiego tygodnika „The Herald” a rządem Malezji. W październiku ubiegłego roku sąd apelacyjny orzekł, że nie wolno używać słowa „Allah” w katolickim magazynie w celu opisywania i charakteryzowania chrześcijańskiego Boga. Redaktor naczelny tygodnika „The Herald” ksiądz Lawrence odwołał się od decyzji sądu. Batalia zatem trwa.

Dr Tomasz M. Korczyński