• Poniedziałek, 13 kwietnia 2026

    imieniny: Marcina, Przemysława

Uciułane ćwierć miliona

Wtorek, 4 lutego 2014 (02:08)

Nagroda „Solidarności” bez udziału „Solidarności”? Dla laureata 250 tys. euro z oficjalnie przyznanego miliona.


Za pośrednictwem MSZ ma być przyznawana Nagroda „Solidarności” w każą kolejną rocznicę wyborów 4 czerwca. Jej pula ma wynieść milion euro. Nagrodę ma wręczyć prezydent Bronisław Komorowski 4 czerwca, a ceremonia najpewniej odbędzie się na Zamku Królewskim.

Nagrodę otrzymywać ma osoba, która „kierując się zasadami solidarności, przyczyniła się do szerzenia demokracji”. W jej ręce trafi jednak tylko 250 tys. euro. Co ciekawe, pieniądze mają pochodzić z funduszu przedakcesyjnego, Polska otrzymała je przed 2004 r. na dostosowanie się do standardów Unii Europejskiej. Następna wchodząca w skład nagrody suma 700 tys. euro to pieniądze z funduszu pomocowego MSZ. Laureat będzie je mógł skierować na określony cel. Co ciekawe, MSZ i tak by te środki wydało, jednak to nagrodzony będzie decydował, w jaki sposób. Kolejne 50 tys. euro otrzyma laureat lub grupa osób na „studialną podróż po Polsce”, a dokładnie spotkania z ludźmi, osobistościami, fundowanie stypendiów. Szczegóły nie są znane. To jedyna kwota, którą będzie wykładał budżet państwa.

– To trochę groteskowy pomysł fundować nagrodę miliona euro, a w efekcie tak naprawdę jedną czwartą z tego. Z drugiej strony nie jestem pewien, czy takie dysponowanie tymi środkami będzie zgodne z ustawą o finansach publicznych. Nie wiem, czy pieniądze, które były przeznaczone na pomoc rozwojową i które są własnością państwa polskiego, można kierować na nagrody, których wykorzystanie będzie zależało od decyzji jakiegoś międzynarodowego gremium – ocenia poseł Krzysztof Szczerski (PiS) z sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.

Ale to nie koniec zarzutów. Pomysłodawcą nagrody jest minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Ma ją przyznawać kapituła, w skład której wejdzie Lech Wałęsa, Zbigniew Bujak i „15 zasłużonych postaci światowej kultury i polityki”.

Szczerski obawia się, że fundowanie nagrody przez wyselekcjonowane grono osób z pominięciem wszystkich ludzi „Solidarności” oraz bez udziału związku zawodowego jest próbą zawłaszczenia związkowej symboliki.

– Nagroda jest kuriozalna w tym sensie, że będzie ona przyznawana bez udziału „Solidarności”. Co więcej, chcą ją przyznawać ci, którzy przez ostatnich 6 lat konsekwentnie się od NSZZ „Solidarność” odcinali, za nią przepraszali. W kapitule zasiądzie osoba, która „Solidarności” sztandar odbierała, a druga za „Solidarność” już przepraszała – komentuje Krzysztof Szczerski.

Przeciwko zawłaszczaniu symboliki i idei „Solidarności” protestowała już wcześniej część jej dawnych i obecnych działaczy. Podczas jubileuszowego zebrania Stowarzyszenia Godność, skupiającego represjonowanych w latach 80. związkowców, jego członkowie zaprotestowali przeciwko rządowo-prezydenckiej idei. Argumentują, że nagroda, oprócz nazwy, nie ma wiele wspólnego z „Solidarnością”. Stowarzyszenie Godność z Gdańska uważa, że nagroda powinna być wręczana wspólnie przez prezydenta i przewodniczącego NSZZ „Solidarność” w rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych.

Maciej Walaszczyk