• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Niebezpieczny ukraiński nacjonalizm

Poniedziałek, 3 lutego 2014 (12:36)

- Wypowiedzi liderów ukraińskich formacji nacjonalistycznych zasługują na najwyższe potępienie i sprzeciw – uważa Tomasz Poręba. Tak eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości skomentował słowa Andrija Tarasenki relatywizujące ludobójstwo na Wołyniu, sugerujące, że Przemyśl i kilkanaście innych powiatów powinny być ukraińskie.

W ostatnich dniach głośny stał się fragment wywiadu, jakiego udzielił jednej z polskich gazet Andrij Tarasenko. Lider ukraińskiej organizacji Prawy Sektor – jednego z najaktywniejszych ugrupowań na kijowskim Majdanie, stwierdził m.in., że „sprawiedliwość nakazywałyby, aby Przemyśl i kilkanaście powiatów wróciły do Ukrainy”. Idealizując postać Stepana Bandery – twórcy ideologii ukraińskiego nacjonalizmu, wyraził też pogląd, że organizacja, jaką reprezentuje, zmianę granic chce osiągnąć metodami dyplomatycznymi i że nie interesuje ich wstąpienie Ukrainy do struktur europejskich.

Ukraina poza orbitą Rosji

W wydanym oświadczeniu europoseł Poręba podkreślił, że słowa Tarasenki w żaden sposób nie służą polsko-ukraińskiemu zbliżeniu. W jego ocenie, warto jednak spojrzeć na wydarzenia na Ukrainie ze znacznie szerszej perspektywy, ze szczególnym uwzględnieniem motywów zaangażowania polskich polityków we wspieranie demokratycznych przemian w tym kraju. Podkreśla, że trudno się dziwić trwającemu od wielu tygodni wielkiemu zrywowi ukraińskiego narodu, który domaga się zmiany władzy.

„Ludzie, głównie młodzi, czują się oszukani, bo prezydent Janukowycz, poprzez odmowę podpisania układu stowarzyszeniowego z Unią Europejską zabił marzenia milionów Ukraińców o zintegrowanej z Europą, wolnej, demokratycznej Ukrainie. Ci ludzie nie ustąpią. Widziałem na Majdanie ich determinację i przekonanie, że walczą o przyszłość zarówno swoją, jak i swojej Ojczyzny” – podkreśla Tomasz Poręba.

Uważa, że wspieranie proeuropejskich dążeń Ukraińców przez polskich polityków, w tym PiS, ma głęboki sens. W jego ocenie, demokratyczna, wolna i prozachodnia Ukraina oznacza większe bezpieczeństwo Polski. Przypomina, że taką koncepcję popierali m.in. marszałek Józef Piłsudski i prezydent Lech Kaczyński. – Wypchnięcie Ukrainy ze strefy wpływów Rosji jest całkowicie zgodne z polskim interesem narodowym – uważa Poręba. – Poza tym Ukraina w Europie to znaczne ograniczenie możliwości działania formacji nacjonalistycznych. Dlatego należy robić wszystko, aby na Ukrainie zwyciężyła orientacja proeuropejska, reprezentowana przez dwa umiarkowane ugrupowania: Batkiwszczynę Arsenija Jaceniuka i UDAR Witalija Kliczki – uważa europarlamentarzysta PiS.

Bez prawdy historycznej nie będzie pojednania

Akcentuje ponadto, że poparcia dla demokratycznych przemian na Ukrainie w żaden sposób nie należy łączyć z roszczeniami nacjonalistycznych, ukraińskich ugrupowań.

– Nie ma zgody na relatywizowanie historii, a wspólne relacje nie mogą być budowane na kłamstwie. Prawdziwe polsko-ukraińskie pojednanie jest możliwe tylko wówczas, gdy w sposób uczciwy będziemy mówić o historii – twierdzi Poręba, przypominając, że PiS domagało się nazwania przez polski Sejm zbrodni na Wołyniu ludobójstwem.

Podkreśla, że w polskiej przestrzeni publicznej nie ma miejsca dla ukraińskich nacjonalistycznych zachowań. – Uważamy, że nie ma na polskiej ziemi miejsca dla symboli czy pomników gloryfikujących zbrodniczą organizację UPA. Liczę, że Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, zgodnie z danym na piśmie słowem, podejmie jak najszybciej kroki celem usunięcia takiej nielegalnej budowli w Hruszowicach, na której istnienie zwróciłem uwagę w mojej interwencji do sekretarza ROPWiM – mówi europarlamentarzysta.

Tomasz Poręba przypomina też, że podczas każdej rewolucji związanej z dążeniami niepodległościowymi, gdzie dochodzi do starć z policją i gdzie giną ludzie, na czoło wybijają się przedstawiciele skrajnych, najczęściej agresywnych ugrupowań. – Jestem jednak przekonany, że obecny kryzys może zostać rozwiązany tylko poprzez rozmowy z udziałem cieszących się dużym poparciem polityków umiarkowanych partii opozycyjnych. To oni przejmą w przyszłości odpowiedzialność za losy kraju i to oni, mam nadzieję, poprowadzą Ukrainę w stronę Europy. Skorzystają na tym wszyscy, ale Polska najbardziej – przewiduje eurodeputowany PiS.                                                    

Mariusz Kamieniecki