• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Kliczko ponawia żądania wobec władz Ukrainy

Sobota, 1 lutego 2014 (20:59)

Jeden z liderów ukraińskiej opozycji Witalij Kliczko ponownie wezwał w Monachium władze Ukrainy do zwolnienia wszystkich zatrzymanych opozycjonistów, przywrócenia konstytucji z 2004 roku oraz przeprowadzenia wyborów prezydenckich i parlamentarnych.

– Zróbcie to teraz, zanim będzie za późno – apelował Kliczko.

Były bokser, a obecnie przywódca opozycyjnej partii Udar, jest gościem Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Uczestniczył w dyskusji o sytuacji na Ukrainie wraz z szefem ukraińskiej dyplomacji Leonidem Kożarą. W konferencji bierze udział kilkuset polityków, wojskowych i ekspertów, w tym 20 szefów państw i rządów oraz ponad 50 ministrów obrony i spraw zagranicznych. Wystąpienie Kliczki zostało przyjęte burzliwymi oklaskami.

Opozycjonista powiedział, że mieszkańcy niepodległej od 1991 roku Ukrainy marzyli o stabilnym i nowoczesnym kraju. Wskazał na inne kraje regionu – Polskę, Czechy i Węgry, które startowały 20 lat temu z tego samego poziomu, a obecnie są znacznie bardziej zaawansowane w procesie reform i zamożniejsze.

– Zamiast reform mamy na Ukrainie korupcję i stracony czas – mówił Kliczko. Przypomniał, że prezydent Wiktor Janukowycz obiecał podpisać umowę stowarzyszeniową z UE, ale przed listopadowym szczytem Partnerstwa Wschodniego w Wilnie nieoczekiwanie zmienił decyzję.

– Janukowycz twierdzi, że Ukraina idzie własną drogą, ale to jest droga terroru i przemocy – mówił opozycjonista. – Dla nas ta droga jest nie do zaakceptowania – dodał.

Wyjaśnił także, że uczestnicy demonstracji nie tylko domagają się współpracy z UE, lecz także odrzucają cały skorumpowany system, żądając reformy sądownictwa i administracji.

Kożara bronił decyzji o zbliżeniu Ukrainy do Rosji. Otrzymaliśmy od Rosji atrakcyjną ofertę – powiedział szef MSZ, wskazując na tani gaz i pożyczkę w wysokości 15 mld dolarów. Gdyby Ukraina stowarzyszyła się z UE, wielu ludzi straciłoby pracę – ostrzegał, strasząc załamaniem gospodarki.

Szef ukraińskiej dyplomacji powiedział, że na Majdanie działają terroryści, a niektórzy uczestnicy protestów posługują się nazistowskimi hasłami.

Kożara twierdził, że prezydent Janukowycz i rząd są otwarci na rozwiązanie kryzysu. Jak powiedział, władze spełniły żądania demonstrantów i opozycja powinna obecnie przejąć część odpowiedzialności za kraj.

Rosyjski deputowany Leonid Słucki oświadczył, że Ukraina, podobnie jak Gruzja czy Mołdawia, ma prawo związać się z UE. – Muszą jednak rozważyć skutki takiej decyzji – ostrzegł. Zdaniem Słuckiego, zaangażowanie UE w sprawy ukraińskie wynika z obawy przed związaniem się Ukrainy z Unią Celną, do której należy obecnie Rosja, Białoruś i Kazachstan.

Wizyty polityków UE w Kijowie i nawoływanie do protestów są sprzeczne z prawem międzynarodowym – ocenił rosyjski parlamentarzysta, wymieniając w tym kontekście byłego prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego.

MM, PAP