Głoszenie nauki o Królestwie Bożym i wzywanie do nawrócenia
Sobota, 1 lutego 2014 (02:07)
Matko, oto jestem!
Jestem, moja Niepokalana Matko, przy Twoim Sercu w ten szczególny dzień przez Ciebie wybrany i wskazany. To już moje kolejne spotkanie z Tobą, to kolejna pierwsza sobota, kiedy pragnę uczyć się miłości, wynagradzać i współczuć razem z Twoim bolejącym Sercem. Prośba Twojego Syna jest głęboko obecna w moim sercu, dlatego też pamiętam o tej szczególnej intencji, która powinna towarzyszyć mi w czasie pierwszosobotniej medytacji. Ośmielam się jednak, rozmyślając o Twojej obecności przy Jezusie, jeszcze raz głośno wypowiedzieć i wyznać, iż pragnę wynagradzać za wszelkie zniewagi, jakie ranią Twe Niepokalane Serce. O tej właśnie obecności mówią tajemnice różańcowe. Podążając dalej za Tobą i Jezusem, po godach w Kanie Galilejskiej, wsłuchuję się teraz w nauczanie Jezusa o Królestwie Bożym i słyszę Jego wezwanie do nawrócenia.
Ewangelista Mateusz, przypominając, iż wypełniają się słowa proroka Izajasza, dodaje: „Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło. Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie”.
Tyle wieków oczekiwania, tyle cudownych proroctw i zapowiedzi i oto stają się one wszystkie ciałem, wypełniają się w Jezusie Chrystusie. Jest to niczym światło latarni dla rozbitków na morzu czy blask oświetlonego okna dla zagubionych w ciemnym lesie, które zwiastują radość i nadzieję ocalenia.
Każdy z nas doskonale pamięta, jak to uwięzieni pod ziemią górnicy w kopalni miedzi w Atakamie (Chile) w 2010 r. również z nadzieją oczekiwali na cud; wierzyli, że słowa płynące z powierzchni ziemi nie są tylko chwilowym pocieszeniem, lecz zapowiedzią realnej pomocy. Słyszeli z pewnością odgłosy świdra, który dawał znaki i niczym prorok mobilizował do wytrwania. Im bliższe były odgłosy, tym zapewne szybciej biły serca i wzrastała nadzieja na ocalenie. Czym był dla nich widok kapsuły, która miała zabrać ich na powierzchnię? Czy możemy sobie to wyobrazić? Widzieliśmy natomiast radość całego świata, gdy ta kapsuła pojawiała się na powierzchni z kolejnymi górnikami. Zapowiedź się wypełniła, stał się zapowiadany cud.
Czy choć namiastka takiej radości była obecna, gdy narodził się Jezus? Czy w podobny sposób zostały odebrane słowa Jezusa jako zapowiadanego przez tyle wieków Mesjasza? Wypełniły się proroctwa, stał się cud, a jakże inna reakcja ludzi. Chciałoby się powiedzieć, przecież to na Niego czekacie, to Jego wyczekujecie, to za Nim tęsknią Wasze serca. Czy również dziś, Twe Serce, Matko, podobnie nie boleje, kiedy tak naprawdę serce każdego człowieka tęskni za Bogiem, a zamiast ku Jezusowi zwraca się w stronę różnych bożków?
Matko Słowa Wcielonego, oto znów miecz przeszywa Twe Serce, ponieważ Naród Wybrany przekazujący sobie z pokolenia na pokolenie – niczym bezcenny skarb – zapowiedzi proroków o Mesjaszu staje się głuchy na Jego słowa, ślepy na Jego znaki. A nawet, jak pisze Ewangelista Marek: „Uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili o Jezusie: Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy” (Mk 3, 22-23). Może spodziewali się innych słów, a nie wezwania do pokuty, nawrócenia czy zerwania z grzechem? Jednak postawa sprzeciwu jest tak głęboka, że Żydzi nie tylko nie rozpoznają czasu swego nawiedzenia, lecz nawet chcą strącić Jezusa z góry, by zabić. Co czuje serce matki w takiej chwili? Z pewnością lęk o życie własnego dziecka, ale czy tylko? Czy nie wdzierała się również do Twego serca pokusa zwątpienia lub też pragnienie ocalenia własnego Syna za wszelką cenę, choć wcześniej wypowiedziałaś „fiat”? Czy miłość matki nie chciałaby wówczas rościć sobie praw do swego syna? Z pewnością doznałaś o wiele większych pokus i bólu, jednak Twoje „fiat” pozostało święte.
Matko Bolejąca, wsłuchuję się w bicie Twego Serca i uczę się od Ciebie miłości do Jezusa oraz zaufania woli Bożej; ufam, że w ten sposób ulżę cierpieniom, jakich doznajesz.
Ty stałaś się Matką Jezusa Chrystusa; pragniesz nieustannie dawać swego Syna światu. Czuję, że największą troską Twego Niepokalanego Serca jest wieczne zbawienie wszystkich ludzi, gdyż do końca zaufałaś Bogu i poddałaś się Jego woli. Zatem cierpienie, jakiego doznajesz, nie jest skutkiem wątpliwości czy rozterek, lecz miłości do swoich dzieci, które nie chcą przyjąć Boga, który dla nich stał się człowiekiem.
Matko Jezusa i moja! Czy wówczas ludzie zrozumieli następujące słowa Twego Syna, które znajdujemy w Ewangelii św. Marka? „Nadeszła Matka Jezusa i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: ’Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie’. Odpowiedział im: ’Któż jest moją matką i którzy są braćmi?’. I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: ’Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką’”.
Maryjo, nie tylko jesteś zatem Matką Jezusa w porządku ciała, lecz również w porządku ducha. Kto bowiem bardziej godzien jest uznania, iż pełni wolę Bożą, nad Ciebie Matko, któraś wyrzekła „fiat” w czasie zwiastowania. Uwierzyłaś w słowa, iż staniesz się Matką Syna Bożego; powiedziałaś Bogu „tak” i zgodziłaś się na drogę, która mogła prowadzić do oskarżeń o złamanie przysięgi małżeńskiej i ukamienowania. Zgodziłaś się na wolę Bożą, nie mając żadnego znaku; będąc zupełnie sama ze swoją tajemnicą, pozostajesz do końca wierną i pokorną Służebnicą Pańską.
Czy dziś ból jeszcze bardziej nie ściska Twego Serca, kiedy my – Twoje dzieci – mówimy, że jako chrześcijanie jesteśmy braćmi Jezusa, a nie chcemy pełnić Jego woli? Jako chrześcijanie jesteśmy podzieleni, jakby Chrystus był podzielony, a nawet kwestionujemy Boże przykazania, czyli wolę Bożą. Tym samym każdy, kto tak czyni, zrywa więzy łączące go z Jezusem. Czy może wówczas matka patrzeć obojętnie, gdy własne dziecko się jej wyrzeka, gdy zrywa więzy rodzinne i odchodzi w nieznane?
Dziękuję Ci, Matko, że prowadzisz mnie za Jezusem, że mogę wsłuchiwać się w Jego słowa. Twoja obecność pozwala mi głębiej zrozumieć sens nauki Chrystusa i przyjąć Jego wolę. Kiedy widzę Ciebie, Matko, wiem, że jest to możliwe. Zaczynam rozumieć, jak bardzo ważna jest Twoja obecność w moim życiu, kiedy słucham następujących słów Jezusa z Ewangelii św. Marka: „Jezus znowu zaczął nauczać nad jeziorem i bardzo wielki tłum ludzi zebrał się przy Nim. Dlatego wszedł do łodzi i usiadł w niej na jeziorze, a cały lud stał na brzegu jeziora. Uczył ich wiele w przypowieściach i mówił im w swojej nauce: „Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je. Inne padło na miejsce skaliste, gdzie nie miało wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo gleba nie była głęboka. Lecz po wschodzie słońca przypaliło się i nie mając korzenia, uschło. Inne znów padło między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu. Inne w końcu padły na ziemię żyzną, wzeszły, wyrosły i wydały plon: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny. I dodał: Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha” (Mk 4, 1-4).
Kościół przypomina, że kiedy słucha się słów Ewangelii w czasie liturgii, to jakby sam Chrystus przemawiał. Zatem dziś również Chrystus naucza, ale czy dziś Jego dzieci słuchają głosu nauczyciela? Jako nasza Matka wiesz, jak bardzo potrzebujemy Słowa Bożego, a karmimy się jedynie słowem ludzkim. Zamiast słuchać Twego Syna, my słuchamy świata. Jakże często przypomina się dzieciom, by słuchały rodziców: ojca i matki. Jako dzieci Boże sami jednak o tym zapominamy. Ukazując się przez całe wieki, wciąż przypominasz nam, Matko, byśmy zwrócili się ku Jezusowi, ale czy my jesteśmy posłuszni Twym wskazówkom?
W Fatimie ukazałaś, jak wielu ludzi idzie na wieczne potępienie, jak wiele Twoich dzieci idzie do piekła. Twe Serce Niepokalane, Serce Matki, pragnie jednak ocalenia wszystkich. Matko, zaczynam głębiej rozumieć Twój ból. Twe dzieci bowiem często trwają w grzechu, nie nadstawiają swoich uszu na słowa Jezusa wzywające do pokuty i nawrócenia. Matko – proszę – prowadź mnie do Jezusa, bym nieustannie wsłuchiwał się w Jego słowa. Ufam, że tak czyniąc, szybciej zerwę z grzechem, a tym samym pocieszę Twe Niepokalane Serce. Sam znajdę w ten sposób prawdziwe szczęście, a zarazem ujmę bólu, który jest w Twej duszy i sercu. Niepokalana Matko, dziękuję Ci za tę chwilę spędzoną przy Twoim Sercu!
Ks. Krzysztof Czapla