• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Protesty bez echa

Piątek, 31 stycznia 2014 (02:07)

Ponad 15 tysięcy protestów mieszkańców Warszawy w sprawie zamknięcia klubu go-go pozostaje bez echa. W biały dzień przechodnie Krakowskiego Przedmieścia nagabywani są do wejścia do erotycznego klubu usytuowanego w centrum stolicy.

W związku z tym, że zakrojona na szeroką skalę akcja protestacyjna nie przynosi oczekiwanych efektów, Krucjata Młodych planuje rozpocząć pikiety w Warszawie i we Wrocławiu. Protesty w formie listów i e-mali napływają do Urzędu Miasta Warszawy, ich kopie kierowane są do ks. prałata Bogdana Bartołda – proboszcza parafii pw. św. Jana Chrzciciela, oraz właściciela marki Event, która jest właścicielem sieci klubów erotycznych.

Jak informuje „Nasz Dziennik” Paweł Ozdoba z Krucjaty Młodych, problem klubów dotyczy nie tylko Warszawy. Podobne miejsca znajdują się m.in. w Łodzi, Krakowie, Kielcach, Białymstoku, Poznaniu i Wrocławiu. – Szykujemy się do protestu we Wrocławiu, na początek tam również jest przygotowywany protest internetowy. Wkrótce przed klubem młodzi planują zorganizować pikiety. Bo jak się okazuje, wszystkie 12 klubów w Polsce, które należą do sieci Event, znajduje się w centralnych miejscach miast, i to zazwyczaj w pobliżu kościołów. – W Poznaniu na rynku są aż dwa kluby go-go. Przechadzając się obok katedry białostockiej, również natknąłem się na klub Cocomo – informuje Ozdoba. – W Białymstoku klub istnieje od niedawna, od czasu, kiedy świeżo po remoncie oddano do użytku kamienicę. Mieszkańcy są powszechnie oburzeni – dodaje.

Większość klubów zaczęła funkcjonować pod koniec ubiegłego roku. – Myślę, że ich lokalizacja w centrach miast jest wybierana nie tylko ze względów komercyjnych, ale właśnie ze względu na deprawację moralną – podkreśla Ozdoba.

Lokalizacja klubów go-go w centrach miast oburza ich mieszkańców. Z żądaniem zamknięcia ich w Warszawie w swoim proteście – liście otwartym, 28 stycznia, do prezydent zwróciła się organizacja Krąg Przyjaciół Prymasa Tysiąclecia. W liście zaapelowano do władz miasta o szacunek, jaki powinniśmy wyrażać dla Warszawy – miasta nieujarzmionego. Zaś szczególną estymą powinni darzyć stolicę Polski w swych działaniach rządzący miastem i – wzorem znakomitego prezydenta Stefana Starzyńskiego – nie dopuszczać do jego bezczeszczenia. Sygnatariusze listu występują z żądaniem, by nie kpiono sobie z dziejów Warszawy, „pozwalając na skandaliczne ekscesy uliczne i nieodpowiedzialne decyzje najwyższych władz naszego Państwa, które decydują o obliczu Warszawy”.

Tymczasem włodarze stolicy – jak twierdzi rzecznik prasowy ratusza – mają ręce związane ustawami. Mogą co najwyżej zdecydować o przyznaniu koncesji na sprzedaż alkoholu w danym miejscu. W sytuacji, kiedy właścicielem lokalu jest osoba prywatna – jak to jest w przypadku klubu go-go – nie mogą wpłynąć na to, w jaki sposób właściciel wykorzysta swoją nieruchomość.

Małgorzata Jędrzejczyk