Lepiej później niż wcale…
Środa, 29 stycznia 2014 (20:54)Ministerstwo Rolnictwa ugina się pod żądaniami producentów wyrobów tradycyjnie wędzonych i zapowiada wsparcie ich żądań na szczeblu Unii Europejskiej.
Stroną dla polskiego rządu i Komisji Europejskiej w sprawie złagodzenia norm dotyczących wędzenia będzie powołane właśnie Polskie Stowarzyszenie Producentów Wyrobów Wędzonych Tradycyjnie. Stowarzyszenie póki co skupia ponad stu producentów wędlin z Podkarpacia i Małopolski.
Zgodnie z nowymi przepisami Unii Europejskiej, które mają wejść w życie 1 września br., dopuszczalna norma benzo(a)pirenu m.in. w wędlinach ma wynieść 2 mikrogramy na kilogram produktów, a nie jak obecnie 5 mikrogramów na kilogram. To z kolei wyklucza możliwość wędzenia tradycyjną metodą na otwartym ogniu.
Przepis w sposób szczególny uderza w producentów wędlin stosujących tradycyjne metody wędzenia, którzy nie są w stanie sprostać narzuconym normom i w żaden sposób (jak proponuje UE) nie zamierzają zastąpić tradycyjnego wędzenia drewnem, specjalnym roztworem wędzarniczym, który jedynie wizualnie upodobnia wędliny do produktów wędzonych.
– Nie można uzyskać niepowtarzalnego smaku, zapachu czy wyglądu tradycyjnej polskiej kiełbasy bez wędzenia dymem – przekonuje w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl Fryderyk Kapinos, prezes Polskiego Stowarzyszenia Producentów Wyrobów Wędzonych Tradycyjnie, a jednocześnie dyrektor ds. marketingu w Przedsiębiorstwie Przemysłu Mięsnego TAURUS w Pilźnie.
Resort ugina się pod naciskiem
W tej sytuacji unijne restrykcyjne przepisy mogą doprowadzić do upadku wielu firm wędliniarskich, a tym samym do zniszczenia kulinarnego dorobku wielu pokoleń. Wędliniarzy irytuje też fakt, że unijne restrykcje nie dotyczą np. wędzonych małży, gdzie norma zawartości benzo(a)pirenu wynosi 6 mikrogramów na kilogram, a w przypadku szprotów 5 mikrogramów.
Bulwersuje ich również fakt, że polski rząd od 2011 r. kiedy weszły przepisy unijne, do tej pory nie zrobił nic, aby ratować branżę wędliniarską. Minister rolnictwa, który początkowo stwierdził, że nie zamierza negocjować z UE w sprawie złagodzenia przepisów i ograniczył się jedynie do zaproszenia producentów wędlin na kurs wędzenia, teraz pod naciskiem wędliniarzy i opinii publicznej wydaje się łagodzić swoje dotychczasowe stanowisko, a nawet chce wspierać starania producentów wędlin.
– Wiceminister rolnictwa Tadeusz Nalewajk potwierdził zaniedbania ze strony rządu i zadeklarował wolę rozwiązania problemu nieosiągania nowych poziomów zawartości substancji smolistych w wyrobach wędzonych tradycyjnie – wyjaśnia prezes Kapinos.
Z deklaracji wiceministra rolnictwa, który spotkał się z przedstawicielami Polskiego Stowarzyszenia Producentów Wyrobów Wędzonych Tradycyjnie wynika, że resort będzie wspierał starania wędliniarzy o złagodzenie norm unijnych, a to świadczy, że ich głos w końcu został usłyszany. – Do końca marca br. będą wykonane, na koszt państwa, badania urzędowe wędlin wędzonych tradycyjnie i w zależności od uzyskanych wyników zostanie opracowany wniosek o odstępstwo od nowej normy dla produktów wędzonych metodą tradycyjną, który zostanie skierowany do Komisji Europejskiej – dodaje prezes Kapinos.
Łączą siły
Polscy wędliniarze czynią też samodzielne kroki w kierunku dotarcia do struktur unijnych odpowiedzialnych za wydawanie tego typu rozporządzeń. Chęć przyłączenia się do Stowarzyszenia Producentów Wyrobów Wędzonych Tradycyjnie zadeklarowali także producenci karpia zatorskiego, serów i innych branż, które wędzą swoje wyroby w tradycyjny sposób, a w obliczu restrykcyjnych unijnych norm czują się zagrożone, wspólnie chcą walczyć o swoje prawa i być stroną w rozmowach z przedstawicielami rządu.
– Będziemy walczyć – mam nadzieję skutecznie, żeby złe, szkodliwe przepisy zostały wycofane, a popełnione błędy naprawione. Chcemy być stroną dla rządu, samorządu i dla Komisji Europejskiej, która będzie reprezentowała małe i średnie przedsiębiorstwa – wyjaśnia prezes Fryderyk Kapinos. Jednocześnie zachęca do przyłączenia się do Stowarzyszenia podmiotów, którym złe prawo i restrykcyjne przepisy UE dotyczące zawartości substancji smolistych w żywności chcą odebrać możliwość kontynuowania działalności w branży produktów wędzonych tradycyjnie.
Mariusz Kamieniecki