• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Myślą o polonizacji black hawka

Środa, 29 stycznia 2014 (20:33)

Amerykanie chcą spolonizować śmigłowiec Black Hawk. Przedstawiciele blisko 30 firm, głównie ze Stanów Zjednoczonych, prowadzą rozmowy z potencjalnymi producentami w całej Polsce, którzy mogliby włączyć się w proces produkcji helikoptera S-70i Black Hawk.

Na razie w Mielcu powstaje produkt finalny, ale istotne elementy, np. silniki czy awionika, sprowadzane są ze Stanów Zjednoczonych. Firmie Sikorsky Aircraft należącej do koncernu United Technologies Corporation – właścicielowi PZL Mielec zależy, aby większość z nich była produkowana w Polsce.

Dotychczas Sikorsky Aircraft w PZL Mielec zainwestował m.in. w modernizację, infrastrukturę, maszyny, technologie, a także szkolenia i podnoszenie kwalifikacji przez pracowników 150 milionów dolarów. Przewidziane są również kolejne inwestycje m.in. w zakresie wprowadzania nowych technologii.

Mielecki producent black hawka – jednego z najpopularniejszych śmigłowców wielozadaniowych na świecie, współpracuje z kilkudziesięcioma innymi firmami z branży skupionymi m.in. wokół podkarpackiej Doliny Lotniczej i niewykluczone, że tu powstawałyby np. szkoleniowe trenażery i symulatory lotów do szkolenia pilotów.

Dotychczas w Mielcu powstało 28 śmigłowców Black Hawk, m.in. dla Arabii Saudyjskiej, Kolumbii, Sułtanatu Brunei i Meksyku. W tym roku z linii montażowych zejdzie kolejnych 14 czarnych jastrzębi.

Michał Tabisz, rzecznik PZL Mielec, nie informuje, z kim prowadzone są rozmowy po stronie polskiej, wymienia natomiast przedstawicieli światowych potentatów w przemyśle lotniczym, którzy te rozmowy prowadzą. Chodzi m.in. o Rockwell Collins potentata w wytwarzaniu awioniki i produkcji kokpitów, a także urządzeń szkoleniowych, jak symulatory. W Polsce goszczą też przedstawiciele firmy GE Aviation, która stanowi część koncernu General Electric – potentata w produkcji silników.

Jednym z argumentów przemawiających za wyborem śmigłowca dla polskiej armii ma być polonizacja, czyli produkcja przynajmniej części śmigłowców w Polsce. Rzecznik PZL Mielec nie ukrywa, że polonizacja black hawka jest elementem walki o wygraną w przetargu na dostarczenie śmigłowców dla polskiej armii. Chodzi nie tylko o wybór samego produktu, ale też technologii, która wraz z nim trafi do Polski.

– Parametry poszczególnych śmigłowców konkurujących o zwycięstwo w przetargu są ogólnie znane. Istotna jest oferta dla polskiego przemysłu, a więc to, w jaki sposób przedstawiciele polskich firm będą uczestniczyć w realizacji kontraktu – ocenia Tabisz.

W rywalizacji o wygraną w przetargu ogłoszonym przez ministerstwo obrony produkowany w Mielcu black hawk rywalizuje z dwoma koncernami: włosko-brytyjskim AgustaWestland oraz WSK PZL Świdnik SA należącym do tej samej grupy kapitałowej, który oferuje wielozadaniowy śmigłowiec AgustaWestland AW149, oraz Eurocopterem SAS (spółką należącą do europejskiego koncernu lotniczo-zbrojeniowego EADS), która oferuje produkowany od 2005 r. śmigłowiec typu SAR, model EC725 Caracal.

Obecnie trwa druga tura negocjacji, a wybór oferty i podpisanie umowy planowane jest na połowę tego roku. Pierwsza dostawa śmigłowców mogłaby nastąpić pod koniec 2015 roku. Gra idzie o kontrakt szacowany na ok. 8 miliardów dolarów. Nowe śmigłowce, które znajdą się na wyposażeniu armii, mają zastąpić wysłużone Mi-8 oraz Mi-17.

Mariusz Kamieniecki