Zdeterminowany Obama
Środa, 29 stycznia 2014 (09:12)W orędziu o stanie państwa, otwierającym szósty rok sprawowania urzędu prezydenta USA, Barack Obama zapewnił, że jest zdeterminowany, by walczyć z nierównościami społecznymi, nawet z pominięciem Kongresu, w którym Republikanie blokują jego inicjatywy.
- Ameryka nie stoi w miejscu i ja też nie będę. Gdziekolwiek i kiedykolwiek będę mógł podjąć działania bez konieczności uchwalania ustaw przez Kongres, uczynię to - zapewnił Obama w wygłoszonym orędziu, uważanym za najważniejsze przemówienie prezydenta USA w roku.
Zgodnie z oczekiwaniami po trudnym roku dla Obamy, gdy Kongres zablokował większości jego inicjatyw, a wskaźniki poparcia dramatycznie spadły, prezydent wykorzystał orędzie, by zaprezentować się jako zdeterminowany lider, gotowy w pełni wykorzystać pozostające mu trzy lata prezydentury.
Prezydent USA przyznał, że nie wszyscy - mimo wzrostu gospodarczego - odczuwają poprawę. - Nierówności pogłębiły się, awans społeczny zamarł - mówił. Fakty są takie, że zbyt wielu Amerykanów ciężko pracuje tylko po to, by przetrwać, a zbyt wielu w ogóle nie ma pracy - zwrócił uwagę.
Większość nowych propozycji, jakie pojawiły się w orędziu, prezydent chce przeprowadzić drogą dekretów lub innych inicjatyw, do których przyjęcia nie potrzebuje Kongresu. Obama zapowiedział m.in. podniesienie do 10,10 USD za godzinę pensji minimalnej dla pracowników firm wykonujących kontrakty dla rządu, nowy program szkolenia dla pracowników oraz realizowaną z gigantami informatycznymi inicjatywę dostępu do internetu szerokopasmowego dla 20 mln uczniów w 15 tys. szkół.
Wykorzystując uprawnienia prezydenckie, Obama chce też posunąć do przodu politykę klimatyczną. Administracja ma m.in. opracować nowe standardy dla wielkich ciężarówek, by spalały mniej szkodliwych dla atmosfery paliw, oraz nowe standardy dotyczące emisji dwutlenku węgla dla elektrowni.
- Kobieta zasługuje na równą płacę za równą pracę. Zasługuje na dziecko bez utraty swojej pracy. Matka zasługuje na dzień wolny na opiekę nad chorym dzieckiem lub chorym rodzicem - mówił Obama. - W tym roku pracujmy razem - Kongres, Biały Dom i biznes (...), by dać każdej kobiecie szansę, na jaką zasługuje.
W znacznie krótszej części orędzia poświęconej polityce zagranicznej prezydent mówił m.in. o rychłym zakończeniu najdłuższej amerykańskiej wojny - w Afganistanie. - Jeśli rząd afgański podpisze porozumienie o bezpieczeństwie, które wynegocjowaliśmy, to małe siły amerykańskie będą mogły pozostać w Afganistanie - powiedział.
Obama zapowiedział też, że zawetuje ewentualne nowe sankcje wobec Iranu, bo zaszkodziłoby to prowadzonym obecnie rozmowom z Teheranem w sprawie jego programu nuklearnego. Do osiągnięć dyplomacji USA zaliczył porozumienie w sprawie likwidacji syryjskiej broni chemicznej oraz rozmowy w celu zakończenia konfliktu izraelsko-palestyńskiego.
Choć praktycznie pominął temat relacji transatlantyckich, to zapewnił, że sojusz USA z Europą jest najsilniejszy sojuszem, jaki kiedykolwiek znał świat.
- Jeśli chodzi o Ukrainę, to popieramy zasadę, że wszyscy ludzie mają prawo do wypowiadania swoich poglądów w sposób swobodny i pokojowy i do zabierania głosu w sprawie przyszłości swojego kraju - oświadczył Obama.
MPA, PAP