• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Lakoniczne odpowiedzi FSB

Środa, 29 stycznia 2014 (02:10)

Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa odpowiedziała na dwa kolejne wnioski w sprawie Polaków aresztowanych podczas obławy augustowskiej. Poza datą aresztowania nic nie wiadomo o ich dalszym losie i miejscu pochówku.

Alojzy Wysocki, brat księdza prałata Stanisława Wysockiego, prezesa Stowarzyszenia Rodzin Ofiar Obławy Augustowskiej, wystosował dwa wnioski do FSB, aby dowiedzieć się, jakie były losy Franciszka Dąbrowskiego, zięcia jego sąsiada, i Aleksandra Glinieckiego, narzeczonego jego siostry Kazimiery, którzy zostali aresztowani na terenie gospodarstwa Wysockich, a później zamordowani. Wszyscy trzej należeli do Armii Krajowej.

FSB znalazła w swoich archiwach, odziedziczonych po NKWD i KGB, informacje o Aleksandrze Glinieckim. Wynika z nich, że 33-letni mężczyzna został zatrzymany 27 lipca 1945 roku. „W materiałach archiwalnych nie ma dokumentów dotyczących oskarżenia, osądzenia, rehabilitacji i dalszych losów” – czytamy w odpowiedzi z FSB. Jeszcze bardziej lakoniczna jest też odpowiedź w sprawie Franciszka Dąbrowskiego – FSB twierdzi, że „nie ma dokumentów dotyczących wskazanej osoby”. To nie przybliża więc bliskich do poznania losów swoich krewnych, ale – jak zwraca uwagę ks. prałat Stanisław Wysocki – odpowiedź z FSB jest zaskakująca, bo odpowiedziano nawet na te wnioski, które zostały skierowane przez osobę niespokrewnioną z ofiarami obławy. Do tej pory z FSB przesłano ponad 30 odpowiedzi potwierdzających zatrzymanie podczas obławy wskazanych we wnioskach osób, które do domu już żywe nie wróciły. Podaje się w nich niezwykle ważne informacje, takie jak data i miejsce aresztowania danej osoby, a w blisko połowie nadesłanych odpowiedzi również powód zatrzymania: „zatrzymany w sprawie posądzenia o przynależność do Armii Krajowej”. Nie ma zaś informacji, kiedy ich zamordowano i gdzie pochowano.

W gospodarstwie państwa Wysockich w Białej Wodzie niedaleko Suwałk w lipcu 1945 roku mieściła się kancelaria obwodu suwalskiego Armii Krajowej. NKWD aresztowała ojca rodziny, 50-letniego Ludwika Wysockiego i jego dwie córki: 22-letnią Kazimierę i 17-letnią Anielę. Aresztowano też Glinieckiego i Dąbrowskiego oraz sąsiadkę Wysockich Zofię Gugnowską. Wszystkich wyprowadzono i załadowano na ciężarówkę. – Od pani Gugnowskiej, którą później zwolniono, wiem, iż zawieziono ich do koszar wojskowych w Suwałkach. I tam rozdzielono – mówi ks. Wysocki.

Adam Białous