• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Janukowycz dąży do ugody?

Wtorek, 28 stycznia 2014 (20:08)

Prezydent Janukowycz zdaje się zrzucać na Azarowa odpowiedzialność za to, co się wydarzyło na Ukrainie, w tym za ofiary śmiertelne. Zarazem robi duży krok w tył, bo nikt nie ma wątpliwości, że Janukowycz stał za tymi ustawami i stał za pacyfikacją różnych tzw. Majdanów. W związku z czym ten krok w tył absolutnie jest jego porażką. Daje też pewną perspektywę dla opozycji na zwycięstwo w całej tej konfrontacji. Przy czym, jak wiemy, ta sytuacja na tyle się zaogniła, a problemy Ukrainy są na tyle duże, że prostych rozwiązań trudno tutaj szukać, jeśli mówimy o długiej perspektywie.

Być może ten krok Janukowycza idzie w kierunku takiej ugody, jak kiedyś zawierano z Kuczmą, a więc ugody z opozycją, że ewentualnie on się wycofa z polityki czy będą przyspieszone wybory prezydenckie, a w zamian za to będzie miał gwarantowane bezpieczeństwo. Pamiętajmy, że jest to człowiek niezwykle majętny, który wykorzystał politykę do tego, by ten majątek niepomiernie pomnożyć.

Oczywiście istnieje też prawdopodobieństwo dalszej konfrontacji i eskalacji tych napięć. Opozycja czy jej liderzy wcale nie muszą do końca panować nad tą sytuacją, która rozwija się bardzo dynamicznie i też nie wiadomo, w którym kierunku pójdzie. Pierwotny protest przeciwko rezygnacji z akcesji stowarzyszeniowej z UE nagle przerodził się w taki generalny protest antyrządowy.

Trzeba pamiętać też cały czas o tym, że różnie wygląda ta sytuacja w poszczególnych regionach Ukrainy. Z polskiego punktu widzenia również należy patrzeć na to, co robią nacjonaliści ukraińscy i czy aby nie przejmują tam sterowności pewnych procesów, zwłaszcza że te czerwono-czarne flagi powiewały nie tylko na Majdanie Kijowskim, ale w wielu innych miejscach Ukrainy.

Nawet jeżeli wyobrazimy sobie przyspieszone wybory, nowego ewentualnego prezydenta i nowy rząd, to gigantyczny dług Ukrainy, a przede wszystkim jej katastrofalna sytuacja gospodarcza nie zmaleje. Rosja cały czas będzie miała te narzędzia nacisku. Ważną kwestią jest także postawa Unii Europejskiej – czy zdecyduje się na jakiekolwiek kroki, które miałyby iść w kierunku pomocy gospodarczej dla Ukrainy w sytuacji ewentualnej zmiany rządu czy zmiany prezydenta. Jak na razie te ruchy nie były zbyt daleko idące, ponieważ wstrzemięźliwość Berlina czy Brukseli wiązała się z tym układem, w jakim Zachód pozostaje z Rosją. Nie chciano się angażować w Kijów, gdyż wiedziano, że w ten sposób będzie drażnić Putina, a tego nikt nie chciał.

 

Wypowiedź dla „Aktualności dnia” w Radiu Maryja

-------------------------------------------------------------------

Prof. Mieczysław Ryba – kierownik Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX wieku KUL, wykładowca w WSKSiM w Toruniu.

Mieczysław Ryba