Świadectwo czynu polskiego
Wtorek, 28 stycznia 2014 (02:12)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
70 lat temu powstała 27. Wołyńska Dywizja Piechoty Armii Krajowej. Dziękujemy za wszystko, czym się zasłużyła.
– Zachowaliście etos i logos czynu polskiego. A jest to czyn pogłębiony o zasady moralne, zakorzenione w katolicyzmie – mówił w niedzielę do żołnierzy 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej ks. płk Wiesław Bożejewicz.
Uroczystości związane z 70. rocznicą powstania dywizji odbyły się w niedzielę w katedrze polowej Wojska Polskiego w Warszawie. Rozpoczęła je Msza Święta pod przewodnictwem kapelana dywizji ks. płk. Andrzeja Jakubiaka. Obok kombatantów i ich rodzin przybyli na nią przedstawiciele Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego, liczne poczty sztandarowe z Kompanią Reprezentacyjną WP na czele, a także harcerze i członkowie grupy rekonstrukcyjnej „Radosław” w mundurach żołnierzy 27. WDP AK.
Na początku wybrzmiały monumentalne tony „Bogurodzicy”. W homilii ks. płk Wiesław Bożejewicz podkreślił, że przeżycia wołyńskie sprzed 70 lat trzeba dziś poddać głębszej refleksji historiozoficznej, w perspektywie polskiej drogi do niepodległości, zwłaszcza w świetle koncepcji „czynu polskiego” ziemianina i filozofa doby romantycznej Augusta Cieszkowskiego. – Przywołujemy dziś czasy wielkich cierpień naszych matek i ojców. Czasy pogromów ludzi tylko dlatego, że byli Polakami – mówił kapłan. Ksiądz pułkownik Bożejewicz podkreślił, że tamte wydarzenia, wnikliwie badane chociażby przez panią Ewę Siemaszko czy Joannę Wieliczkę-Szarkową, zestawiają świadectwo bohaterstwa Polaków w starciu z „bestialstwem”. Jak zaznaczył, II wojna światowa skazała Polaków na wielkie cierpienia i deportacje ponad miliona naszych bliskich na Sybir. Śmierć gen. Stefana „Grota” Roweckiego i gen. Władysława Sikorskiego oraz męczeństwo ludności polskiej sprawiły, że nasza sytuacja stała się tragiczna. – Na jesień 1943 roku jest już gotowy plan „Burzy”, urzeczywistniony na wiosnę 1944 roku. I dzieje się tragedia, która dopełnia ten los Polaków, upada Powstanie Warszawskie, ginie tamten świat. Pojawia się nowy po 1945 r., który wprowadza nas w orbitę błędów Rosji – wskazał duchowny.
Kaznodzieja tłumaczył, że w definicji czynu polskiego chodzi o zasady przepełnione duchem i myślą chrześcijańską. Nie zabrakło odniesień do współczesności. Zebrani usłyszeli, że dziś w sposób szczególny trzeba wprowadzać w przestrzeń życia publicznego temat suwerenności i respektowania podmiotowości człowieka. – Nie mamy takiej władzy, żeby była wzorem, żebyśmy znowu żyli w sposób sprawiedliwy, uczciwy w wymiarze społecznym, osobowym, rodzinnym, w porządku życia państwowego. Akcja „Burza” z jej etosem i logosem, zapoczątkowana przez 27. WDP AK, trwa – konkludował ks. Wiesław Bożejewicz.
W procesji z darami trzej weterani zasłużonej kresowej formacji złożyli na ołtarzu odznakę dywizyjną 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK i medale pamiątkowe, które przekazali do muzeum katedralnego. Na zakończenie uroczystości Tadeusz Socha, żołnierz 27. WDP AK, przypomniał, że dywizja składała się z 6500 żołnierzy walczących przez ponad pół roku na szlaku bojowym mającym około 600 kilometrów. Żołnierze stoczyli ponad 60 bitew, śmierć poniosło 626 z nich, 1320 zaginęło, 400 zostało rannych, a 195 dostało się do niewoli. Straty nieprzyjaciela to około 750 zabitych, 900-1000 rannych, 430 osób dostało się do niewoli. – Z tego miejsca miałem możność przez ponad 40 lat dziękować wam za różne spotkania, a szczególnie za Msze Święte, w których uczestniczyliście. Dziękuję, że w kilkudziesięciu kościołach w Polsce modlimy się za naszych żołnierzy, za wszystkie tablice im poświęcone, nasz skwer Wołyński i wspaniały pomnik w Warszawie – wyliczał Socha.
Ofiarę Eucharystyczną zwieńczyła pieśń „Boże, coś Polskę”. Zebrani zaśpiewali ją z Chórem AK „Nowogrodzkie Orły”, który wraz z sopranistką Kingą Głogowską zadbał o oprawę artystyczną modlitwy. Patronat honorowy nad uroczystościami objął Zarząd Główny Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.
Piotr Czartoryski-Sziler