Padają bastiony Janukowycza
Wtorek, 28 stycznia 2014 (02:00)Antyrządowe protesty rozszerzają się na wschód. W Kijowie aktywiści Majdanu opanowali gmach ministerstwa sprawiedliwości.
O ile w zachodniej części kraju lokalna administracja i milicja zasadniczo sympatyzują z opozycją i opanowanie urzędów obwodowych przyszło działaczom tamtejszych „majdanów” bez problemu, to zaskakująca jest aktywizacja wschodniej, rosyjskojęzycznej części Ukrainy, uważanej za zaplecze prezydenta Wiktora Janukowycza. Poza jego rodzinnym Donieckiem oraz zdominowanymi przez Rosjan Symferopolem i Sewastopolem wszystkie siedziby władzy na poziomie obwodu są oblegane przez przeciwników prezydenta.
Blokowane są siedziby władz w Czernihowie, Kirowogradzie, Mikołajowie, Odessie, Ługańsku, Charkowie i Użhorodzie. Przedstawicieli prezydenta (kierowników administracji obwodowej, zwanych na wzór rosyjski gubernatorami) odsunięto całkowicie od władzy we Lwowie, Tarnopolu, Iwano-Frankowsku, Czerniowcach, Chmielnickim, Łucku, Równem, Winnicy, Żytomierzu i Połtawie. Natomiast w Czerkasach, Sumach, Dniepropietrowsku i Zaporożu doszło do siłowego rozpędzenia demonstrantów przez milicję, której pomagały grupy współpracujących z władzą dresiarzy – tituszek.
W Dniepropietrowsku obrażenia odniosło 15 osób, w tym czterech milicjantów i czworo pracowników mediów. Trzy osoby są w stanie ciężkim. Zatrzymano 37 osób. W nocy sąd aresztował na dwa miesiąca 15 osób, trzy wypuszczono za poręczeniem. Według świadków, milicja i Berkut wysłały na pierwszą linię walk tituszki, którym dostarczono też broń, a sami ich jedynie ochraniali. Demonstrantom udało się zatrzymać jednego z napastników. Przyznał się, że zapłacono mu za udział w pacyfikacji 100 hrywien (36 zł). W Czerkasach, na południe od Kijowa, zatrzymano 12 osób. Funkcjonariusze Berkutu pobili tam i na krótko zatrzymali ekipę należącej do TVP, nadawanej po białorusku telewizji Biełsat.
W kilku miejscach lokalni sympatycy Majdanu próbowali uniemożliwić kierowanie posiłków dla jednostek milicji i Berkutu, a także wojskowych sił specjalnych. Jeden z takich transportów był przez kilkanaście godzin blokowany w Wasiłkowie pod Kijowem. Według danych Związku Oficerów Ukrainy kilka budynków w centrum Kijowa przekształcono w koszary MSW i armii.
Stan wyjątkowy?
Zajęty w niedzielę w Kijowie Ukraiński Dom, plac Europejski i ulica Hruszewskiego to kierunek „płonący” już od tygodnia. Z barykad widać już siedzibę Rady Ministrów i ministerstwa finansów – wielki szary gmach dawnego NKWD Ukraińskiej SSR. Dalej znajduje się budynek Rady Najwyższej. W nocy z niedzieli na poniedziałek otworzył się nowy „front”. Aktywiści Majdanu zajęli ministerstwo sprawiedliwości przy ulicy Horodeckiego. Stamtąd jest już zaledwie kilkaset metrów do administracji prezydenta. To pierwszy gmach władzy centralnej opanowany przez narodową rebelię. Został przejęty bez oporu sił bezpieczeństwa. Nikt nie ucierpiał podczas szturmu. Według telewizji Piąty Kanał, sama minister Ołena Łukasz wezwała podległych jej urzędników do opuszczenia biur. Jednak później zagroziła, że w przypadku dalszej okupacji jej urzędu zwróci się do Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy z wnioskiem o wprowadzenie stanu wyjątkowego. Jak poinformował rzecznik ukraińskiego premiera, inicjatywa minister sprawiedliwości nie była omawiana podczas posiedzenia rządu. Milicja wszczęła „w sprawie bezprawnego zajęcia siedziby władzy państwowej” postępowanie przygotowawcze. Kierownictwo Majdanu przeznaczyło budynek na noclegownię i punkt ogrzewczy dla demonstrantów.
Sztab Narodowego Sprzeciwu, jak określają siebie koordynatorzy Majdanu, ogłosił w nocy z niedzieli na poniedziałek, że daje kilka godzin na spełnienie obietnicy prezydenta wypuszczenia z więzień i aresztów wszystkich aktywistów Majdanu. – My już nie żądamy, my informujemy Janukowycza, że jeżeli nie rozpocznie się procedura uwolnienia zakładników, to naród ukraiński sam zajmie się działaniami „antyterrorystycznymi” – powiedział deputowany Batkiwszczyny Siergiej Paszinski. Według niego, obecnie tylko w Kijowie pozbawionych wolności jest 118 uczestników protestów. Na drugim miejscu są Czerkasy – 58 uwięzionych.
Według kijowskich radnych opozycji, jeden z zatrzymanych, Iwan Chołod, jest rzeczywiście zakładnikiem. Do 54-letniego mieszkańca Winnicy nie dopuszcza się bliskich. Od zatrzymania 22 stycznia był kilka razy przenoszony między kilkoma placówkami pogotowia ratunkowego i szpitalami. Mężczyzna jest w ciężkim stanie z podejrzeniem udaru mózgu, trzeciego w życiu. Jednocześnie 22 stycznia został zaocznie aresztowany na dwa miesiące. Na posiedzenie sądu nie dopuszczono adwokata.
Z kolei dwóch działaczy Majdanu, Dmitrija Jurczenkę i Michaiła Owsijenkę, sąd aresztował wczoraj na 30 dni z zarzutem wywoływania masowych rozruchów. Według niedawno przyjętych przepisów karnych grozi za to nawet 15 lat więzienia. Obaj mężczyźni zostali zatrzymani w niedzielę przez milicję drogową, gdyż przewozili opony. Ich palenie jest formą obrony Majdanu przed Berkutem. Według znajomej Owsijenki, był on przez wiele godzin, także w nocy, przewożony między różnymi komisariatami bez żadnych wyjaśnień ani postawienia zrzutów. Jego adwokata milicja wezwała o 2.00 w nocy, zaś o godz. 9.00 było już gotowe postanowienie o tymczasowym aresztowaniu.
Na Majdanie i w zajętym przez „sztab rewolucji” budynku związków zawodowych gościła delegacja ambasadorów kilku państw europejskich oraz USA i Kanady. Komendanci obu obiektów, deputowani Andriej Parubij i Stiepan Kubiw, chcieli pokazać, że demonstranci nie mają składów broni. To odpowiedź na zarzuty ze strony MSW, które oskarża broniących barykady o strzelanie, a nawet atakowanie własnych działaczy w celu przerzucenia winy na milicję. Dyplomaci obejrzeli wszystkie piętra budynku. Weszli też na najbardziej „podejrzane” piąte piętro, gdzie według państwowej telewizji znajdować się miał arsenał.
Oskarżenia Azarowa
Wczoraj doszło do spotkania prezydenta Wiktora Janukowycza z przedstawicielami opozycji, w tym z Arsenijem Jaceniukiem i Witalijem Kliczką. Prezydent usłyszał, że sytuację w kraju może rozładować tylko uwzględnienie przez władze postulatów opozycji. Rozmowy mają być kontynuowane dzisiaj. Jaceniuk i Kliczko podkreślali, że podejmując dialog z władzami, chcą uniknąć rozlewu krwi i zapobiec ogłoszeniu stanu wyjątkowego.
Premier Mykoła Azarow w wywiadzie dla rosyjskojęzycznej gazety „Dzisiaj” skrytykował media za brak równowagi i „napadanie na władzę”. Ma to źle wpływać na całe państwo, gdyż brak zaufania do oficjalnych organów obniża ich efektywność. Cierpieć mają na tym programy stabilizacji waluty, zarządzania zasobami energii, inwestycji i budownictwa mieszkaniowego. Jednocześnie wiadomo o wielu przypadkach zwalniania pracowników państwowej telewizji z powodu ich niezgody na jednostronnie prorządową politykę informacyjną. „Kommiersant” uważa, że ostatnie posunięcia Janukowycza to „rozmowy o kapitulacji”, gdyż zmiana władzy jest nieunikniona. Gazeta dokonuje przeglądu najważniejszych postaci opozycji, niemal dopasowując ich do przyszłych ministerialnych stanowisk. Zdaniem „Kommiersanta”, będą to dla Rosji partnerzy znacznie trudniejsi, ale rozsądni. „Polityków tych trudno nazwać przyjaciółmi Rosji, jednak są oni przewidywalni, systemowi i pragmatyczni” – pisze moskiewski dziennik.
Deputowany Partii Regionów w wywiadzie dla rządowej „Rosyjskiej Gazety” wyraził zaniepokojenie możliwym pogorszeniem stosunków Ukrainy z Rosją w przypadku zmiany władzy w Kijowie. Według niego, liderzy opozycji Arsenij Jaceniuk i Witalij Kliczko ostatecznie nie odrzucili oferty prezydenta wejścia do rządu, lecz jest ona ważna do nadzwyczajnego posiedzenia Rady Najwyższej, którą zaplanowano na dzisiaj. Na to posiedzenie opozycja idzie z planem, który zaprezentował na barykadach ulicy Hruszewskiego Jurij Łucenko (niedawno został tam dotkliwie pobity przez Berkut). Majdan domaga się: amnestii dla wszystkich, którzy zostali zakładnikami reżimu (ok. 300 ludzi), uchylenia ponad 1500 spraw przeciwko aktywistom, bezwarunkowego odwołania „przyjętych” 16 stycznia ustaw, powrotu do konstytucji z 2004 roku, zgodnie z którą wybory prezydenckie powinny odbyć się już w tym roku, oraz dymisji rządu i wyznaczenia nowego. Warunkiem ze strony prezydenta i parlamentarnej większości miałaby być likwidacja Majdanu.
Piotr Falkowski