Szkoła odbioru
Poniedziałek, 27 stycznia 2014 (02:00)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Prawdziwą wolnością jest służba dobru – akcentowali uczestnicy sympozjum naukowego „Oblicza wolności” w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.
– Wolność trzeba stale zdobywać, jak mówił błogosławiony Jan Paweł II, już niedługo święty. Nie można jej posiadać. Przychodzi jako dar, a utrzymuje się przez zmaganie i życzę tego zmagania wszystkim. Życzę tego niepokoju i zmagania się w sobie, najpierw w swoim sercu, ze sobą samym, żeby mieć osobowości wielkie, prawdziwe i wolne – mówił, rozpoczynając sesję, o. dr Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja.
W wystąpieniu poświęconym wzorcom wolności w polskich mediach ks. bp dr Adam Lepa, członek Rady ds. Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski, zauważył, że prawdziwą wolnością jest służba dobru. – Wolność czyni człowieka podmiotem moralnym. Im więcej człowiek czyni dobra, tym bardziej czyni się wolnym – zaznaczył prelegent, wskazując na niebezpieczne zjawisko zakłamywania sensu wolności, również w mediach.
– Media przekraczają swoje uprawnienia, gdy nie zachowują obiektywizmu w opisie wydarzeń, a więc zakłamują istniejące fakty, oraz wtedy, gdy w swojej działalności stosują niedopuszczalne metody niebezpiecznego oddziaływania na psychikę człowieka, lekceważąc w ten sposób godność – ocenił ks. bp Adam Lepa.
Kapłan zastrzegł, że w mediach nie ma przypadkowości w manipulacji, a ta coraz częściej przyjmuje postać działania, które zniewala człowieka. Wymienił tu dwa czynniki: jakość perswazji, która jest narzuceniem poglądu czy jakiegoś wymogu, i stopień jej zakamuflowania.
Negatywnym skutkiem oddziaływania mediów, przede wszystkim elektronicznych, jest też postawa swoistego uzależnienia (zjawisko to dotyczy ponad 2 mln osób) i pasywność wobec propagandy.
– Zniewolone są intelekt, wola, uczucia, aktywność. Postawa ta charakteryzuje się na przykład bezmyślnym przyjmowaniem zniekształconego obrazu Kościoła, liberalizacją zasad moralnych głoszonych przez Kościół, wyłączeniem wnikliwego krytycyzmu wobec treści głoszonych w mediach – diagnozował ks. bp Adam Lepa.
Szczególnie destrukcyjna jest postawa automanipulacji, której celem jest wygenerowanie mentalności zmanipulowanej. Wtedy człowiek bez żadnych obiekcji przyjmuje każdą ofertę kolaboracji i postawę makiawelizmu. Ta ostatnia charakteryzuje się cynizmem i brakiem skrupułów w dążeniu do celu. Obydwa zjawiska prowadzą do ruiny duchowej.
W polskiej literaturze naukowej brakuje pracy poświęconej tym zagadnieniom, na próżno szukać też szeroko zakrojonych badań tego zjawiska. Dlatego – jak podkreślał mówca – dziś w sposób szczególny należy więcej mówić i pisać na temat zniewolenia człowieka za pośrednictwem mediów. Potrzeba też debaty publicznej, w której nieocenione byłyby zarówno głosy publicystów, jak i nauczycieli, katechetów, duszpasterzy, moralistów i etyków.
– W tym miejscu wielkie uznanie należy się Radiu Maryja, Telewizji Trwam i „Naszemu Dziennikowi” za ich wkład w rozwiązywanie najtrudniejszych problemów związanych z odbiorem mediów i z jego następstwami – podkreślił ks. bp Lepa.
Jak dowodził prof. Michał Seweryński, senator, były minister edukacji, wolność jest powszechnie uznawaną wartością przyrodzoną i niezbywalną.
– W cywilizacji chrześcijańskiej wolność wyprowadza się z ludzkiej godności, a więc nie może się przekształcić w samowolę – mówił Seweryński. Wszelkie rozważania o wolności i prawach człowieka muszą być zatem prowadzone na podstawie sytemu wartości, który zawiera obiektywną prawdę o człowieku. Ten zaś stworzyło chrześcijaństwo. Dlatego zasady antropologii chrześcijańskiej powinny być podstawą wszelkich debat o polityce, prawie i kulturze.
Opinię prof. Seweryńskiego podzielił ks. prof. Jan Machniak, kierownik Katedry Teologii Duchowości Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. – Człowiek nosi w sobie obraz Boga, prawdziwa wolność wypływa z całego upodobnienia się do Stwórcy – stwierdził ksiądz profesor.
Prelegent zwrócił też uwagę na zagrożenia związane z ideologią gender, którą próbuje się uzasadniać nawet teologicznie.
– Ostatnio w „Tygodniku Powszechnym” spotkałem się z takim artykułem jednego z dziennikarzy piszących w tygodniku, który mówi o tym, że jest jedna płeć – człowiek, a dopiero potem rozwiera się na mężczyznę i na kobietę i że tutaj właśnie dokonuje się wolność – wskazał ks. prof. Machniak.
Duchowny dodał, że jeżeli zapomnimy o założeniach objawionych wolności, na które często powoływał się bł. Jan Paweł II, będziemy nieustannie podejmować dyskusje, czy na gender można, czy nie można się zgadzać. – Potem okazuje się, że można, bo przynajmniej jeden przykład w polskim parlamencie mamy – podsumował.
O licznych zagrożeniach dla wolności odzwierciedlanych we współczesnej sztuce mówiła z kolei krytyk teatralny i publicystka „Naszego Dziennika” Temida Stankiewicz-Podhorecka.
To teatr jest swoistym barometrem nastrojów społecznych, klimatu politycznego i przemian kulturowych. Sceniczne deski coraz częściej stają się skuteczną przekładnią nachalnej dyktatury relatywizmu, który wprowadza zamęt.
– Przy fałszywym założeniu, że wszystko jest relatywne, a ten punkt widzenia jest nachalnie forsowany, wniosek jawi się taki, iż nie ma prawdy obiektywnej, nie ma dobra obiektywnego i nie ma piękna obiektywnego. A więc tych wartości, które powinny nieść sztukę i w ogóle kulturę – mówiła Stankiewcz-Podhorecka. Efekt jest taki, że zamiast wolności artystycznej mamy samowolę, nawet nie spontaniczną, a zaprogramowaną, wykalkulowaną.
– Spójrzmy, jak dziś wygląda teatr i co nam oferuje, jakie wartości, ku czemu zmierza, czego nas uczy, na co nas uwrażliwia – pytała prelegentka, przywołując przykłady spektakli reżyserowanych przez Jana Klatę, dyrektora artystycznego Starego Teatru w Krakowie czy postawę ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego, akceptującego bluźniercze instalacje w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej.
Uczestnicy toruńskiego panelu przestrzegali jednak przed popadaniem w jałowy defetyzm. Jako przykłady heroicznych postaw, które powinny być dla nas wzorem, dr hab. Sławomir Cenckiewicz, wykładowca WSKSiM, wymienił Prymasa Tysiąclecia ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, Annę Walentynowicz i Franciszka Gajowniczka. – Franciszek Gajowniczek, świadek męczeństwa św. Maksymiliana, wydaje mi się postacią szczególnie zapomnianą, w zasadzie całe jego życie w okresie Polski Ludowej, takie niesienie świadectwa o tym, jak wielkim świętym był Maksymilian. To z kolei spowodowało, że znalazł się na celowniku władz komunistycznych. Próbowano na wszelkie sposoby ograniczyć jego działalność, a przez to i kult św. Maksymiliana, który narodził się bardzo szybko po II wojnie światowej. Myślę, że to postacie tak wspaniałej postawy i tak heroiczne, że mogą nam dzisiaj wiele dać – spuentował Cenckiewicz.
Patronat nad konferencją objęły też Telewizja Trwam i Radio Maryja.
Piotr Czartoryski-Sziler, Toruń