Pozorowany szturm na barykady
Niedziela, 26 stycznia 2014 (10:10)Oddziały milicji na ulicy Hruszewskiego w Kijowie pozorowały przez kilka godzin w nocy rozpoczęcie szturmu na barykady wzniesione przez przeciwników rządu. Nad ranem z oblężonego Ukraińskiego Domu w centrum stolicy wyszli milicjanci.
Gmach Ukraińskiego Domu, w którym znajduje się centrum konferencyjne, był szturmowany z soboty na niedzielę przez przeciwników obecnych władz Ukrainy; usiłowali oni wyprzeć stamtąd oddział liczący ok. 200 milicjantów.
Kilkutysięczny tłum, który próbował przedostać się do wnętrza budynku, rozbijał szyby i rzucał koktajle Mołotowa. Milicjanci odpierali ataki. Ludzie ruszyli na Ukraiński Dom po informacji, że schronili się w nim funkcjonariusze Berkuta, specjalnych oddziałów MSW, którzy mogą być użyci do ataku na ich barykady. Przed godz. 1.00 polskiego czasu demonstranci zaprzestali szturmu i rozstąpili się, tworząc szpaler, by umożliwić milicjantom opuszczenie gmachu. Funkcjonariusze opuścili go jednak dopiero przed godz. 3.00.
Budynek został zajęty przez demonstrantów. Po godz. 1.00 kilka tysięcy milicjantów, stojących w kordonie na drodze dojazdowej do dzielnicy rządowej na ulicy Hruszewskiego, zaczęło przygotowania do szturmu na barykady. Między kordonem na Hruszewskiego a Ukraińskim Domem, na trzech liniach zbudowanych z worków z lodem i opon samochodowych barykad, znajdowało się kilka tysięcy przeciwników władz. Funkcjonariusze oddaleni od ich pierwszej linii o ok. 50 metrów zaczęli uderzać pałkami o tarcze. Uruchomili też ogromny reflektor, który omiatał mocnym światłem szeregi manifestantów czuwających na barykadach. Trwało to kilka godzin.
Protesty zwolenników integracji europejskiej Ukrainy, trwające od listopada, z czasem przekształciły się w wystąpienia antyrządowe. Manifestacje zaostrzyły się, kiedy 16 stycznia zdominowany przez prezydencką Partię Regionów parlament znacznie ograniczył prawo obywateli do demonstracji.
22 stycznia, w dniu święta państwowego Jedności Ukrainy, podczas starć z milicją padły pierwsze strzały. W wyniku zamieszek w Kijowie zginęło dotychczas sześć osób.
MM, PAP