• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Kolejka normalna rzecz?

Piątek, 24 stycznia 2014 (18:46)

Gigantyczne kolejki do lekarzy specjalistów, niepewna sytuacja w ratownictwie medycznym oraz bark refundacji leków dla pacjentów z chorobami przewlekłymi – to tylko niektóre zaniechania ministra Bartosza Arłukowicza, które nie wydają się stanowić problemu dla rządzącej koalicji PO - PSL.

W Radomiu na wizytę do lekarza kardiologa trzeba czekać ponad rok. Podobnie sytuacja wygląda, jeśli chodzi o innych lekarzy specjalistów.

Żeby dostać się do lekarza kardiologa zarówno dorośli, jak i dzieci mogą liczyć na przyjęcie pod koniec grudnia tego roku lub w styczniu 2015 roku. Czy jednak osoby ze stwierdzoną chorobą wieńcową lub arytmią mogą na tę wizytę czekać tak długo? Czy taka sytuacja nie zmusza do wizyty prywatnej, za którą zapłacić trzeba ok. 100 złotych? Co jeśli na taką wizytę pacjenta nie stać?

– Do tej pory byłam u lekarza kardiologa prywatnie, ponieważ mam problemy z sercem, muszę stale przyjmować leki. Niestety to dość kosztowne i po prostu mnie na to już nie stać, więc postanowiłam zapisać się w przychodni kardiologicznej. Dostałam skierowanie od lekarza rodzinnego, niestety okazało się, że nawet z takim skierowaniem w przychodni, w której jestem zapisana do kardiologa w tym roku zapisać się nie mogę – poinformowała NaszDziennik.pl pani Anna z Radomia, dodając jednocześnie, że w innych przychodniach także tych przyszpitalnych sytuacja wygląda podobnie.

Jak wyjaśniła pani Anna, z powodu podeszłego wieku powinna być pod stałą kontrolą lekarską lekarza kardiologa, a także innych specjalistów. – Mój stan zdrowia wymaga także wizyty u lekarza neurologa, jednakże obawiam się, że sytuacja będzie wyglądała podobnie jak z zapisami do kardiologa – dodała pani Anna.

Niestety taka sytuacja w służbie zdrowia trwa od kilku lat. „Na operację zaćmy czeka 400 tys. pacjentów, zaś przeciętny czas oczekiwania na ten zabieg to półtora roku. Na operację stawu biodrowego czeka 150 tys. pacjentów. Nawet na najbardziej potrzebne wizyty u kardiologa czeka się wiele miesięcy (w przypadku wizyt u kardiologa dziecięcego – 5 miesięcy)” – napisano w uzasadnieniu wniosku o wotum nieufności dla ministra Arłukowicza.

Jednakże ze strony rządu PO - PSL sytuacja wygląda zgoła inaczej. Przedstawiciele rządzącej koalicji twierdzą, że w służbie zdrowia „postęp jest niesamowicie duży”. Szkoda, że tego „postępu” nie odczuwają pacjenci.

Marta Milczarska