Zlikwidować relikty komunistyczne
Piątek, 24 stycznia 2014 (18:05)Z Michałem Olszewskim, mieszkańcem Siemianowic Śląskich, koordynatorem Brygady Górnośląskiej ONR, rozmawia Izabela Kozłowska
Zachęcają Państwo do udziału w akcji „Nie mój bohater”. Skąd zrodził się pomysł na tę inicjatywę?
- Pomysł na taką akcję nie jest niczym nowym. Od lat mieszkańcy Siemianowic mówią o potrzebie zmiany głównej ulicy (ul. K. Świerczewskiego) w Siemianowicach Śląskich, jednak każda próba kończyła się dotychczas niepowodzeniem. Największym plusem naszej akcji jest fakt, że jest to inicjatywa samych mieszkańców, którzy robią to dla czystej sprawiedliwości, z potrzeby prawdy i sumienia.
W jaki sposób planują Państwo ją przeprowadzić?
- Akcja rozpoczęła się w niedzielę, 19 stycznia br., i już zgromadziła na Facebooku ponad 2,7 tys. osób. Pierwszym etapem akcji „Nie mój bohater” jest szerokie działanie informacyjne, m.in. plakatowanie czy akcje ulotkowe. Zwieńczeniem tego etapu będzie cykl wykładów, mających na celu przybliżenie mieszkańcom sylwetki Karola Świerczewskiego. Następnie projekt trafi do urzędu miasta, rozpoczynając rozmowy na szczeblu samorządowym.
Jaki cel przyświeca akcji?
- Głównym celem akcji jest uświadomienie mieszkańcom Siemianowic Śląskich, kim był Karol Świerczewski. Zdaję sobie jednak sprawę, że akcję obserwuje cała Polska, a problem z nazewnictwem w przestrzeni publicznej nie dotyczy tylko Siemianowic Śląskich. Kolejnym celem jest zmiana nazwy ulicy i tutaj trzeba jasno powiedzieć, że sama jej zmiana nic nie da. Musimy ją wprowadzić przede wszystkim w umysłach ludzkich. Ludzie muszą poznać prawdę o zbrodniarzu, jakim niewątpliwie był Karol Świerczewski. Jak już tak się stanie, będzie można przystąpić do zmian administracyjnych w sprawie zmiany nazwy ulicy.
Kto może dołączyć do Państwa inicjatywy?
- Dołączyć do inicjatywy mogą wszyscy mieszkańcy naszego miasta. Każdy mieszkaniec może pomóc w tym przedsięwzięciu i aktywnie w nim uczestniczyć. Wszystkie informacje, co należy zrobić, w tym celu zostały zamieszczone na stronie internetowej www.niemojbohater.pl.
W Polsce w dalszym ciągu nie przeprowadzono dekomunizacji przestrzeni publicznej. Z czego to może wynikać?
- Problem wynika z braku chęci naszych władz. W Polsce nigdy nie przeprowadzono dekomunizacji przestrzeni publicznej ani jakiejkolwiek innej. Jeżeli jakiś dobry projekt trafiał do Sejmu, to zaraz był odrzucany. Żeby wprowadzić dekomunizację przestrzeni publicznej, trzeba by było najpierw przeprowadzić lustrację wśród najwyższych organów władzy. Jak tam zrobi się porządek i „starych działaczy” zastąpi nowymi, nieskazanymi poprzednim systemem, to sytuacja oczyści się sama.
Od dawna mieszkańcy różnych polskich miast apelują do władz o usunięcie komunistycznych reliktów. Przykładem może być Warszawa i sprawa pomnika „Czterech Śpiących”. Jak Pan ocenia zaangażowanie władz centralnych w wyeliminowanie z przestrzeni publicznej pozostałości po poprzednim systemie?
- Nie ma żadnego zaangażowania władz i władze nie liczą się z głosem samych mieszkańców, dlatego ludzie usiłują zrobić to na własną rękę. To przykre, że w naszym kraju, który tyle wycierpiał przez poprzedni system, władze nie robią absolutnie nic, aby to naprawić. Mało tego - jest bardzo dużo przypadków, w których władze odnawiają pomniki ku czci naszych oprawców, inwestując w to ogromne kwoty z naszych podatków, a każdy przejaw sprzeciwu wobec takich praktyk wiąże się z atakiem ze strony władzy.
Dziękuję za rozmowę.
Izabela Kozłowska