• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Życie pod naciskiem buddystów

Czwartek, 23 stycznia 2014 (12:01)

Ataki fanatyków i jawna dyskryminacja ze strony państwa to rzeczywistość wyznawców Chrystusa na Sri Lance. Po krwawej wojnie domowej, w której zginęło 100 tysięcy ludzi, konfliktu pomiędzy buddyjskimi Syngalezami (stanowiącymi 75% populacji) a Tamilami wyznający przeważnie hinduizm (około 20% populacji) miało być już inaczej.

Walczące strony ogłosiły pokój w 2009 roku, jednak w budowaniu harmonii pomiędzy grupami etnicznymi i religijnymi zapomniano o chrześcijanach, którzy nie stanowili nigdy strony konfliktu.

Chrześcijanie wszystkich denominacji są poddawani presji ze strony buddystów, którzy rządzą krajem (wyznawcy tej religii, jako większość są faworyzowani prawnie i ekonomicznie). Ponadto, rosnącemu zainteresowaniu chrześcijaństwem wśród społeczeństwa buddyjskiego sprzeciwiają się mnisi, którzy, szczególnie na prowincji są elitą władzy.

W ciągu kilku ostatnich miesięcy znacznie wzrosła liczba ataków na mniejszości religijne na Sri Lance. O eskalacji przemocy buddyjskich fundamentalistów już w ubiegłym roku poinformował Radio Watykańskie biskup południowej diecezji Galle, Raymond Wickramasinghe. Ekstremiści, nazywani przez prasę „buddyjskimi Talibami” są odpowiedzialni m.in. za napady na chrześcijańskich duchownych czy grabieże kościołów. W minionym roku odnotowano ok. 50 takich przypadków. Bp Raymond Wickramasinghe obawiał się, że w kilka lat po zakończeniu wojny domowej społeczeństwo sparaliżuje nowa fala przemocy. Nie pomylił się.

W połowie stycznia w regionie Galle duże grupy fanatyków prowadzone przez mnichów buddyjskich zaatakowały dwa kościoły, podczas gdy wierni zgromadzili się w nich na niedzielnych nabożeństwach. Protestujący twierdzili, że obecność chrześcijan w małym nadmorskim miasteczku Hikkaduwa (na północ od Galle) jest nielegalna.

Ze względu na groźby, jakie w sobotę zostały skierowane pod adresem chrześcijan, przed kościołami wystawiono posterunki policji. Jednak w relacji telewizyjnej z jednego z ataków widać, że policjanci nie radzili sobie z intensywnością ataku.

Dwa zaatakowane kościoły zostały poważnie uszkodzone, gdy obrzucono je kamieniami i zniszczono mienie chrześcijan. Demonstranci pozostali na miejscu aż do południa, powodując poważne utrudnienia w ruchu, gdyż zablokowali główną drogę między Galle i Colombo.

Odeszli dopiero wówczas, gdy policjanci zapewnili mnichów, że kościoły pozostaną zamknięte do 10 lutego w celu znalezienia odpowiedniego rozwiązania zaistniałej sytuacji. W tym samym czasie w regionie Colombo we wczesnych godzinach rannych w niedzielę został podpalony domy modlitwy należący do Kościoła Foursquare Gospel w Pitipana w mieście Homagama. Ogień udało się ugasić, zanim wyrządził poważne szkody. Na bramie wejściowej znaleziono kartkę z poważnymi groźbami wobec chrześcijan.

Z kolei w wiosce Mullikulam, w rejonie Mannar (północna prowincja) dwieście katolickich rodzin żyje w getcie na obszarze dżungli. Mieszkańcy nie mogą łowić ryb, uprawiać roli, aby zapewnić sobie pożywienia. Informatorzy AsiaNews powiedzieli: „nie mamy żadnej wolności. Jesteśmy traktowani jak cudzoziemcy we własnej ojczyźnie. Wszyscy o nas zapomnieli. Jeśli chodzi o nasze domy, to już straciliśmy wszelką nadzieję na to, że je odzyskamy”.

20 lat temu ponad dwieście katolickich rodzin (około czterystu osób) wypędzono z wioski Mullikulan. Od tamtej pory mieszkają w getcie na terenie dżungli Marichchikattu wśród komarów, dzikich zwierząt, gdzie nie ma możliwości łowić ryb i uprawiać roli.

Przesiedlanie katolików do lasów jest częścią rządowego programu, które  dotyczy ludzi wysiedlonych z powodu wojny domowej. W rzeczywistości katolicka społeczność z Mullikulam jest zdana na łaskę losu, pozostając bez mieszkań, narzędzi, namiotów i wędek po tym, jak marynarka wojenna Sri Lanki przejęła ich ziemię.

W grudniu 2012 roku kardynał Malcolm Ranjith, arcybiskup Colombo i przewodniczący Konferencji Episkopatu Sri Lanki, odwiedził uchodźców wraz z bratem prezydenta Sri Lanki ministrem obrony narodowej Gothabaya Rajapaksa.

Pomimo złożenia wielu obietnic ze strony rządu nic się nie zmieniło. Nikogo w rządzie nie interesuje los katolickiej ludności, z wyjątkiem sióstr ze zgromadzenia Świętej Rodziny. Pomoc ze strony sióstr zakonnych jest stała, ale jest też bardzo ograniczona z powodu wysokich kosztów.

Ograbieni przez państwo katolicy powiedzieli: „władze oddały nam tylko nasze pola do uprawy ryżu. Natomiast nie odzyskaliśmy pozostałych ziem. Rząd obiecał nam dwa zbiorniki wody do uprawy ziemi. Jednakże otrzymaliśmy tylko jeden, który nie wystarcza na zaspokojenie potrzeb całej społeczności. Nie mamy również wystarczającej ilości sieci do połowu ryb i możemy łowić ryby tylko 1,5 km od brzegu. Jeśli nasze łodzie popłyną dalej, nawet przy silnych podmuchach wiatru, to marynarka wojenna ma prawo do nakładania na nas wysokich kar”.

Na najnowszym Światowym Indeksie Prześladowań 2014 Open Doors, Sri Lanka, która rok temu nie figurowała na liście hańby prześladowców chrześcijaństwa, znalazła się teraz wysoko, bo aż na 29. miejscu. Przypomnę, że wszystkich państw jest 50.

Od 2012 roku trwają ataki nacjonalistów buddyjskich na wspólnoty i Kościoły, zła sytuacja gospodarcza promieniuje na społeczeństwo, które jest coraz bardziej sfrustrowane, radykalne, co prowadzi często do kierowania nienawiści w stronę mniejszości etnicznych i religijnych.

Dr Tomasz M. Korczyński