• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Obama świętuje, obrońcy życia się modlą

Środa, 22 stycznia 2014 (22:18)

W USA trwa wielka 9-dniowa modlitwa w intencji zaprzestania zabijania dzieci poczętych. Podczas gdy obrońcy życia biorą udział w marszach, spotkaniach, modlitwach, by uratować jak najwięcej istnień ludzkich, prezydent USA Barack Obama świętuje 41. rocznicę zakończenia sprawy Roe kontra Wade, twierdząc, że dzięki mordowaniu swoich nienarodzonych dzieci kobiety mogą „spełniać swoje marzenia”. Dziś przez Waszyngton przeszedł wielotysięczny Marsz dla Życia.

 

Obama po raz kolejny wydał specjalne oświadczenie z okazji 41. rocznicy sprawy Roe kontra Wade, która doprowadziła do uznania w USA aborcji legalnej niemal przez cały okres ciąży. Jak podaje portal Life Site News, prezydent USA potwierdził w nim swoje poparcie dla tzw. wolności reprodukcyjnej. Prawo, którego wprowadzenie Obama świętuje, utorowało drogę do zabicia 56 milionów dzieci nienarodzonych.

– Dziś, gdy zastanawiamy się nad 41. rocznicą decyzji Sądu Najwyższego w sprawie Roe contra Wade, ponownie zobowiązujemy się do podtrzymania wiodącej zasady, że każda kobieta powinna móc podejmować własne decyzje odnośnie do jej ciała i zdrowia – powiedział Obama.

Podkreślił, że konieczne są rozwiązania prowadzące do zmniejszenia liczby niechcianych ciąż, wspieranie zdrowia matek i dzieci, a także budowanie bezpiecznych i zdrowych społeczności dla wszystkich matek i dzieci.

– Ponieważ USA to kraj, w którym każdy zasługuje na taką samą swobodę i możliwość, aby spełnić swoje marzenia – dodał. Przez obrońców życia Obama jest określany jak „prezydent aborcji” przez swoje intensywne wspieranie możliwości zabijania dzieci w praktyce do samych narodzin. Jak przypomina portal Life Site News, w swoim czasie jeszcze jako senator stanu Illinois głosował nawet przeciwko ustawie o ochronie urodzonych niemowląt, przez co padają pod jego adresem zarzuty, że wspiera także dzieciobójstwa.

Tymczasem dzisiaj setki tysięcy obrońców życia z całych Stanów Zjednoczonych, ale także z sąsiedniej Kanady, zebrały się – mimo bardzo trudnych warunków atmosferycznych – w Waszyngtonie na Marszu dla Życia. Uczestnicy marszu przeszli pod siedzibę  Sądu Najwyższego, gdzie 41 lat temu zapadł wyrok otwierający drogę zabijaniu dzieci w łonach matek. Z powodu ekstremalnych jak na ten rejon mrozów harmonogram marszu został skrócony. W tym roku organizatorzy jako wiodący temat rozważań podjęci kwestie adopcji jako alternatywy dla zabijania dziecka. Podkreślano, że ten szlachetny wybór kobiety, która wybiera życia dla swojego dziecka, choć sama nie może lub nie chce go wychowywać, nie powinien być piętnowany, a raczej uznany za heroiczną decyzję. 

MMP