Starcia z milicją wciąż trwają
Środa, 22 stycznia 2014 (15:30)Trzy osoby zginęły w Kijowie, gdzie od niedzieli trwają walki ukraińskiej milicji i antyrządowych demonstrantów – potwierdziła dziś Prokuratura Generalna Ukrainy. Co najmniej dwóch mężczyzn zostało zabitych strzałami z broni palnej – podają media.
Premier Mykoła Azarow oświadczył, że ludzie, którzy w centrum Kijowa protestują przeciwko władzom, są terrorystami, a odpowiedzialność za ofiary śmiertelne tych wydarzeń ponoszą organizatorzy.
Prezydent Wiktor Janukowycz wyraził ubolewanie z powodu „śmierci ludzi w konflikcie, sprowokowanym przez ekstremistów od uprawiania polityki”. Poprosił obywateli, by nie odpowiadali na wezwania „radykałów politycznych” oraz zaapelował o pokojowy dialog.
Po południu w administracji prezydenckiej rozpoczęło się spotkanie z przywódcami opozycji, na którym będzie omawiane uregulowanie konfliktu.
Informację o śmierci człowieka na ulicy Hruszewskiego, gdzie rano milicja zaczęła usuwać barykadę ustawioną przez protestujących przy wjeździe do dzielnicy rządowej, potwierdziło wcześniej MSW Ukrainy i służby medyczne. Według gazety internetowej Ukrainska Prawda zabity to mieszkaniec Dniepropietrowska Serhij Nihojan, który był aktywnym uczestnikiem trwających od listopada protestów na Majdanie Niepodległości.
Dziś około godz. 7.00 czasu polskiego oddziały specjalne milicji Berkut przypuściły atak na barykadę ustawioną przez protestujących przy jednej z ulic, wypierając znajdujących się tam ludzi strzałami z broni na kule gumowe, granatami hukowymi i gazem łzawiącym.
Milicja całkowicie rozebrała barykadę, pozostawiając jedynie wraki spalonych wcześniej autobusów. W kolejnych minutach funkcjonariusze, których zaczęto atakować koktajlami Mołotowa, kamieniami i innymi przedmiotami, wrócili na wcześniejsze pozycje.
Około godz. 10.00 czasu polskiego opozycja oświadczyła, że za śmierć uczestnika protestów odpowiada osobiście prezydent Janukowycz i szef MSW Witalij Zacharczenko.
Na ulicy Hruszewskiego, która prowadzi do budynków rządu i parlamentu, cały czas słychać było eksplozje i dźwięki wystrzałów. Zgromadzeni tu ludzie uderzali pałkami w metalowe beczki, w miejscu tym panował nieznośny hałas.
Funkcjonariusze Berkutu, którzy po tym natarciu znowu cofnęli się na swoje pozycje, ruszyli następnie biegiem w kierunku protestujących na ulicy Hruszewskiego i wyparli ich w okolice ulicy Chreszczatyk, która prowadzi do Majdanu Niepodległości. Ludzie wycofali się za barykadę na dojeździe do tego placu, lecz potem zaczęli wracać przed oddziały atakującego Berkutu.
Kordon milicyjny na Hruszewskiego wciąż jest atakowany przez demonstrantów. Palą oni opony samochodowe, wciąż rzucają w milicjantów kamieniami i koktajlami Mołotowa.
MPA, PAP