• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Perfidny drenaż

Środa, 22 stycznia 2014 (02:00)

Rządowa ustawa doprowadzi wprost do dekapitalizacji Lasów Państwowych, alarmują specjaliści. Odbije się to na ochronie przyrody, edukacji leśnej, turystyce i badaniach naukowych.

Suchej nitki na rządowych poczynaniach wobec majątku Lasów Państwowych nie pozostawili wczoraj leśnicy. Debatę na ten temat zorganizował Parlamentarny Zespół do spraw Zrównoważonego Rozwoju Europy. Spotkanie, nad którym patronat medialny objął „Nasz Dziennik”, odbywało się w Senacie.

To dosłownie ostatni moment na wymianę argumentów. Jutro rano sejmowe komisje: Finansów Publicznych oraz Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, rozpoczną parlamentarne prace nad rządowym projektem nowelizacji ustawy o lasach. Jeszcze tego samego dnia, wieczorem, nad ustawą ograbiającą Lasy Państwowe ze środków finansowych miałby debatować Sejm.

Środowisku leśników i przeciwnikom prowadzenia przez rząd Donalda Tuska polityki dewastacji polskich lasów pozostało apelowanie do Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego o zaniechanie prac nad szkodliwą dla kraju i naszych lasów rządową nowelizacją ustawy o lasach. Środki, jakie z Lasów Państwowych chce pozyskać koalicja PO – PSL, już rozdzielono, a przeznaczone zostaną głównie na „fundusz wyborczy”, w ramach którego przyznawane będą pieniądze na remonty dróg lokalnych. Projekt ustawy w tej sprawie zaledwie w tym roku przyjął rząd, a jego finansowe skutki nie zostały nawet uwzględnione w uchwalonej w grudniu ub.r. ustawie budżetowej na ten rok.

Nie przeszkodziło to jednak senatorom zgłosić poprawki do budżetu państwa przewidującej pozyskanie w tym roku z Lasów Państwowych 800 milionów złotych. Projekt ustawy o lasach zakłada, że taką samą kwotę Lasy Państwowe zobowiązane będą wpłacić w roku następnym, a od 2016 r. obłożone zostaną swoistym podatkiem obrotowym.

Niezależnie od osiągania dochodów będą musiały wpłacać do budżetu państwa 2 proc. swoich przychodów. Z 800 milionów przejętych w tym i następnym roku 650 milionów rząd chce przeznaczyć na drogi lokalne, a po 150 milionów na zmniejszenie deficytu budżetowego. – Te pieniądze nie uratują budżetu, a tylko zdestabilizują polskie Lasy Państwowe – uważa prof. Jan Szyszko, były minister środowiska, poseł Prawa i Sprawiedliwości. Wczoraj zaznaczył, że wprowadzenie destabilizacji w Lasach Państwowych wydaje się głównym powodem zmiany ustawy, by w przyszłości móc rozpocząć sprzedaż ich majątku. – Pamiętajmy, że zbliża się rok 2016, kiedy będzie dozwolony wolny obrót ziemią i wszyscy obcokrajowcy będą mogli dokonać zakupu ziemi, również ziemi leśnej – dodał Jan Szyszko.

Zgłoszenie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, w przypadku jej uchwalenia, zapowiedziało już Prawo i Sprawiedliwość. Podpisy pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie warunków funkcjonowania Lasów Państwowych, w porozumieniu z Parlamentarnym Zespołem do spraw Zrównoważonego Rozwoju Polski, rozpoczęło Stowarzyszenie na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju Polski. Żadna z tych inicjatyw nie jest jednak w stanie zatrzymać procesu legislacyjnego, jeśli politycy Platformy i PSL będą nadal zdeterminowani sięgnąć po fundusze Lasów Państwowych.

Dezaprobatę dla rządowych planów po raz kolejny wyrazili wczoraj leśnicy podczas debaty w Senacie. Profesor Andrzej Grzywacz, członek Polskiej Akademii Nauk, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Leśnego, zwracał uwagę, że polskie lasy stanowią znaczną część majątku narodowego i są pewnym zasobem strategicznym, tworzącym infrastrukturę ekologiczną.

– Nie może być tak, że jakikolwiek rząd swoimi decyzjami może te zgromadzone przez dziesiątki, a nawet i setki lat środki „wydać w ciągu dwóch lat” – oceniał Grzywacz. – Lasy Państwowe muszą mieć swoje pieniądze. Zabranie tych środków jest bardzo poważnym uszczerbkiem dla zaplanowanych inwestycji, planów rozwojowych. Na pewno prędzej czy później odbije się to na ochronie przyrody, na edukacji leśnej, turystyce, rekreacji, badaniach naukowych – dodał specjalista.

Możliwości wsparcia finansowego samorządów przez Lasy Państwowe upatrywał w podatku leśnym, który – jak wskazał – mógłby zostać podwyższony. – Natomiast zabranie 1,6 miliarda złotych jest niedopuszczalne – zaznaczył.

Leśnicy starali się również prostować informacje towarzyszące wprowadzaniu rządowej nowelizacji. Propaganda mająca uzasadniać jej przyjęcie głosi bowiem, iż Lasy Państwowe są w posiadaniu około 3 mld zł, którymi „mogą się podzielić”. Według Zbigniewa Kuszlewicza, przewodniczącego Krajowego Sekretariatu Zasobów Naturalnych, Ochrony Środowiska i Leśnictwa NSZZ „Solidarność”, nie są to prawdziwe informacje. Około dwóch trzecich tej kwoty to środki obrotowe służące bieżącej działalności. – Jest maksymalnie miliard złotych, który możemy przeznaczyć na szczytny cel, ale nie możemy przekazać więcej, niż posiadamy – tłumaczył Kuszlewicz.

Dariusz Bąk, poseł PiS, a w przeszłości dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Radomiu, przekonywał, że ustawa drenująca Lasy Państwowe ze środków oznacza zamianę użytkowania w eksploatację posiadanych zasobów, które jeszcze długo mogłyby nam służyć. Piotr Lutyk, były dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie, stwierdził bez ogródek, że rządowa ustawa doprowadzi wprost do dekapitalizacji Lasów Państwowych. Konieczność dokonania wpłat do budżetu w tak ogromnych kwotach sprawi, że zachwiana zostanie płynność finansowa Lasów. – Doprowadzi to do zatorów płatniczych. Nadleśnictwa nie będą w stanie na czas regulować swoich zobowiązań – ocenił. Jak zaznaczył, może to skutkować przede wszystkim ograniczeniem działalności Lasów choćby w zakresie ekologii.

Ograniczanie działalności przełożyć się może na mniejsze zatrudnienie np. pracowników sezonowych, co jest o tyle istotne, że dotyczy to szczególnie pracy dla osób zamieszkałych na wsiach, gdzie często nadleśnictwa są jedynym pracodawcą. Według Lutyka, niebezpieczna jest także proponowana przez rząd koncepcja podatku płaconego od przychodów, czyli niezależnie od osiągania przez podatnika dochodów.

Rządowy projekt mianem legislacyjnego bubla określił Bronisław Sasin ze Związku Leśników Polskich. – Ta ustawa pogrzebie Lasy Państwowe i przez długi czas nie będą w stanie wyjść z problemów – alarmował. Krytycznie rządową inicjatywę ocenił również m.in. prezes Ligi Ochrony Przyrody Ryszard Kapuściński.

Resztówka majątku

Przeciwko rządowemu projektowi opowiedziało się Prawo i Sprawiedliwość. Prezes PiS Jarosław Kaczyński stwierdził, że polskie lasy to jeden z niewielu zespołów majątkowych w kraju, który jeszcze pozostaje częścią wspólną. – Lasy Państwowe to z jednej strony wielki majątek, wielki zasób przyrodniczy, z drugiej – to polska tradycja. (…) Lasy Państwowe to też kwestia polskiej wolności. Może to określenie zdziwić, ale właściwie każdy Polak, jeżeli sobie tego życzy, może pójść do lasu. To jest pewnego rodzaju wolność, możliwość, która w wielu państwach europejskich jest bardzo ograniczona. Polacy z całą pewnością, nawet jeżeli sobie z tego sprawy nie zdają, to jednak to cenią – mówił prezes PiS podczas wczorajszej debaty. Jarosław Kaczyński uważa, że rządowy „fatalny projekt ustawy” jest próbą „sięgnięcia po Lasy Państwowe”. – Można powiedzieć w tym wypadku o bardzo prawdopodobnej, chaotycznej, przebiegającej bez żadnych reguł prywatyzacji. Z drugiej strony, chodzi o doraźne zdobycie pieniędzy – wytknął Kaczyński.

Nowa danina

Poważne zastrzeżenia istnieją nie tylko co do merytorycznego uzasadnienia rządowej nowelizacji. Nie mniejsze wątpliwości budzi także sposób, w jaki ustawa jest przeprowadzana. Zdaniem dr. Konrada Tomaszewskiego, byłego dyrektora generalnego Lasów Państwowych, bez wątpienia mamy do czynienia – wskutek nowelizacji ustawy – z nakładaniem przez ustawodawcę danin publicznych, na co wskazuje np. odwołanie w ustawie do ordynacji podatkowej. Tymczasem nowelizacja procedowana jest jak ustawa okołobudżetowa, nad którą szybka praca jest zwykle uzasadniona. – Ta ustawa wyczerpuje znamiona ustawy podatkowej. Wprowadza bowiem daniny publiczne – zauważył Tomaszewski. Zaznaczył, że Trybunał Konstytucyjny niejednokrotnie w swym orzecznictwie zwracał uwagę na konieczność dokładania szczególnej staranności przy przeprowadzaniu tego typu ustaw, co też wiąże się m.in. z odpowiednim czasem na wejście w życie ustawy. Tymczasem w tym przypadku we właściwy sposób nie przeprowadzono nawet wymaganych prawem konsultacji społecznych w sprawie projektu.


Aby pobrać wniosek w sprawie referendum, kliknij tu

Artur Kowalski