Pociej, przeproś Kubicę
Poniedziałek, 20 stycznia 2014 (13:57)Robienie kariery na obrażaniu słynnych osób staje się chyba powoli specjalnością zakompleksionych sympatyków obozu obecnej władzy. Po tym, jak wątpliwej sławy „artystka” mocno wylansowała się, w obelżywy sposób obrażając Ojca Świętego, z podobnej ścieżki postanowił skorzystać senator PO Aleksander Pociej. Wprawdzie kaliber zniewagi nie jest ten sam, niemniej jednak schemat łudząco podobny, a pobudki równie niskie i budzące politowanie. Politykowi najwyraźniej zabrakło pomysłów, jak zwrócić na siebie uwagę, i w swoim najnowszym felietonie zasugerował, że należy odebrać prawo jazdy Robertowi Kubicy, ponieważ wyleciał z trasy na rajdzie Monte Carlo.
Abstrahując od absurdalnej argumentacji senatora, który najwyraźniej nie ma zielonego pojęcia o sportach motorowych, wzywanie do odebrania prawa jazdy człowiekowi, który w motosporcie osiągnął i nadal osiąga sukcesy, o jakich się nawet nie śniło żadnemu innemu polskiemu kierowcy wyczynowemu, jest wręcz żenujące. A już sugerowanie, że kariera Kubicy wkrótce się zakończy, bo sponsorzy zrozumieją, że jedynie „umie on skasować każdy samochód”, obnaża kompletny brak wiedzy senatora.
To samo dotyczy sugestii, że żaden pilot nie wsiądzie na fotel obok Kubicy ze strachu. Zarówno Maciej Baran, jak i Maciej Szczepaniak wypowiadali się w samych superlatywach o umiejętnościach Kubicy, zaprzeczając rewelacjom na temat towarzyszącego im rzekomo strachu. Jednakże pan senator nie był już łaskaw do tych wypowiedzi dotrzeć. Bo i po co? Spieszę więc łaskawie z wyjaśnieniem, że zawód zarówno kierowcy, jak i pilota rajdowego jest od zawsze związany z ryzykiem wypadnięcia z trasy i „skasowania samochodu”. Wszyscy biorący udział w tego typu zawodach mają to ryzyko wkalkulowane.
Na koniec chciałbym się zwrócić bezpośrednio do pana senatora Pocieja, aby nie próbował „wyrabiać” sobie nazwiska na zupełnie bezpodstawnej krytyce kogoś, komu ani umiejętnościami, ani osiągnięciami, ani tym bardziej doświadczeniem za kierownicą nie dorasta do pięt. Do wczoraj bowiem nikt poza okręgiem wyborczym nr 45 w Warszawie nie słyszał o Aleksandrze Pocieju. Dziś już zna to nazwisko cała interesująca się sportem motorowym Polska. Niestety, w negatywnym kontekście. Na Facebooku powstała nawet strona „Domagamy się dymisji senatora RP Aleksandra Pocieja”, która w niespełna 24 godziny uzyskała niemal 5 tys. lajków. Autorzy strony wystosowali nawet petycję, w której domagają się przeprosin Roberta Kubicy przez senatora. Jeśli nie chce więc Pan, Panie Senatorze, przejść do historii polskiego parlamentaryzmu jako „Ten, Co Ubliżał Kubicy”, radzę szybko odnieść się do petycji i przeprosić najwybitniejszego polskiego kierowcę.
Łukasz Sianożęcki