• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Rząd zafundował nam problem

Poniedziałek, 20 stycznia 2014 (02:10)

Z Andrzejem Dudą (PiS), prawnikiem i byłym wiceministrem sprawiedliwości, rozmawia Maciej Walaszczyk

Niedługo z więzienia wyjdzie człowiek, który pozbawił życia czterech chłopców. Nazwano go „szatanem z Piotrkowa”. Dlaczego doszło do tak kuriozalnej sytuacji, że wszyscy dyskutują o jego przyszłości i konsekwencjach wyjścia na wolność?

– Odpowiednią ustawę o niebezpiecznych przestępcach przygotowano na czas. Ale prezydent podpisywał ją trzy dni, a rząd trzymał ją dwa tygodnie do czasu jej publikacji. To działo się w sytuacji, gdy wszyscy wiedzieli, że sprawa jest bardzo pilna. To kompletny absurd. To jest niekompetencja i lekceważenie ważnych spraw. Jeżeli trzeba było zagarnąć grube miliardy w OFE, to w cztery dni rząd potrafił przeforsować odpowiednie prawo, łamiąc wszystkim karki, depcząc po głowach i nie dopuszczając do wysłuchania publicznego. Jeśli jednak chodziło o prawo, które ma chronić życie i zdrowie obywateli, to – jak się okazało – nikomu się nie spieszyło. Ta sprawa dobrze pokazała, jak funkcjonuje rząd koalicji PO – PSL.

Wszystko wskazuje na to, że ustawa o przymusowym leczeniu groźnych, niezresocjalizowanych przestępców nie zdąży wejść w życie, by móc objąć wielokrotnego zabójcę Mariusza Trynkiewicza. Tę sprawę można było załatwić szybciej?

– Jeżeli rząd zawalił sprawę publikacji ustawy na czas, to mamy w związku z tym takie skutki. Pracowałem przecież w Kancelarii Prezydenta i pamiętam, że w poważnych sytuacjach ustawę natychmiast po podpisaniu jej przez prezydenta przekazywaliśmy do publikacji w Dzienniku Ustaw. Były przypadki, że taki dokument był natychmiast wieziony samochodem. Co więcej, do samego końca kancelaria cały czas taką sprawę monitorowała, by mieć pewność, że została ona załatwiona. W tej sytuacji również można było tak zrobić. Chodziło po prostu o szybkie zrealizowanie procedury przekazania podpisanego dokumentu i jego opublikowania. Dla chcącego nic trudnego.

Co teraz można zrobić w sprawie tego mordercy?

– Dyrektor zakładu karnego musi wystąpić z wnioskiem, by został poddany ocenie sądu. Aby z tym wnioskiem wystąpić, musi mieć sporządzoną opinię psychiatryczną, czy taki przestępca stanowi, czy nie stanowi zagrożenia. Ale jednak dopiero wówczas, gdy w życie weszła wspomniana ustawa o niebezpiecznych przestępcach. Inaczej ktoś mógłby zarzucić mu, że działa bez podstawy prawnej. Ta procedura może być realizowana dopiero po wejściu ustawy w życie i stąd cały problem. Dopiero po tym sąd powołuje dwóch biegłych, którzy niezależnie od siebie ocenią tego człowieka. Na czas tego badania, które może być prowadzone w systemie zamkniętym, może zostać zarządzony prewencyjny areszt dla takiego przestępcy. Oczywiście z uwagi na to, że może on stanowić zagrożenie dla społeczeństwa.

Niestety, kancelaria premiera przetrzymała projekt zmian w ustawie o kolejne dwa tygodnie, nie wiadomo dlaczego nie dając go do publikacji i zabierając czas na realizację tych procedur. To przecież nie są procedury, które w obecnych warunkach, jakie mamy, np. jeśli chodzi o przewlekłość pracy sądu, działają na zasadach natychmiastowych. Trzeba było mieć tego świadomość i każdy wie, że takie działania niestety trochę trwają. Tymczasem w przypadku takiego przestępcy jak Trynkiewicz nie ma możliwości przetrzymywania go siłą w zakładzie karnym.

Kto zdawał sobie sprawę z tej sytuacji?

– Być może tylko ci, którzy pamiętali to, co działo się ponad 20 lat temu, gdy zamieniono karę śmierci i zamieniono je na kary 25 lat pozbawienia wolności, ponieważ nie było wówczas kary dożywotniego więzienia i analizowali tego rodzaju sytuacje od strony prawnokarnej. Na mocy tej amnestii tego rodzaju przestępcom skazanym na śmierć tak naprawdę zmieniono wyroki sądowe.

Na pewno Ministerstwo Sprawiedliwości powinno mieć świadomość, że taka sytuacja akurat teraz zaistnieje. Sprawa wyszła mniej więcej rok temu i wówczas pojawiły się te wszystkie propozycje zmian ustaw, ale tak naprawdę największą szansę miał projekt rządowy ze względu na taką, a nie inną większość w Sejmie. Rząd jednak chciał iść tak szeroko, że zgłaszaliśmy poważne obawy, że de facto każdego, kto jest np. agresywny, można będzie zamknąć w zakładzie zamkniętym, wystarczyłoby, że ktoś by się na jakiejś demonstracji poszarpał z policjantem i przez to wylądował w zakładzie zamkniętym.

A może problemem jest brak kary śmierci?

– Jest w tej chwili taka sytuacja, że w Polsce kary śmierci nie ma. Proszę zobaczyć, w jakiej absurdalnej sytuacji żyje dzisiaj Europa, w której różnego rodzaju demagodzy ręce załamują nad tym, że np. w USA funkcjonuje kara śmierci dla przestępców. Tymczasem w tym samym kręgu w sposób zupełnie normalny istnieje aborcja niewinnych małych dzieci lub eutanazja. W przypadku Trynkiewicza mamy do czynienia z człowiekiem, który pozostał prawdopodobnie zwyrodnialcem. Sam słyszałem informacje, że nie tylko zapowiadał powrót do tego, co robił, będąc na wolności, ale również, że groził pracującej z nim psycholog, która go badała w zakładzie karnym.

W mojej ocenie, jeśli takie groźby kieruje człowiek, który ma na sumieniu życie kilku osób, to trudno uznać, że jest to żart. Do tego dochodzi groźba, jeśli Trynkiewicz wyjdzie na wolność, zastosowania wobec niego bardzo szerokiego monitoringu i ciągłej obserwacji policyjnej. O nakładach, jakie w tym celu będą musiały być poniesione, nawet nie wspominam.

PiS wróci do tematu przywrócenia kary śmierci dla tego rodzaju przestępców? To była sprawa, którą wielokrotnie podnosili Lech i Jarosław Kaczyńscy jeszcze w latach 90.

– Ten przypadek pokazuje, że ta dyskusja jest jak najbardziej aktualna. Kwestia kary śmierci jest tematem dzisiaj bardzo trudnym ze względów politycznych, ale tego rodzaju przypadki uzasadniają jej istnienie. Prawda jest taka, że tacy ludzie powinni być eliminowani ze społeczeństwa.

Ale gdyby rząd Donalda Tuska w odpowiednim czasie przekazał ustawę do publikacji, te wszystkie procedury, o których mówiliśmy, byłyby do zrealizowania. A tak mamy problem. Jeśli biegli nie zdążą z tym orzeczeniem, Trynkiewicz wyjdzie z zakładu karnego, a policja będzie musiała go pilnować 24 godziny na dobę, bo to jest naprawdę niebezpieczny człowiek.

Dziękuję za rozmowę.

Maciej Walaszczyk