• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Dramatyczny pojedynek Biało-Czerwonych

Niedziela, 19 stycznia 2014 (20:41)

Polska wygrała w duńskim Aarhus z Białorusią 31:30 (14:13) w swoim pierwszym meczu drugiej rundy mistrzostw Europy piłkarzy ręcznych.

Pierwszym rywalem Biało-Czerwonych w drugiej fazie mistrzostw Europy była teoretycznie najsłabsza drużyna w grupie II – Białoruś. Polscy zawodnicy mieli jednak świeżo w pamięci przegrany pojedynek z tą drużyną na początku stycznia, podczas turnieju na Węgrzech.

Już po pierwszej akcji z boiska zszedł, utykając, Piotr Chrapkowski, który na tych mistrzostwach sporo dobrego wprowadzał do gry zespołu. Pierwszego gola zdobyli rywale, ale w czwartej minucie, po kilku udanych paradach Sławomira Szmala, jego koledzy zdobyli trzy bramki z rzędu i było 3:1.

Białorusini cały czas utrzymywali kontakt i w 11. min wyrównali na 4:4. W tym momencie trener Michael Biegler poprosił o czas. Ale przestój jego podopiecznych trwał i dwie minuty później Białorusini po raz pierwszy objęli prowadzenie, które za chwilę powiększyli do 6:4.

Dziewięć minut trwała niemoc strzelecka Polaków i dopiero dwie udane akcje Krzysztofa Lijewskiego spowodowały, że w 17. min znów był remis (6:6).

W dalszym ciągu wynik oscylował wokół remisu, obie drużyny popełniały proste błędy (Białorusini częściej), a uważna linia defensywna polskiego zespołu nie pozwoliła zabłysnąć gwieździe ekipy rywali Siarhiejowi Rutence.

Między 20. a 29. minutą zaznaczyła się lekka przewaga Biało-Czerwonych, którzy prowadzili już nawet 13:10, ale tuż przed przerwą rywale odrobili część strat i do szatni schodzili, przegrywając 13:14.

Na początku drugiej połowy w polskiej bramce pojawił się Piotr Wyszomirski i od razu popisał się udaną interwencją i obroną karnego – Rutenka trafił w poprzeczkę. Ale w tym czasie nic nie wychodziło kolegom w ataku i w 34. min zrobiło się 16:14 dla Białorusi.

W tym momencie zespół poderwał do walki Mariusz Jurkiewicz. Po jego kilku udanych zagraniach Polska odzyskała prowadzenie w 38. min 19:18. Przy 20:20 Patryk Kuchczyński nie wykorzystał karnego. Coraz lepiej bronił Witalij Charapienka i kwadrans przed końcem Białorusini wygrywali 23:20. W tym momencie Biegler wziął czas, a do bramki wrócił Szmal.

Na niewiele to się zdało – kolejne trafienie dodał Siarhiej Rutenka i były już cztery gole do odrobienia. Zaczęło się odrabianie strat i po udanych kontrach i m.in. dwóch golach Lijewskiego w 49. min było 24:25.

Ale wtedy zamiast pójść za ciosem Polakom przytrafiły się dwie nieporadne akcje i dystans się nie zmniejszał. I to pomimo że Szmal obronił karnego Rutenki i świetnym przechwytem popisał się Lijewski. W ataku akcje nie udawały się, a w dodatku przytrafiały się proste błędy – gubienie piłki, niecelne podania.

Pięć minut przed końcem rywale prowadzili 29:25 i sytuacja stała się bardzo trudna. Niecałe dwie minuty przed ostatnim gwizdkiem Bartosz Jurecki wykorzystał karnego i było 29:30. Teraz ważyły się losy spotkania.

Białorusini stracili piłkę i wyrównał Kuchczyński. Było wówczas pół minuty do końca. Osiem sekund do końca podczas ostatniej akcji Polaków przy stanie 30:30 Jurkiewicz strzela i polska drużyna zwycięża 31:30.

IK, PAP