Czwarte miejsce polskich skoczków
Sobota, 18 stycznia 2014 (21:10)Polska zajęła czwarte miejsce w drużynowym konkursie Pucharu Świata w skokach narciarskich na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Pierwsze miejsce wywalczyła Słowenia, drugie – Niemcy, a trzecie – Austria.
Biało-Czerwoni startowali w składzie: Klemens Murańka, Dawid Kubacki, Jan Ziobro i Kamil Stoch.
Przed rokiem polscy skoczkowie uplasowali się na drugiej pozycji, przegrywając tylko ze Słoweńcami. Z tamtego zespołu został tylko lider kadry – Stoch. Przebojem do składu wdarł się Ziobro, a Murańka i Kubacki mieli dziś udowodnić trenerowi Łukaszowi Kruczkowi, że są poważnymi kandydatami do olimpijskiego występu w Soczi.
Tym razem zabrakło miejsca dla Piotra Żyły i osłabionego chorobą Macieja Kota, a to oni wyskakali przed rokiem brąz mistrzostw świata, ale na igrzyska powinni pojechać.
Licznie zgromadzeni pod Krokwią kibice bardzo liczyli na miejsce Biało-Czerwonych na podium. Po pierwszej serii wydawało się, że jest to możliwe, bo wyprzedzali ich tylko Austriacy i Niemcy.
W polskiej ekipie bardzo dobrze wypadł Dawid Kubacki, lądując na 131. metrze. Stoch uzyskał półtora metra więcej. Obaj mieli najlepsze skoki w swoich grupach. Ten pierwszy otrzymał trzecią notę od sędziów, a mistrz świata z Val di Fiemme – drugą. Lepszy indywidualnie był tylko czwartkowy zwycięzca z Wisły Niemiec Andreas Wellinger, który osiągnął 130 metrów.
Słabiej zaprezentowali się dwaj pozostali wybrańcy Kruczka – Murańka skoczył 118,5, a Ziobro – 126 metrów.
Już na początku serii finałowej nadzieje kibiców nieco ostudził Murańka, który uzyskał ledwie 122,5 m, i Polacy spadli na czwarte miejsce, za Słoweńców, którzy z każdą próbą spisywali się lepiej.
Kilka minut później po raz drugi formą błysnął Kubacki – 132,5 metra. Jak się później okazało, była to najlepsza próba tej serii, najwyżej oceniona przez sędziów.
Gospodarze jednak nadal byli na czwartej pozycji, a Słoweńcy już na drugiej po bardzo dobrym skoku Jerneja Damjana – 134,5 m i zupełnie nieudanym Austriaka Manuela Poppingera – 114 metrów.
Po trzeciej próbie Biało-Czerwoni odzyskali miejsce na podium, w czym większa niż Ziobry – 126,5 m – była zasługa zwycięzcy Turnieju Czterech Skoczni Thomasa Dietharta, który doleciał tylko do 121. Prowadzenie objęła wtedy Słowenia, bo Damjan uzyskał 134,5 m, a Wellinger o 5,5 mniej.
Różnica między Polską a Austrią była jednak minimalna i o wszystkim miały zdecydować skoki ostatniej ósemki. Gregor Schlierenzauer poszybował na 132,5 m, a tuż po nim Stoch, w dość trudnych warunkach wietrznych, odnotował 126-metrową odległość.
Triumf Słoweńców, drugi z rzędu pod Tatrami, przypieczętował Peter Prevc, który skoczył metr dalej niż Niemiec Severin Freund.
Trener Kruczek przyznał po zawodach, że nie ma do Stocha pretensji o finałową próbę, gdyż w tak trudnych warunkach wietrznych nie można było dalej odlecieć. Poinformował też, że obok niego prawie na 100 procent miejsce w ekipie olimpijskiej mają zapewnione Ziobro i – dzięki sobotniemu występowi – Kubacki. Ostateczna decyzja o składzie zapadnie jednak dopiero w niedzielę, po konkursie indywidualnym.
IK, PAP