• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Awans Radwańskiej

Sobota, 18 stycznia 2014 (09:17)

Rozstawiona z numerem piątym Agnieszka Radwańska pokonała w Melbourne Rosjankę Anastazję Pawluczenkową (29.) 5:7, 6:2, 6:2 i po raz piąty w karierze awansowała do 1/8 finału wielkoszlemowego turnieju Australian Open.

Dzisiejsze spotkanie zajmującej piąte miejsce w rankingu WTA Tour Radwańskiej miało zupełnie inny przebieg niż jej poprzednie pojedynki w tych zawodach Wielkiego Szlema. Krakowianka rozpoczęła inauguracyjną partię spokojnie i długimi wymianami chciała zmęczyć potężniej zbudowaną rywalkę. To jednak niżej sklasyfikowanej Pawluczenkowej (30. na światowej liście) wychodziło niemal każde zagranie, a 24-letnia Polka nie wystrzegała się błędów.

Co prawda to ona jako pierwsza uzyskała przełamanie w czwartym gemie, ale po chwili w ten sam sposób zapunktowała dwa lata młodsza Rosjanka, i to głównie dzięki pomyłkom Isi. Ta ostatnia w dziesiątym gemie prowadziła 30:15 i miała szansę na wygranie tej odsłony, ale ponownie zaczęła popełniać proste błędy. W kolejnym była o krok od objęcia prowadzenia 6:5, ale grająca konsekwentnie przeciwniczka całkowicie przejęła inicjatywę. Pawluczenkowa wykorzystała pierwszą piłkę setową, gdy przelobowała znajdującą się bliżej siatki Polkę.

Urodzona w Samarze tenisistka kontynuowała dobrą passę jeszcze na początku drugiej odsłony, zapisując na swoim koncie zwycięstwo w dwóch kolejnych gemach. To było jednak wszystko, co udało jej się zdziałać w tym secie. Sytuacja bowiem zupełnie się zmieniła. Krakowianka zaczęła stawiać większy opór i doprowadziła do wyrównania, a jej przeciwniczka całkowicie się pogubiła.

To ona myliła się teraz niemal na każdym kroku (w tej odsłonie zanotowała 17 niewymuszonych błędów, a w całym spotkaniu 49, przy – odpowiednio – czterech i 19 po stronie drugiej z zawodniczek), co skrzętnie wykorzystała Radwańska. Jej atutem był także serwis, dzięki któremu punktowała bezpośrednio pięć razy, a Rosjanka nie posłała ani jednego asa. W decydującym momencie siódmego gema sędzia początkowo uznał, że podanie Polki było autowe, ale po zażądanej przez nią weryfikacji okazało się, że piłka wylądowała w polu. Po chwili podopieczna trenera Tomasza Wiktorowskiego przypieczętowała zwycięstwo w tej partii.

W przerwie jej rywalka poprosiła o możliwość skorzystania z pomocy fizjoterapeuty, choć dziś w Melbourne nie ma już upału, który tak bardzo dokuczał wszystkim zawodnikom w poprzednich dniach. Telewizyjni komentatorzy uznali, że może być to zagranie taktyczne ze strony Pawluczenkowej, ale nawet jeśli tak było, to na niewiele się ono zdało. 22-letnia tenisistka prawie nie podjęła walki w trzecim secie. Radwańska zaś popisywała się technicznymi zagraniami i wychodziła zwycięsko z nieraz bardzo trudnych sytuacji. W szóstym i siódmym gemie dopadła ją chwilowa niemoc, ale nie miała poważniejszych konsekwencji. Polka zakończyła spotkanie przy pierwszej piłce meczowej po dwóch godzinach i 15 minutach spędzonych na korcie.

O piąty udział w tej fazie rywalizacji zmierzy się ze zwyciężczynią konfrontacji między Dunką polskiego pochodzenia Caroline Wozniacki (nr 10.) i Hiszpanką Garbine Muguruzą.

IK, PAP