• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Embrion przed Trybunałem

Sobota, 18 stycznia 2014 (02:07)

Europejski Trybunał Praw Człowieka zbada status ludzkiego embrionu. Sprawa dotyczy dzieci zamrożonych w ciekłym azocie.

Trybunał przyjął do rozpatrzenia skargę obywatelki Włoch Adeliny Parrillo na swoje państwo, którego prawo zakazuje oddania zamrożonych embrionów do eksperymentów naukowych. Zdaniem części ekspertów, sprawa ta może mieć decydujące znaczenie dla przyszłego orzecznictwa w wielu kwestiach bioetycznych.

Być może zostanie z tego powodu od razu przekazana do Wielkiej Izby, czyli składu 17 sędziów, orzekającej zazwyczaj w drugiej instancji. Rzecz w tym, że poza przeważnie przywoływanym przez skarżących w kontekście nienarodzonego życia art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, mówiącym o poszanowaniu życia prywatnego, tym razem główny zarzut dotyczy rzekomego naruszenia przez Włochy prawa własności zapisanego w art. 1 pierwszego protokołu dodatkowego konwencji.

Parrillo przeszła zabieg zapłodnienia pozaustrojowego w 2002 r., gdy miała już 48 lat. W klinice in vitro powstało pięć zarodków, które zamrożono. Ojcem dzieci był Stefano Rolla, włoski reżyser. Para nie była nawet małżeństwem. Rolla 12 listopada 2003 r. zginął w irackiej Nasirii podczas ataku na włoską bazę wojskową. W tej sytuacji Parrillo zrezygnowała z planów urodzenia dziecka i postanowiła przekazać embriony (prawdopodobnie odpłatnie) do badań. Chodzi o eksperymenty realizowane na zamówienie firm farmaceutycznych lub rozwijających metody biotechnologii w obszarach z reguły mocno etycznie wątpliwych, jak wykorzystanie embrionalnych komórek macierzystych czy próby modyfikacji genomu.

Jednak akurat wtedy weszła w życie tzw. ustawa nr 40 zakazująca wszelkich eksperymentów, modyfikacji, jak też niszczenia ludzkich embrionów przechowywanych przez kliniki „medycznie wspomaganej prokreacji”, jak się to określa we Włoszech. Poza próbami implantacji w celu kontynuowania rozwoju dziecka w łonie matki instytucje przechowujące zarodki nie mają prawa ich rozmrażać, dopóki stan zachowania pozwala na ewentualną skuteczną implantację, czyli wiele lat. 

Adelina Parrillo zaskarżyła Włochy w 2011 r., a decyzję o przyjęciu sprawy wydano w ubiegłym roku, traktując sprawę jako priorytetową. Początkowo domagała się też uznania naruszenia art. 10 konwencji, mówiącego o wolności słowa. Reprezentujący ją prawnicy próbowali dowodzić, że zakaz badań uniemożliwia publikację ich wyników. Zarzut odrzucono już na wstępie, wskazując, że nie dotyczy on skarżącej, tylko podmiotów zainteresowanych eksperymentami.

Parrillo vs. Włochy to nie pierwsza sprawa dotycząca życia człowieka w fazie prenatalnej, która trafia do Strasburga. Ale posiada kilka elementów precedensowych. Kwestia uznania ludzkiego zarodka za „własność” matki nabiera wyrazistości w sytuacji, gdy nie znajduje się on w ciele kobiety. Stosowanie kryterium ekonomicznego wobec dziecka prowadzi do paradoksalnych wniosków. Czy jest własnością matki, a może współwłasnością obojga rodziców (w tym przypadku niebędących nawet małżeństwem)? Jeśli tak, to czy należy do niego stosować zasady prawa majątkowego, spadkowego itd.?

– Retoryka twierdząca, jakoby dziecko było własnością rodziców, funkcjonuje od bardzo dawna zarówno w argumentacji proaborcyjnej, jak i związanej z zapłodnieniem pozaustrojowym – wskazuje bioetyk ks. prof. Piotr Kieniewicz MIC. Do tej samej logiki uprzedmiotowienia dziecka wchodzą zarówno praktyki eugenicznego dzieciobójstwa znane w starożytności, jak i zmuszanie dzieci do pracy zarobkowej. Jednak nowe technologie w połączeniu z ową błędną antropologią zdają się prowadzić do iście makabrycznej perspektywy.

Pułapki liberalizmu

Jak zauważają eksperci Europejskiego Centrum Prawa i Sprawiedliwości w Strasburgu, mamy tu także do czynienia ze zbieżnością dwu gałęzi ideologii liberalnej, mianowicie liberalizmu obyczajowego (moralnego) odrzucającego etykę płciowości i prokreacji oraz ekonomicznego absolutyzującego wolność korzystania z własności.

Z punktu widzenia rozwoju o-rzecznictwa dotyczącego praw człowieka sprawa Parrillo przeciwko Włochom ma także znaczenie jako jedna z nielicznych, w których pojawia się kwestia statusu prawnego embrionu ludzkiego poza kontekstem aborcji. W sytuacjach z nią związanych pojawia się argumentacja przeciwstawiająca ochronę praw nienarodzonego jeszcze dziecka rzekomym interesom jego matki (jak w polskim przypadku Alicji Tysiąc, której z powodu urodzenia dziecka miał się pogorszyć wzrok).

Linia orzecznictwa ETPC niestety traktuje z zasady owe interesy matki z nieproporcjonalnie większą uwagą niż prawa dziecka. Wprawdzie jeszcze w 1975 r. Trybunał orzekł, że prawo do prywatności „nie może być rozumiane w ten sposób, że ciąża i jej przerwanie są zasadniczo wyłączną sprawą życia prywatnego matki dziecka”, ale nie uznaje się nienarodzonego dziecka za „człowieka” jako podmiotu praw gwarantowanych konwencją, w szczególności prawa do życia zapisanego w art. 2. W niektórych wyrokach mówi się, że dziecku „w pewnych okolicznościach może przysługiwać ochrona”, a nawet „prawo do życia”, ale „w sposób dorozumiany ograniczone przez prawa i interesy matki”.

W gąszczu terminologii


Zasadniczo Trybunał ucieka od rozstrzygnięcia kwestii, która jest sednem wszystkich tego rodzaju spraw, to jest pytania, czy – według terminologii ETPC – płód, zarodek, embrion, „produkt zapłodnienia” itd. jest osobą, czyli człowiekiem.

Charakterystycznym przykładem swoistego pojęciowego mętliku, w jakim zdają się znajdować sędziowie, jest często cytowany wyrok Wielkiej Izby z lipca 2004 r. w sprawie Vo przeciwko Francji. Skarżąca to obywatelka Francji pochodzenia wietnamskiego, którą w szpitalu pomylono z inną Wietnamką o takim samym nazwisku.

Zamiast rutynowego badania ciężarnej kobiety lekarz (mający przy tym problem z porozumieniem się po francusku) wykonał zabieg usunięcia spirali antykoncepcyjnej przewidziany dla drugiej Vo. W efekcie doszło do wycieku wód płodowych i dziecko zmarło. Jego rodzice żądali ścigania lekarza za nieumyślne pozbawienie życia. Sądy francuskie wydawały w różnych instancjach sprzeczne wyroki. W końcu ETPC skargę odrzucił, uznając, że w tym przypadku wystarczające jest cywilne dochodzenie odszkodowania i postępowanie dyscyplinarne wobec lekarza.

A jednak dziecko


Sędziowie wyraźnie czują, że odpowiedzenie na pytanie o status embrionu/płodu rozjaśniłoby sprawę, ale jednocześnie, jak mogą, tego unikają. „Trybunał jest przekonany, że w tym stanie rzeczy nie jest pożądane ani nawet możliwe odpowiedzenie na abstrakcyjne pytanie, czy nienarodzone dziecko jest osobą (…)” – czytamy w wyroku Vo przeciwko Francji.
Tu sędziom wyrwało się słowo „dziecko”, chociaż sprawa jego życia ma być rzekomo „abstrakcyjna”. – W obecnym świecie nie uniknie się wypowiedzi jednego czy drugiego trybunału w tej kwestii. Natomiast trzeba mieć świadomość, że większość sądów międzynarodowych i krajowych funkcjonuje nie tylko w odniesieniu do prawa, ale i pewnych ideologii, co jest przyczyną, że ich orzeczenia są wzajemnie niespójne – komentuje ks. prof. Kieniewicz.

– Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby opierając się choćby na danych medycznych, sądy dokonały rozpoznania, że mamy do czynienia z człowiekiem i na podstawie dorobku jurysprudencji euroamerykańskiej orzekły, że człowiekiem nie można się posługiwać, nie wolno go posiadać, sprzedawać, wykorzystywać, zabijać. Ale to jest marzenie, żeby sądy przestały kierować się ideologiami, a konsekwentnie pociągnęły linię już przyjętą. Oczywiście spowodowałoby to niezwykle poważne konsekwencje i prawne, i cywilizacyjne. Trzeba byłoby się przyznać do powszechnego mordowania ludzi. Właśnie dlatego sądy i inne instytucje nie chcą tego zrobić – dodaje ks. prof. Kieniewicz.

Podobnie uważa dr Agnieszka Wedeł-Domaradzka z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, zajmująca się zagadnieniami bioetycznymi w prawie międzynarodowym. – Jestem sceptyczna. Z tego, co widzę, Trybunał coraz bardziej boi się trudnych spraw, spraw dotyczących wartości. Wrażliwość zajmujących się prawami człowieka jest nieco inna – domaga się niekiedy bardziej zdecydowanej reakcji. Niekiedy to oczekiwanie daje o sobie znać w zdaniach odrębnych sędziów, którzy dostrzegają pewną schizofreniczność w tym, że Trybunał potrafi w jednych sprawach uznawać wartość w „mającym się pojawić życiu”, a dokonuje zupełnego uprzedmiotowienia ludzkiego embrionu w innych – tłumaczy.

Jednak w sprawie Parrillo pewną szansą na oddalenie skargi jest możliwość uznania przez Trybunał prawa Włoch do swobodnego regulowania zagadnień, których sam nie chce rozstrzygnąć. W tym kierunku idzie opinia Europejskiego Centrum Prawa i Sprawiedliwości przekazana sądowi. Nie sposób przewidzieć, jaki będzie wyrok w sprawie Parrillo. Kwestii włoskiej ustawy nr 40 dotyczy już jeden wyrok ETPC z sierpnia 2012 r. w sprawie Costa i Pavan przeciwko Włochom. Stwierdzono w nim naruszenie prawa do prywatności poprzez odmowę wykonania specjalnych badań przesiewowych zamrożonych embrionów. Skarżący rodzice poczętych in vitro dzieci są (zdrowymi) nosicielami mukowiscydozy. Chcieli uniknąć urodzenia dziecka z tą chorobą genetyczną. Prawo włoskie zabrania selekcji zarodków, ale ETPC uznał argument o nierównym traktowaniu – okazuje się, że wykrycie mukowiscydozy jest we Włoszech podstawą do przeprowadzenia aborcji. Ale w przypadku Parrillo ta argumentacja nie działa.

Piotr Falkowski