• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Braki w ekspertyzie

Sobota, 18 stycznia 2014 (02:00)

Opinia biegłych o braku śladów materiałów wybuchowych w próbkach pobranych podczas sekcji zwłok, z miejsca katastrofy i elementów Tu-154 w Smoleńsku jest niepełna i niejasna – przyznaje prokuratura.

Opinia biegłych z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji (CLK) – jak informował już „Nasz Dziennik” – wpłynęła do prokuratury pod koniec ubiegłego roku. Została oparta na badaniach próbek z wraku pobranych na jesieni 2012 r. i na przełomie lipca i sierpnia 2013 r. oraz próbek pobranych ze zwłok ofiar podczas ich ekshumacji w Polsce, a także na oględzinach fragmentów tupolewa i materiale dowodowym ze śledztwa. Próbki pobrano podczas dwukrotnego pobytu w Smoleńsku polskich biegłych i prokuratorów.

Jesienią 2012 r. pobrano 258 próbek (124 próbki gleby z miejsca katastrofy i 134 próbki z wraku; ze względu na warunki atmosferyczne panujące w Smoleńsku nie pobrano wtedy próbek z foteli wraku samolotu) – analizy wykonane przez CLK wykazały jednak brak pozostałości materiałów wybuchowych na elementach wraku Tu-154M.

Na detektorze używanym przez ekspertów podczas pobierania próbek wyświetlał się wprawdzie napis TNT – prokuratura wojskowa wielokrotnie wskazywała jednak, że nie jest to jednoznaczne ze stwierdzeniem obecności trotylu. Kolejne ponad 300 próbek zostało zebranych w Smoleńsku na przełomie lipca i sierpnia ubiegłego roku.

W drugiej połowie sierpnia w eskorcie Żandarmerii Wojskowej przetransportowano je do warszawskiego CLK. Ten materiał pobrano m.in. z foteli rządowego Tu-154M, pasów bezpieczeństwa, wózków na posiłki dla pasażerów oraz różnych drobnych przedmiotów będących w wyposażeniu samolotu.

Opinia do uzupełnienia

„Nie ujawniono śladów pozostałości materiałów wybuchowych w prób- kach pobranych podczas sekcji zwłok, z miejsca katastrofy i elementów szczątków Tu-154 w Smoleńsku” – głosi piątkowy komunikat prokuratury wojskowej.

Prokuratura sama jednak przyznaje, że opinia fizykochemiczna biegłych nie jest pełna, że są w niej pewne niejasności. Dlatego śledczy zwrócili się już do biegłych o jej uzupełnienie. Opinia uzupełniająca ma być gotowa po 31 marca br.

Jakkolwiek prokuratura wzmiankuje, że opinia biegłych nie spełnia wszystkich oczekiwanych wymagań, to zaraz potem definitywnie stwierdza, że konkluzja opinii fizykochemicznej biegłych z CLK jest właśnie taka: w poddanych analizie próbkach pobranych podczas sekcji ekshumowanych zwłok oraz z powierzchni wytypowanych miejsc i elementów szczątków tupolewa nie ujawniono śladów pozostałości materiałów wybuchowych oraz substancji będących produktami ich degradacji.

Jak rozumieć ten zabieg? Z jednej strony, gdyby śledczy w tej sprawie milczeli, dane z ekspertyz i tak mogłyby ujrzeć światło dzienne. Zresztą prokuratura tłumaczy zaraz na wstępie wczorajszego komunikatu, że miała tu na uwadze „niesłabnące zainteresowanie opinii publicznej kwestią potwierdzenia bądź wykluczenia na pokładzie samolotu Tu-154M nr 101 wybuchu materiałów wybuchowych”.

Z drugiej jednak strony, formułowanie tego typu oględnych komunikatów nadal pozostawia znaki zapytania – nawet jeśli śledczy są przekonani, że dodatkowe ekspertyzy niczego nowego do sprawy nie wniosą. Zgadza się z tym mec. Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego w śledztwie smoleńskim.

– Zapoznałem się z treścią tej opinii i podzielam pogląd prokuratorów referentów, że wymaga ona uzupełnienia, bo jest niejasna i niepełna. Ta opinia jest daleka od doskonałości, budzi wątpliwości procesowe – stwierdza krótko mec. Piotr Pszczółkowski, nie wdając się jednak w żadne szczegóły.

– Jaki jest sens epatowania opinii publicznej takimi ustaleniami, skoro sama prokuratura widzi konieczność ich uzupełniania? Komunikat prokuratury jest przedwczesny w zakresie, w jakim ujawnia merytoryczne aspekty opinii dyskredytowanej przez samych prokuratorów. To zdarza się bardzo rzadko, żeby prokurator na etapie postępowania przygotowawczego sam z urzędu żądał uzupełnienia opinii biegłych – dodaje prawnik.

Prokuratura zaprzecza, jakoby powodem wystąpienia śledczych o uzupełnienie opinii biegłych była konieczność poddania badaniom laboratoryjnym próbek zabezpieczonych z jednego z ekshumowanych ciał ofiar katastrofy, o czym donosiła w piątek „Rzeczpospolita”.

Słowotok Laska

Komunikat prokuratury uruchomił potok kategorycznych wypowiedzi. Na temat wyników analizy biegłych z CLK wypowiedział się m.in. Maciej Lasek, były członek KBWLLP, obecnie kierujący pracami PKBWL i stojący na czele zespołu ds. wyjaśniania tragedii smoleńskiej, działającego przy kancelarii premiera. Lasek przekonuje, że ekspertyza biegłych potwierdza jedynie to, co zostało już określone w czasie badania katastrofy przez tzw. komisję Millera. Jak powiedział, wybuchu na tupolewie nie potwierdziły ani oględziny szczątków na miejscu wypadku, ani zeznania świadków. Warto jednak pamiętać, że eksperci komisji Millera dysponowali jedynie próbkami z kadłuba samolotu, które w dodatku pobrała strona rosyjska.

– To jest efekt owego nieszczęsnego przekazu prokuratury, która sama przyznaje, że nie można o tej opinii biegłych mówić cokolwiek merytorycznie, skoro zleca się jej uzupełnienie. Opinia CLK ma być opinią kompleksową, od tego są biegli, od tego są fachowcy, którzy mają za zadanie ustalenie stanu faktycznego – konkluduje mec. Pszczółkowski.

Do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie wpłynęły także trzy opinie wykonane przez Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji – dwie z zakresu chemii i jedna z zakresu mechanoskopii i metaloznawstwa. „Aktualnie trwa ich analiza, dlatego też upublicznienie zawartych w nich wniosków i konkluzji będzie możliwe w terminie późniejszym” – głosi komunikat NPW.

Prokuratura nie odpowiedziała na pytanie „Naszego Dziennika”, czy zamierza ujawnić kompleksową opinię biegłych. Dopytywana, czy o opinii będzie informować na konferencji prasowej, NPW deklaruje, że informacja o ewentualnym terminie takiego spotkania będzie zawarta w komunikacie.

Anna Ambroziak