• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

I kto tu gra wrakiem?

Piątek, 17 stycznia 2014 (02:14)

Z mec. Piotrem Pszczółkowskim rozmawia Anna Ambroziak

„Wrak tupolewa dostalibyśmy jutro rano, gdyby nasza prokuratura oceniła, że nie ma najmniejszej winy strony rosyjskiej w tej katastrofie lotniczej”. Jak Pan ocenia tę wypowiedź Radosława Sikorskiego?

– Mój komentarz jest następujący: wrak Tu-154M byłby od dawna w Polsce, gdyby rząd, którego ministrem jest pan Radosław Sikorski, po 10 kwietnia 2010 r., stosując polskie prawo, przyjął właściwy porządek badania katastrofy smoleńskiej. I nie oddał tego śledztwa i dowodów rzeczowych, w tym wraku Tu-154M, o którym mówi pan minister, Rosjanom.

Czy to oświadczenie można odebrać jako próbę nacisku na prokuratorów referentów?

– Sądzę, że prokuratorzy referenci, jeżeliby mieli słuchać pewnych sugestii, to nie ze strony ministra spraw zagranicznych. Myślę, że oświadczenie ministra Sikorskiego należy pojmować bardziej w kategoriach próby oczyszczenia się za to, co strona rządowa wykonała, a właściwie za to, czego nie wykonała po katastrofie smoleńskiej. Wydaje mi się, że większym problemem jest jednak to, że minister spraw zagranicznych po czterech latach jeszcze nie widzi związku przyczynowego pomiędzy działaniami tego rządu a tymi problemami z wrakiem.

Dlaczego, Pana zdaniem, Rosjanie tak długo zwlekają ze zwrotem wraku?

– Odpowiedź jest krótka: dlatego że polska administracja rządowa na to pozwoliła. Przyczyna jest jedna: to jest zachowanie tego rządu po katastrofie. Premier Donald Tusk , działając wbrew polskiemu prawu, zawarł ustną umowę z premierem Putinem, na podstawie której badanie polskiego statku powietrznego wojskowego poddano procedurom cywilnym.

Zawarto porozumienie, które było merytorycznie szkodliwe dla Polski, i to wbrew polskiemu porządkowi prawnemu, który wyznaczało porozumienie z 14 grudnia 1993 roku. Gwarantowało ono wspólny dostęp obu stron: polskiej i rosyjskiej, do dowodów rzeczowych. Zastosowanie tego właśnie porozumienia spowodowałoby, że sprawa od dawna byłaby zbadana. A wrak Tu-154M od dawna znajdowałby się w Polsce. Słyszałem już dziesiątki zapowiedzi poszczególnych ministrów tego rządu… I pana ministra Sikorskiego, i kolejnych ministrów sprawiedliwości. Ipana prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Nieskuteczność wszystkich tych zapowiedzi utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że przyczyna tego jest taka, na jaką wskazałem wcześniej: to jest po prostu działanie polskiej admini- stracji rządowej po katastrofie, działanie sprzeczne z polskim prawem, merytorycznie szkodliwe dla badania tej katastrofy i skutkujące właśnie tym, a nie czym innym.

Szef MSZ twierdzi, że rosyjska gra wrakiem byłaby jeszcze bardziej skuteczna, gdyby krajem rządziło PiS.

– W tym zakresie ocenę wiarygodności pana ministra będziemy w stanie podjąć po najbliższych wyborach parlamentarnych. Jeśli chodzi o to, o czym mówi pan minister Sikorski, czyli o grze Rosji z polską prokuraturą – tu od samego początku śledztwa smoleńskiego wskazywałem, że bez wsparcia prokuratury przez rząd w zakresie pozyskiwania dowodów rzeczowych po katastrofie nigdy tych dowodów nie odzyskamy. Myślę, że działania rządu w tym zakresie nacechowane są już od dłuższego czasu aż nadto widocznym cynizmem – wciąż podnosi się ową kwestię niezależności prokuratury od rządu. Tymczasem w kwestii katastrofy smoleńskiej to nikt inny, jak właśnie pan premier Tusk, szef rządu, zafundował prokuraturze taki porządek prawny, który spowodował, że właściwie jest ona w wielu kwestiach bezradna. Pan prokurator Seremet nie ma żadnej siły przebicia w stosunkach z Rosją, a rząd ustami pana ministra Sikorskiego w tej chwili zaczyna sobie przypominać o problemie tupolewa. Szkoda, że nie przypomniał sobie o tym wcześniej.

Dziękuję za rozmowę.

Anna Ambroziak