Rewelacyjni Polacy na Monte Carlo
Czwartek, 16 stycznia 2014 (14:03)Polska załoga Robert Kubica i Maciej Szczepaniak wygrała dwa z pierwszych trzech odcinków specjalnych rajdu Monte Carlo i zajmuje obecnie czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej.
Prowadzona przez Kubicę fiesta wrc okazała się już na pierwszy OS-ie szybsza niż samochody pozostałych rywali. Polski kierowca wygrał go z ogromną przewagą, zyskując prawie 20 sekund nad aktualnym mistrzem świata Sebastianem Ogierem. – Jest naprawdę ciężko, jest śnieg a my jedziemy na asfaltowych oponach. Do tego popełniliśmy błąd, zmienialiśmy ustawienia i światła świecą za wysoko, nic nie widzimy. To najtrudniejszy odcinek mojego życia! W porównaniu z tym Rajd Janner był łatwizną – powiedział po zakończeniu etapu, podczas którego pozostali kierowcy byli dla niego tylko tłem.
Podobnie było na następnym OS-ie. Polska załoga po raz kolejny narzekała na bardzo ciężkie warunki. – Nie ma przyczepności niezależnie od tego, czy jest sucho, czy mokro. Dużo aquaplaningu – powiedział Kubica. Jednak to nie przeszkodziło załodze RK M-Sport WRT zwyciężyć po raz drugi z rzędu i powiększyć przewagę w klasyfikacji generalnej do 40 sekund nad Ogierem.
Niestety, na trzeciej próbie dzisiejszego dnia pojawił się śnieg i zyskali kierowcy, którzy mieli do dyspozycji opony przeznaczone właśnie na zaśnieżoną nawierzchnię, m.in. Bryan Bouffier, i to on wygrał ten odcinek z ogromną przewagą. Także kilka innych teamów, które wybrały opcję założenia opon na śnieg, zyskało w tej części ścigania. Dzięki tej strategii Bouffier objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Kubica spadł zaś na czwarte i traci 40 sekund do „polskiego” Francuza. Część komentatorów uważa, że najlepsze załogi (w tym Kubica i Ogier) oszczędzają opony śniegowe na następne etapy, kiedy białego puchu na asfalcie może być jeszcze więcej.
Dziś przed kierowcami jeszcze trzy przejazdy tych samych odcinków. Znając umiejętności oraz taktykę Roberta Kubicy, można być niemal pewnym, że na następnej pętli jeszcze przyspieszy. Niemniej jednak dwa zwycięstwa na dwóch pierwszych OS-ach pokazują, z jak ogromnym impetem polski kierowca wszedł do najwyższej klasy rajdów.
Łukasz Sianożęcki