• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Kubica debiutuje w WRC

Środa, 15 stycznia 2014 (20:11)

Już jutro Robert Kubica wraz ze swoim nowym pilotem Maciejem Szczepaniakiem zadebiutują w pełnym sezonie rajdowym w aucie najwyższej klasy WRC. Polska załoga reprezentuje RK M-Sport World Rally Team i będzie ścigała się za kierownicą forda fiesty.

Inaugurujący tegoroczne zmagania Rajd Monte Carlo należy do jednych z najtrudniejszych, a przy tym najbardziej prestiżowych. Cel, jaki Kubica stawia sobie przed tymi zawodami, to zbieranie doświadczenia i dojechanie do mety. Kibice polskiego mistrza są jednakże przekonani, że stać go na coś więcej niż tylko osiągnięcie mety. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że księstwo Monako było zawsze bardzo szczęśliwym miejscem dla Roberta. Jeszcze w czasie swojej kariery w Formule 1 stawał on tu dwukrotnie na podium. W 2008 roku był drugi, zaś w 2010 trzeci. Nieco inaczej było jednak podczas jego pierwszej (jeszcze hobbystycznej – jak sam to określa) próby na rajdowych trasach tego małego państewka na granicy Włoch i Francji. Wówczas jego renault odmówiło posłuszeństwa już na pierwszych kilometrach oesowych i przygoda z tym Rallye Monte Carlo musiała się dla Kubicy zakończyć.

Tym razem jednak podobnych kłopotów nie powinniśmy się spodziewać. Za polską załogą stoi bowiem świetnie przygotowujący swoje maszyny brytyjski M-Sport, a sam Kubica przyznaje, że jest już całkiem dobrze zaznajomiony z fiestą WRC.

O tym świetnym zgraniu może świadczyć wynik, jaki Robert uzyskał w pierwszym tegorocznym rajdzie, który odbywał się w Austrii. Polak zwyciężył w Janner Rallye, zadziwiając wszystkich pokazem umiejętności mistrzowskiej jazdy na kończącym rywalizację OS-ie, który wygrał (z 30-sekundową przewagą), oraz niesamowitą intuicją, jeśli chodzi o dobór opon. Wynikiem oraz właśnie wyborem ogumienia zszokowany był obecny w Austrii dwukrotny mistrz świata WRC Marcus Gronholm, który stwierdził, że Polak prezentuje wyjątkowo wysoki poziom i wróży mu świetlaną przyszłość, jeśli ten zdecyduje się pozostać na następne lata w rajdach.

O tym, że Kubica może osiągnąć w Monte Carlo coś więcej niż tylko metę, świadczą wyniki przeprowadzonego dziś rano przejazdu próbnego, tzw. shakedownu. W swojej najlepszej próbie uzyskał piąaty czas, ustępując tylko zdecydowanie bardziej doświadczonym rywalom. Jednocześnie był to najlepszy rezultat spośród wszystkich fiest w stawce.

W to, że będzie to udany dla Polaka weekend, wierzą także przedstawiciele jego teamu. Szef M-Sportu Malcom Wilson jeszcze przed rozpoczęciem rajdu wypowiadał się z uznaniem o determinacji i wyjątkowo ciężkiej pracy, jaką Kubica wkłada, aby osiągać jak najlepsze wyniki. Jak dodał, w sposobie zachowania oraz w technice jazdy Robert przypomina mu Thierry’ego Neuvilla – ubiegłorocznego wicemistrza świata, który zdobył tytuł,  występując właśnie w barwach M-Sportu. W tym rok jednak wyjątkowo zdolny Belg przeniósł się do debiutującego w stawce WRC Hyundaia, zaś jego były pracodawca ma nadzieję przynajmniej na powtórzenie ubiegłorocznych rezultatów. Pomimo że w tym celu zatrudniono bardzo doświadczonego Fina Miko Hirvonena, to jednak, jak przyznaje większość obserwatorów rajdów, większe nadzieje powinni upatrywać oni w osobie Kubicy.

Niemniej należy pamiętać, że jest to debiut zespołu Kubica/Szczepaniak, i to od razu w tak trudnym rajdzie, nowym samochodem. W czasie przygotowań do zmagań zawodnicy poznawali odcinki specjalne, jeżdżąc po niemal suchym asfalcie. Tymczasem nad rajdowe trasy docierają opady deszczu i śniegu. Co zdecydowanie utrudni odnalezienie się w sytuacji, zwłaszcza mniej doświadczonym kierowcom. Pierwsze płatki śniegu spadły już także na najsłynniejszy OS Monte Carlo, czyli Col de Turini. Wspinaczka na tę przełęcz zawsze dostarcza mnóstwo wrażeń zarówno kibicom, jak i uczestnikom zawodów. W sumie 72 załogi, w tym aż 14 klasy WRC, przejadą ponad 383 kilometry niezwykle wymagających odcinków specjalnych.

Jak zwykle więc po Monte Carlo można spodziewać się jazdy równie widowiskowej, jak tamtejsze widoki, i zmagań na poziomie równie wysokim, jak alpejskie przełęcze, na które wspinać się będą samochody. Przez najbliższe trzy dni kibice rajdów nie będą mogli narzekać na brak emocji. Zwłaszcza że Sebastian Ogier będzie chciał od początku potwierdzić swoją dominację z zeszłego roku i pokazać, że tytuł mistrza świata nie trafił w jego ręce przypadkowo. Ponadto z dobrej strony pokazać się będą chcieli kierowcy Citroena, teamu, który za sprawą Sebastiana Loeba zdominował w ostatnich latach zmagania na trasach rajdowych całego świata. Dziś francuski producent poważnie rozważa porzucenie WRC i skupienie się na rywalizacji na torze.

Również M-Sport z Miko Hirvonenem i młodym Elfynem Evansem zamierza pokazać, że będzie się liczył w stawce. Ubiegłoroczny wicemistrz świata Thierry Neuville będzie chciał udowodnić, że przesiadka do Hyundaia nie była błędem i zrobi wszystko, aby koreańska maszyna podróżowała po zaśnieżonych (albo i nie) drogach Monako w jak najlepszym tempie.

My zaś miejmy nadzieję, że w europejskiej stolicy hazardu – Monte Carlo – Robert Kubica będzie umiał z kamienną twarzą pokonać wszystkie przeciwności, jakie spotkają go na tamtejszych drogach.

Łukasz Sianożęcki