• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Zaczęło się od Różańca

Środa, 15 stycznia 2014 (02:14)

W Fatimie Matka Boża prosiła o modlitwę różańcową. Zarówno sama modlitwa, jak i przesłanie z Fatimy jest znane w całym chrześcijańskim świecie. Różaniec poprzez swoją prostotę i głębię staje się dla wielu drogą do Kościoła. To Matka Boża poprzez tę modlitwę prowadzi ludzi do swojego Syna. Tak się działo, gdy powstawała wspólnota wiernych na obrzeżach Limy, stolicy Peru.

Rok 2003. Po bierzmowaniu młodzież wraz z rodzicami przeszła do sali parafialnej, by nacieszyć się chwilą, podniosłym nastrojem, ciastkami i pośpiewać na chwałę Bożą. Naprawdę chętnie śpiewali.

Gdy świętowanie dobiegało końca, podszedłem do Jessiki i zaproponowałem, żeby teraz spróbować „rozruszać” trochę młodzież na jej osiedlu. Z osiedla Carapongo w grupie bierzmowanych były trzy dziewczyny. Umówiliśmy się w najbliższą środę przy kapliczce, która była obok szkoły.

Chciałem z nimi zacząć regularne spotkania i modlitwę właśnie na ich osiedlu z nadzieją, że kiedyś uda się tam zebrać większą grupę. Była to mała kapliczka, przy której ludzie zbierali się raz do roku na wspólne modlitwy. Dziewczyny przyszły punktualnie, ale nie udało nam się otworzyć kapliczki. Osoba, która miała do niej klucze, nie wróciła jeszcze z pracy.

Podjechaliśmy na plac obok dużego starego domu, siedliśmy na pace naszej toyoty i zaczęliśmy wspominać dobre i trudne momenty w czasie przygotowania do bierzmowania. Z dużo większej grupy chętnych do końca przygotowań wytrwały tylko one trzy. Na koniec wyciągnąłem z kieszeni różaniec i zaczęliśmy się modlić. Podeszło wtedy kilka osób, które wracając z pracy, zainteresowały się nami. Przyłączyły się do nas i zaprosiły w przyszłą środę, obiecując, że postarają się o klucze do kapliczki. Za tydzień byliśmy już w kapliczce.

Wspólnota wzrastała

Wieść o tym, że ksiądz przyjeżdża na osiedle regularnie, co tydzień, szybko się rozniosła. Przychodzili następni. Kapliczka wkrótce okazała się za ciasna. Ktoś wspomniał, że w starym domu jest dużo większa kaplica. Dom należał kiedyś do właścicieli Carapongo. Dla siebie i swoich pracowników wybudowali również w domu kaplicę. Teraz, po uwłaszczeniu, w tym domu mieszkało pięć innych rodzin.

Kaplica okazała się o wiele obszerniejsza, ale wymagała większego sprzątania. Pan Andrzej, który mieszkał za ścianą, obiecał doprowadzić ją do porządku. Za tydzień kaplica była wysprzątana i wymalowana. Ludzie poprosili o Mszę Świętą. I tak rozpoczęły się regularne Msze św. na El Portillo w Carapongo. Najpierw były odprawiane w sobotę wieczorem, a potem w niedzielę rano.

Wspólnota rosła z każdym tygodniem. Po każdej Eucharystii przedstawiali się nowi sąsiedzi. El Portillo miało ok. 2500 mieszkańców, a całe Carapongo zamieszkiwało ok. 15 tys. ludzi w różnych osiedlach rozłożonych wzdłuż drogi na niewielkiej odległości około 6 kilometrów. Zaczynając od trzech osób, po roku wspólnota katolików liczyła już 50-60 wiernych. Na pamiątkę tego, że wszystko zaczęło się od Różańca, wspólnota jako Patronkę obrała sobie Matkę Bożą Różańcową.

Nowe spojrzenie

Przez lata następował naturalny dla tego środowiska rozwój. Stare osiedla zamieszkiwali ludzie pochodzący z gór. Mieszkając wysoko w Andach, nie mieli doświadczenia Kościoła z niedzielną Mszą św., z katechezą.

Kaplica w wiosce była, i owszem, ale nie było księdza. Przyjeżdżał raz do roku, na odpust, w czasie którego były chrzty i śluby, i Pierwsza Komunia Święta. Gdy ludzie opuścili swoje górskie wioski i zamieszkali na obrzeżach Limy, nie czuli żadnej potrzeby, by uczestniczyć we Mszy św. w każdą niedzielę. Taka praktyka była im obca, nieznana. Regularna katecheza też była nowością. Przyzwyczajenie tych ludzi do uczestnictwa w niedzielnej Mszy św. wymagało nie tylko czasu, ale i całkowitej zmiany ich sposobu myślenia o Kościele.

Procesja fatimska

Piękna była kiedyś procesja różańcowa. Ludzie sami ją zaproponowali na wzór tego, co znali z gór. Osiedle El Portillo jest położone tak, że zaczyna się prawie przy samej rzece Rimac i wspina się powoli po zboczu wzgórz, które otaczają Limę.

Procesję zaczęliśmy od domów położonych najwyżej. Na przedzie niesiona była figura Matki Bożej Fatimskiej i szła grupa dzieci, wokoło kobiety z Legionu Maryi, a za nimi wielu ludzi z różańcami i świecami. Przed nami rozciągało się całe osiedle, a z oddali mrugały do nas światła wielkiej Limy. Widok niesamowity i modlitwa niecodzienna, która zapadła na długo w pamięć. Idąc w procesji w dół, do kaplicy, przyłączało się do nas coraz więcej osób. Niektóre widziały światła świec i latarek, inne zostały zwołane głosem modlitwy i śpiewów. Na dole w sali, która służyła do katechezy, czekał na wszystkich słodki poczęstunek.

Po dwóch latach obok osiedla El Portillo wyrosło duże nowoczesne osiedle San Antonio, a z drugiej strony pięknie położone Las Terrazas. San Antonio stało się centralne dla całego Carapongo. Tam też dzisiaj powstaje kościół, który będzie podstawą dla przyszłej parafii. Ci, którzy uczestniczyli w pierwszych spotkaniach, jakie tworzyły wspólnotę katolicką w Carapongo, do dziś wspominają pierwsze różańcowe spotkania – jak je nazywają – i procesję, która scementowała katolików z całego Carapongo.

Carapongo posiada dzisiaj trzy kaplice i należy do parafii Santa Maria de Huachipa w diecezji Chosica (Lima Wschód) w Peru. Parafia liczy ok. 65 tys. osób i 20 kaplic. Pierwszym proboszczem był tam w latach 1997-2000 ks. Jan Piotrowski, obecny biskup nominat, biskup pomocniczy diecezji tarnowskiej.

Ks. Bogdan Michalski