Minister rolnictwa stanie po stronie polskich wędliniarzy?
Wtorek, 14 stycznia 2014 (20:52)Producenci tradycyjnych wędlin z Podkarpacia i Małopolski zawiązali dziś Komitet Obrony Produktów Tradycyjnie Wędzonych, który będzie walczył o ich interesy. Także dziś w sprawie polskich wędliniarzy w Brukseli z komisarzem UE ds. zdrowia i ochrony konsumentów rozmawiał europoseł PiS Tomasz Poręba.
Zgodnie z nowymi przepisami unijnymi, które mają wejść w życie od 1 września br., dopuszczalna norma benzopirenu, m.in. w wędlinach, ma wynieść 2 mikrogramy na kilogram produktów, a nie jak obecnie 5 mikrogramów na kilogram. Przepis ten w sposób szczególny uderza w producentów wędlin stosujących tradycyjne metody wędzenia.
Producenci zagrożeni upadkiem twierdzą, że nikt wcześniej nie informował ich o takich zmianach. Tymczasem resort zdrowia utrzymuje, że projekt rozporządzenia Komisji Europejskiej z 19 sierpnia 2011 r. w sprawie najwyższych dopuszczalnych poziomów wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych w środkach spożywczych był w Polsce co najmniej dwukrotnie konsultowany w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, a także przekazany do Rady Gospodarki Żywnościowej.
Konsultacje były, ale nie z tymi, co trzeba
Fryderyk Kapinos, dyrektor ds. marketingu w Przedsiębiorstwie Przemysłu Mięsnego „Taurus” w Pilźnie, w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl podkreśla, że producenci wędlin od przedstawicielami Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi usłyszeli, że zmiany te nie były konsultowane z resortem rolnictwa. Planowane zmiany nie były też konsultowane z bezpośrednio zainteresowanymi producentami wędlin, którzy stosują tradycyjne metody wędzenia.
– Unijne restrykcje dotyczą wędlin tradycyjnie wędzonych, a nie wędlin przemysłowych. Konsultowanie ze Stowarzyszeniem Rzeźników i Wędliniarzy RP czy ze Związkiem „Polskie Mięso”, do którego nie należymy, nas nie interesuje. My jesteśmy członkami Polskiej Izby Produktu Regionalnego i Lokalnego w Warszawie, z którą te kwestie nie były konsultowane – podkreśla Kapinos.
Chcemy być stroną
Producenci tradycyjnych wędlin zapowiadają walkę. Dzisiaj w Ładnej k. Tarnowa spotkało się ponad stu małych, średnich i dużych producentów z Podkarpacia i Małopolski zatrudniających od 10 do 550 pracowników, którzy zastanawiali się nad przyszłością tradycyjnej branży wędliniarskiej w perspektywie wejścia w życie unijnej dyrektywy i działaniami w obronie tradycyjnych polskich wędlin. W efekcie zawiązano Komitet Obrony Produktów Tradycyjnie Wędzonych.
– Nasze działania zmierzają w kierunku powstania stowarzyszenia, które będzie skupiało producentów tradycyjnie wędzonych produktów i reprezentowało nasze interesy. Chcemy być stroną. Wykorzystując prawo będziemy walczyć, zrobimy wszystko, żeby popełnione błędy i zaniechania zostały naprawione – dodaje dyrektor ds. marketingu Przedsiębiorstwa Przemysłu Mięsnego „Taurus” w Pilźnie.
Niech rząd naprawi zaniedbania
Również dzisiaj w sprawie polskich wędliniarzy z komisarzem UE ds. zdrowia i ochrony konsumentów Tonio Borgiem w Brukseli rozmawiał Tomasz Poręba.
– Podkreśliłem, że proponowane przez KE normy dotyczące poziomu substancji smolistych w wędlinach są nie do spełnienia dla wielu producentów, chociażby w moim rodzimym regionie, na Podkarpaciu. Poinformowałem również, że konsekwencją tego rozporządzenia może być upadek dziesiątek firm i wielotysięczne zwolnienia w branży mięsnej – powiedział nam europoseł Poręba.
W trakcie spotkania wyszło na jaw, że Polska mogła uzyskać korzystne zapisy dla polskich producentów, ale rząd PO – PSL w rozmowach z KE nie podniósł tej kwestii, przyjmując nowe rozwiązania bez uwag. Z tego prawa skorzystała natomiast Łotwa, która obroniła swoje wędzone szproty.
Komisja zadeklarowała podjęcie wszelkich możliwych działań, których celem będzie ochrona polskich zakładów mięsnych, a europoseł Poręba uzyskał od komisarza Borga zapewnienie, że KE jest gotowa wysłać do Polski specjalny zespół techniczny, który wskaże sposoby dostosowania się do nowej dyrektywy bez konieczności zamykania zakładów i zwolnień pracowników. Warunkiem jest jednak inicjatywa polskiego rządu, który musi zwrócić się w tej sprawie do KE.
– Minister Kalemba powinien być już od dłuższego czasu w Brukseli i próbować naprawić popełniony przez rząd PO – PSL błąd a nie opowiadać, że celem tej regulacji jest ochrona zdrowia konsumentów – uważa Poręba.
Mariusz Kamieniecki