• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Kormorany przetrzebiają akweny

Wtorek, 14 stycznia 2014 (14:13)

Kormorany, które wyjadają tysiące ton ryb z rzek, jezior i stawów rybnych, stają się prawdziwą plagą dla hodowców, rybaków i wędkarzy. Problem dotyczy całej Polski.

Anomalie pogodowe, brak mroźnej zimy sprawia, że z każdym rokiem przybywa kormoranów. Na przestrzeni ostatnich lat liczba tych ptaków wzrosła czterokrotnie. Szacuje się, że na terenie państw Unii Europejskiej żyje ok. dwóch milionów kormoranów, z czego w Polsce może ich być ponad 130 tysięcy, a więc 15-krotnie więcej niż jeszcze w latach 90. ubiegłego stulecia. W Bieszczadach w dolinie środkowego Sanu kormorany znalazły znakomite warunki do żerowania.

Niszczą to, co buduje człowiek

Jeszcze niedawno w Polsce, jako jednym z nielicznych krajów w Europie, obowiązywało prawo, które pozwalało rybakom na terenie samych stawów strzelać do kormoranów. Naciski unijnych polityków przy wsparciu ekologów sprawiły, że dzisiaj, aby odstrzelić kormorana, trzeba mieć specjalne zezwolenie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska właściwej dla danego miejsca. Zezwolenie dotyczy zarówno okresu odstrzału, jak i liczby sztuk.

Tymczasem wędkarze alarmują, że kormorany wyjadają ryby z podkarpackich rzek. Krośnieński Okręg Polskiego Związku Wędkarskiego, który tylko w 2013 r. przeznaczył na zarybienie 1,1 miliona złotych, otrzymał zgodę na odstrzał zaledwie 50 sztuk tych ptaków na przestrzeni dwóch lat.

– Niestety, kormorany, masowo zjadając ławice rybne, skutecznie rujnują to, co my z takim trudem staramy się utrzymać – informuje Piotr Konieczny z krośnieńskiego okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego.

Są bezkarne

Zważając, że jeden dorosły kormoran dziennie zjada ok. pół kilograma ryb, łatwo obliczyć, ile ryb, także chronionych, jak chociażby gatunki głowacza, łosoś czy boleń, znika z rzek czy jezior. Łatwo też obliczyć straty, jakie ponoszą m.in. gospodarstwa rybackie.

Z szacunków wynika, że kormorany w skali kraju zjadają rocznie ok. 10,6 tysięcy ton ryb. Dotyczy to zarówno stawów hodowlanych, rzek, jezior czy chociażby Zalewu Wiślanego czy Zalewu Szczecińskiego. W przeliczeniu tylko na karpie daje to stratę dwóch trzecich rocznej produkcji tego gatunku ryb w Polsce.

Zdaniem Zbigniewa Szczepańskiego, ichtiologa, prezesa Towarzystwa Promocji Ryb „Pan karp”, kłopot polega na tym, że nikt ze służb odpowiedzialnych za ochronę środowiska nie reaguje na ten problem.

– Jeszcze niedawno stawy były enklawą, gdzie rybacy mogli redukować kormorany. Obecnie kormorany jako ptaki chronione mogą żerować bezkarnie również na terenie stawów rybackich. Ze zgodami na odstrzał też różnie bywa – podkreśla w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl prezes Szczepański.

W gospodarstwach rybackich karpie są hodowane w trybie trzyletnim. Atakowane są jednoroczne i dwuletnie, co powoduje zachwianie całego cyklu, bo hodowcom zaczyna brakować materiału zarybieniowego na przyszły rok.

Do największych inwazji na stawy hodowlane dochodzi w okresie wiosennych i jesiennych przelotów kormoranów. – Na niektórych stawach liczba kormoranów sięga kilkuset sztuk. Taka liczba siadająca na stawie z narybkiem potrafi zrobić – nie przesadzając – prawdziwą rzeźnię. Po takim nalocie woda jest po prostu czerwona – podkreśla Szczepański.

Skuteczniejsze od rybaków

Np. na Mazurach czy na Pomorzu łupem kormoranów padają także szczupaki, węgorze, sieje, sielawy i wiele innych cennych gatunków ryb.

– Z obliczeń Instytutu Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie wynika, że na jeziorach mazurskich więcej ryb łowią kormorany niż zawodowi rybacy – zauważa Szczepański.

W jego opinii, w tej sytuacji kormorany powinny być chronione tylko w środowiskach naturalnych, a nie w środowiskach stworzonych przez człowieka. Również na terenach objętych ochroną rozmnażanie kormoranów nie może się odbywać poza całkowitą kontrolą.

– Polskie jeziora i rzeki już nie wytrzymują tej presji. Ograniczenia tej populacji powinny być, ale sam odstrzał też nie załatwi sprawy – dodaje ichtiolog. Jego zdaniem, potrzebna jest odpowiednia, racjonalna polityka, której na razie nie ma. Chodzi o to, żeby utrzymać populację kormorana na poziomie, który nie zagrozi ani ptakom, ani hodowli ryb. 

Mariusz Kamieniecki