• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Przedwyborcze mrzonki ministra Kalemby

Wtorek, 14 stycznia 2014 (09:57)

 

Minister rolnictwa i rozwoju wsi Stanisław Kalemba poinformował, że do 2020 roku na rolnictwo i rozwój wsi może być wydane 43,4 mld euro. Z jednej strony wypowiedzi ministra Kalemby wskazują, że jest on źle poinformowany, z drugiej zaś można przypuszczać, że nie ma on żadnego pojęcia na temat wynegocjowanych środków. W kilku punktach wskażę na fakty zaprzeczające słowom szefa resortu rolnictwa.

Według brukselskich dokumentów, wyniki unijnych negocjacji mówią o tym, że środków finansowych na wspólną politykę rolną, zarówno na I, jak i na II filar będzie mniej. Argumentowane jest to tym, że w całej Unii Europejskiej wprowadzono zredukowanie środków. Tymczasem w innych krajach redukcja ta była nieznaczna, a w niektórych w ogóle jej nie zastosowano. Natomiast polską wieś dotknęło znaczne cięcie środków unijnych.

Grabież II filara

Według danych ministerstwa rolnictwa, które przekazano posłom sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, wynika, że w 2014 roku środków na dopłaty bezpośrednie będzie mniej niż w ubiegłym roku o 100 mln euro. Pieniędzy będzie mniej, mimo iż założono przesunięcie środków z II filara, czyli Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich (PROW). Ten księgowy zabieg będzie szkodliwy dla wsi. Przypomnę, że nie chodzi tylko o dopłaty do hektarów, ale również o środki przeznaczane m.in. na aktywną modernizację wsi i gospodarstw, tworzenie pozarolniczych miejsc pracy, czy tworzenie infrastruktury wiejskiej.

Z drugiej strony, gdyby nie zdecydowano się na przesunięcie środków z II filara, to dopłaty bezpośrednie byłyby dramatycznie niższe od dotychczasowych. Ratując swoją twarz w oczach rolników, PSL zdecydowało się na ograbienie z 25 proc. środków II filara. Jak się okazuje, ten zabieg nie przynosi żadnych korzyści.

Bez pieniędzy na obszary wiejskie

Inną kwestią, na którą należy zwrócić uwagę, jest fakt, że do tej pory w perspektywie 2007-2013 do PROW państwo członkowskie do środków unijnych musiało dopłacić minimum 25 proc. W chwili obecnej zmieniono ten zapis. Obowiązkowy udział minimalny wynosi jedynie 15 proc.

Biorąc pod uwagę stan budżetu państwa, do jakiego doprowadziła koalicja Platforma Obywatelska – Polskie Stronnictwo Ludowe, to wieś nie ma co liczyć na  hojność ministra finansów. W sytuacji, w jakiej znajduje się polski budżet, rolnicy i obszary wiejskie nie otrzymają więcej niż obowiązujące minimum. Szef resortu finansów nie wypowiedział się o ewentualnie większym dofinansowaniu. Sprawa ta stawia kolejny znak zapytania wobec wszystkich obietnic ministra z PSL.

Szef resortu rolnictwa, aby pokazać sukces perspektywy 2014-2020, podaje wszystko w cenach bieżących w UE, czyli w cenach uwzględniających inflację występującą w strefie UE. Wynosi ona około 2 proc. rocznie. Inflacja ta w ciągu 7 lat – już skumulowana – będzie wynosiła ok. 15 proc. Tym samym o tyle będzie niższa wartość otrzymywanych pieniędzy.

Dlatego resort powinien brać pod uwagę nie tylko wielkość nominalną, ale także to, ile polski rolnik będzie mógł kupić za środki unijne.

Ministerialne mrzonki

Wspomniałem, że PROW będzie ograbiony o 25 proc. środków. Pojawiła się obietnica ministra Kalemby, że z polityki spójności zostaną przesunięte środki na finansowanie zadań znajdujących się w tym II filarze. Jako posłowie Prawa i Sprawiedliwości zapytaliśmy innych ministrów, w tym wicepremier Elżbietę Bieńkowską, gdzie zapisane są te pieniądze. Chcieliśmy wiedzieć dokładnie, w którym programie operacyjnym horyzontalnym i regionalnym zarezerwowano pieniądze na rozwój wsi i obszarów wiejskich. Niestety nie otrzymaliśmy żadnych odpowiedzi. Co więcej, przedstawiciele marszałków stwierdzili, że województwa mają pilniejsze potrzeby niż finansowanie rozwoju obszarów wiejskich. Według nich, to ma czynić minister rolnictwa. Tym samym mamy do czynienia z kolejną wyborczą obietnicą ministra Kalemby.

Przedwyborcze mydlenie oczu

Możemy się spodziewać, że być może różne inwestycje służące całemu społeczeństwu, a przebiegające przez obszary wiejskie, będą kwalifikowane jako inwestycje dla tych obszarów. Autostrady, drogi szybkiego ruchu, linie kolejowe i energetyczne w zdecydowanej większości przebiegają przez obszary wiejskie. Z tego wynika, że środki finansowe nie są przekazane tylko i wyłącznie dla rozwoju wsi. W ramach środków wynegocjowanych przez PiS, które były w latach 2007-2013, znalazły się fundusze wprost adresowane dla mieszkańców obszarów wiejskich. W tym przypadku mamy do czynienia z próbą zamydlenia oczu, która ma wykazać, iż rząd Donalda Tuska dba o obszary wiejskie, a koalicjant rządowy mający reprezentować interesy rolników dba o nich, lecz rzeczywistość jest całkowicie inna.

W ostatnich dniach politycy Polskiego Stronnictwa Ludowego, w tym szef Ludowców Janusz Piechociński i minister Kalemba swoimi wypowiedziami próbują zamydlić rolnikom oczy. Rozpoczęli już swoją propagandę PSL-owską „kiełbasą wyborczą” w roku wyborczym do Parlamentu Europejskiego i samorządów.

 

not. IK


 

Jan Krzysztof Ardanowski – poseł Prawa i Sprawiedliwości, zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Jan Krzysztof Ardanowski