• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Producenci wędlin zwierają szyki

Poniedziałek, 13 stycznia 2014 (20:03)

Bierność rządu PO - PSL sprawiła, że od września tradycyjne polskie wędliny mogą zniknąć z rynku – uważa Tomasz Poręba. Europoseł Prawa i Sprawiedliwości, który jutro ma się spotkać z komisarzem UE Tonio Borgiem ws. zakazu wędzenia wędlin, zaapelował do premiera Tuska o podjęcie realnych działań w tej sprawie.

Od września za sprawą nowych przepisów unijnych dotyczących zawartości substancji smolistych w żywności wędliny wędzone w sposób tradycyjny znikną z rynku. To samo czeka większość polskich firm produkujących i handlujących wyrobami mięsnymi, które stosują stare sprawdzone receptury, gdzie wędzenie obok dobrej jakości mięsa to podstawa.

Chodzi o dopuszczalny poziom benzoapirenu, który wydziela się podczas wędzenia mięsa dymem. Dotychczas wynosił on 5 mikrogramów na 1 kilogram mięsa, a zgodnie z nowymi unijnymi przepisami ma to być maksymalnie 2 mikrogramy, co zdaniem producentów wędlin jest poziomem niemożliwym do osiągnięcia. Producenci wędlin są przekonani, że to próba wyeliminowania z rynku polskich firm, które skutecznie konkurują z zagranicznymi zarówno pod względem jakości, jak i smaku wędlin.

Apelują o pomoc

– Jeśli to rozporządzenie wejdzie w życie, tradycyjne wędzenie nie będzie możliwe. Nie ma innej receptury produkcji tych wędlin – dodaje Stanisław Jaros, prezes Zakładu „Taurus” w Pilźnie.

Producenci, dla których tradycyjna żywność stanowi podstawę działalności, apelują o pomoc. – Zwracam się do wszystkich, w tym mediów, o pomoc, abyśmy mogli nadal wędzić metodą tradycyjną. W przeciwnym razie czeka nas katastrofa – apeluje Józef Bawoł, prezes Zakładu Masarskiego w Markowej.

Dariusz Wrona, wiceprezes Zakładów Mięsnych „Dobrowolscy”, podkreśla, że obostrzenia uderzą przede wszystkim w drobne lub rodzinne firmy, wytwarzające tradycyjne wędliny, głównie na rynek lokalny.

– Jeżeli zakłady te nadal będą wędzić w sposób naturalny, przekroczą normy. W sytuacji, kiedy unijne przepisy wejdą w życie, to albo będą zmuszone zakończyć produkcję, albo przejść na inny, dopuszczalny sposób wędzenia. Nie jest to już jednak to samo wędzenie, a efekt wyczuwalny jest zarówno w smaku, jak i kolorze wędliny – wyjaśnia Dariusz Wrona.

Rząd pokpił sprawę

W sukurs producentom wędlin przychodzi europoseł PiS Tomasz Poręba. Jego zdaniem, w oparciu o nowe przepisy UE nie ma możliwości zachowania tradycyjnej polskiej receptury w produkcji wędlin.

Dzisiaj europarlamentarzysta podczas zorganizowanej w Rzeszowie konferencji prasowej z udziałem podkarpackich przedsiębiorców z branży mięsnej poinformował, że jutro spotka się z unijnym komisarzem ds. zdrowia i ochrony konsumentów Tonio Borgiem w sprawie unijnego rozporządzenia, które ogranicza dopuszczalny poziom substancji smolistych przy produkcji wędlin.

Zapowiedział, że będzie przekonywał komisarza do zrewidowania rozporządzenia i złagodzenia stanowiska w sprawie dopuszczalnego poziomu substancji smolistych.

Polityk PiS wystosował również listy do premiera Donalda Tuska, wicepremiera Janusza Piechocińskiego, ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza i ministra rolnictwa Stanisława Kalemby, w których wskazuje na poważne zagrożenie dla działalności polskich przedsiębiorców.

– Tylko na Podkarpaciu mówi się o ok. 200 zakładach mięsnych produkujących tą metodą, co oznacza, że wdrożenie unijnych przepisów może skutkować utratą pracy przez kilka tysięcy osób – zauważa Tomasz Poręba.

W liście do premiera Tuska podkreśla, że choć rozporządzenie KE jest znane od 2011 r., to rząd nie zgłosił do niego żadnych zastrzeżeń. – Bierność polskiego rządu w Radzie spowodowała, że dokument nie trafił nawet do Parlamentu Europejskiego, który byłby w stanie skłonić Komisję do zrewidowania niekorzystnych dla polskich producentów przepisów – napisał Poręba.

Jednocześnie wskazał, że tylko zdecydowane stanowisko polskiego rządu w tej sprawie mogłoby skłonić KE do ponownego przeanalizowania rozporządzenia. Jako przykład skutecznych działań wskazał na Łotwę, która potrafiła wywalczyć dla siebie korzystniejsze zapisy dotyczące wędzenia szprotek.

Producenci tradycyjnych wędlin podkreślają, że Ministerstwo Zdrowia w ogóle nie skonsultowało rozporządzenia z producentami, a jedynie poinformowało o nim na swojej stronie internetowej. – Zwyciężył interes największych, dlatego apelujemy o pomoc do wszystkich, którzy mogą sprawić, żeby polska tradycja nie zniknęła. Będziemy walczyć o ustępstwa do upadłego – podkreśla Fryderyk Kapinos, dyrektor ds. marketingu firmy Przedsiębiorstwa Przemysłu Mięsnego „Taurus” z Pilzna.

Mariusz Kamieniecki